piątek, 30 grudnia 2016

188.Płomienna siedemnastka- Janet Evanovich

Płomienna siedemnastka, Janet Evanovich, Fabryka słów, s.345
Ocena: 5/10

Jak wiecie, jestem zwolenniczką książek Janet Evanovich. Lubię od czasu do czasu poczytać serię Stephanie Plum, gdzie mogę się zrelaksować i dobrze się bawić. Te książki nie są ciężkie, szybko się je czyta i powodują dawkę humoru. Od czasu do czasu potrzeba takich książek, gdzie można się po prostu wyluzować. Ja wtedy zawszę sięgam po którąś część Stephanie Plum, a dziś jestem po przeczytaniu Płomiennej siedemnastki. Jesteście ciekawi, jak siedemnasta część wypada na tle innych?

Po ostatnich wydarzeniach agencja Vincenta nie istnieje. Trzeba rozpocząć budowę, aby powstało nowe miejsce, gdzie Stephani i reszta będą mogli pracować. Jednak rozpoczęcie budowy nie idzie tak łatwo, jak to było zaplanowane. Na pustej parcelii znaleziono martwe ciało, a nikt nie wie, kto jest zabójcą i dlaczego padło na tę ofiarę. Trzeba rozwiązać zagadkę i znaleźć sprawcę. Stephanie nie ma lekko, a na dodatek jej rodzina swata ją ze starą gwiazdą footballu z czasów liceum. Nie dość, że Steph ma problem pomiędzy Komandosem i Morrelim, to jeszcze teraz ma trzeciego adoratora. Myślicie, że to wszystko ? Mylicie się. Jest jeszcze jedna sprawa, z którą musi się zmierzyć panna Plum. Babcia Morrellego rzuca na nią klątwę uroczym okiem. Nie ma co, Stephanie ma mnóstwo kłopotów. 

Przeczytałam już trochę części Stephanie Plum i zawsze byłam z nich zadowolona. Książki mniej lub bardziej, ale zawsze mi się podobały. Niestety Płomienna siedemnastka jak na razie wypada najgorzej. Nie mówię, że ta część jest zła, ale w mojej opinii wypada najsłabiej i nie jestem zadowolona z tej części. Mam nadzieję, że Janet Evanovitch się nie wypaliła, tylko miała chwilę złego momentu, ale trzymam kciuki, żeby w osiemnastej części powróciła na swoje mocne strony. Jeśli chodzi o Płomienną siedemnastkę, to od początku się nie wciągnęłam. Po prostu to nie było to i z kartki na kartkę się męczyłam. Oczywiście były dobre momenty, ale jako całość książkę oceniam słabo. 

Jeśli chodzi o bohaterów, to są oni wspaniali i dobrze wykreowani. Steph jak zwykle zakręcona, Morelli cudowny, Komandos tajemniczy, babcia Mazurkowa zwariowana, a Lula twarda babka. Szkoda, że ta część średnio mi się spodobała, ale nie porzucam Stephanie Plum i będę czytać kolejne części. Wam oczywiście polecam zapoznać się z tymi książkami, bo są one lekkie i przyjemne. Każda część jest inna, ale mają jedną, wspólną cechę, są zabawne i jak się już wejdzie do świata wykreowanego przez Janet Evanovitch, to już się nie chce z niego wyjść. 

piątek, 2 grudnia 2016

187.Szóstka wron-Leigt Bardugo

Szóstka wron, Leigt Bardugo, MAG, s.493

Szóstka wron to książka, która zaintrygowała mnie swoim wyglądem. Nie ukrywam, że lubię książki, które wyróżniają się na tle innych, a ta książka ze swoimi czarnymi kartkami jest dość charakterystyczna. Z wielkim zaciekawieniem zabrałam się za książkę Leigha Bardugo, która jest tak zachwalana i uwielbiana. Czy i ja dołączyłam do grona fanów tego autora? Czy Szóstka wron okazała się wybitną powieścią ?

Historia rozpoczyna się w portowej miejscowości Kerchu. Kaz Brekker to inteligenty złodziej, który lubi swoją pozycję, jako jeden z najbardziej znanych przestępców wśród ulicznych gangów. Dostaje on propozycję nie do odrzucenia. Kaz ma włamać się do najlepiej strzeżonego miejsca na ziemi, jakim jest Ice Court, w którym ma uwolnić jednego z więźniów. Nagroda jest bardzo wysoka, ale niebezpieczeństwo jest jeszcze większe. Bohater potrzebuje osób, które razem z nim wyruszą na niebezpieczną misję. I tym właśnie sposobem szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście wyrusza, aby osiągnąć cel. 

"Każdy z nas jest dla kogoś potworem."

Świat przedstawiony w Szóstce wron jest mocno rozbudowany i barwny, bohaterowie są interesujący i ciekawi, a historia jest bardzo dobrze przemyślana, ale niestety nie dla mnie. Nie mogłam odnaleźć się w tym świecie i zamiast dobrze spędzać czas z bohaterami i wyczekiwać, co będzie dalej, ja wolałam odłożyć książkę, albo z przymusu czytałam kolejne rozdziały. Pewnie większość z was teraz się dziwi, co mi w tej "cudownej" książce nie pasuję. Tak na prawdę wszystko i nic. Szóstka wron jest książką totalnie nie dla mnie. Wiem, że jest do na prawdę dobra historia, ale mi się nie spodobała i nie mogłam dostrzec w niej tego czegoś. Ale tak to już jest, że historie, które mają wielu zwolenników, mają również czytelników, którym dana książka się nie spodoba się. No niestety wypadło na mnie. Dawałam Szóstce wron szansę, ale zawiodłam się. 

"Każde serce brzmi inaczej. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy."

Wiem, że to jest dobra książka, gdzie bohaterowie są ciekawie wykreowani, a świat jest inny i interesujący. Dlatego nie piszę, abyście nie zapoznawali się z Szóstką wron, bo na pewno mnóstwo z was jest zachwycona tą historią, ale chcę, abyście wiedzieli, że istnieją osoby, którym ta książka nie przypadła do gustu i nie mogli utożsamić się z historią. Wiem, że Szóstka wron jest dobra, ale tak, jak wspominałam powyżej, nie jest ona dla mnie. Czy polecam przeczytanie tę książkę ? Sama nie wiem. Może jest to dobrze napisana historia, ale co z tego jak nie porywa czytelnika. Ja nie bawiłam się przy tej książce dobrze i odetchnęłam z ulgą, gdy przeczytałam ostatnie strony, więc dobrze się zastanówcie, czy chcecie przeczytać tą powieść.