niedziela, 24 lipca 2016

185. To nie jest dieta- Anna "Wilczo głodna" Gruszczyńska

To nie jest dieta. Pokonaj swojego potwora, Anna Gruszczyńska, SQN s.235

Pod koniec zeszłego roku postawiłam sobie cel. Postanowiłam, że w 2016 roku zmienię coś w sobie i w swoim otoczeniu. Mało tego, stworzyłam własne motto, które miało mnie motywować. Jednym z tych celów było zacząć zdrowo się odżywiać i regularnie ćwiczyć. Wszystko dla zdrowia, ale oczywiście nie obraziłabym się, gdyby zniknęło mi kilka kilogramów, a ciuchy spadłyby o jeden rozmiar w dół. Mamy Lipiec, czyli połowa roku za nami, a co z moim postępem w realizacji tego celu? Prawie stoję w miejscu. Owszem ćwiczę i staram zdrowo się odżywiać, ale nie jestem usatysfakcjonowana i brak mi motywacji, więc gdy zobaczyłam książkę To nie jest dieta. Pokonaj swojego potwora!, wiedziałam, że jest ona dla mnie.

To nie jest dieta. Pokonaj swojego potwora! jak sama nazwa mówi, to nie książka, w której znajdziemy spis diet i porad, bo prawda jest taka, że nie dla każdego z nas ta sama dieta działa. Każda osoba musi wypracować swoje własne nawyki i harmonogram. Książka Anny Gruszczyńskiej jest właśnie po to, aby pomóc nam w realizacji swoich postanowień i pomaga wypracować nawyki zdrowego odżywiania i ćwiczeń. Dla mnie jest to wielki motywator, aby wstać rano, przygotowywać sobie zdrowe posiłki i jeść je w równych odstępach czasowych, ale również, aby podnieś się i zrobić dzienny zestaw ćwiczeń. 

W takim razie co znajdziemy w tej książce? To nie jest dieta. Pokonaj swojego potwora! jest podzielona na trzydzieści dni. Jest to trzydziestodniowe wyzwanie, które ma nam pomóc lepiej się zorganizować, wypracować własny harmonogram i wnieś do naszego życia trochę ćwiczeń i zdrowego odżywiania się. Każdy dzień skała się z kilku etapów, za które dostajemy punkty. Po pierwsze znajdziemy tam różne porady, które nas motywują. Dodatkowo znajdziemy zadania, które musimy wykonać. W książce są obalane różne mity, ale również znajdziemy coś, czego byśmy się nie spodziewali. Stałym bywalcem jest podsumowanie każdego dnia, w którym opisujemy co jedliśmy, co ćwiczyliśmy, ile punków zdobyliśmy i nad czym musimy popracować.

Książka jest prowadzona w formie dziennika, w którym same odpowiadamy na pytania i same się oceniamy. Forma jest rewelacyjna, która od razu przyciąga i chce się w niej pisać, odpowiadać na pytania i reasumując każdy dzień. Ja tą książką jestem zachwycona, bawię się przy niej świetnie i faktycznie mnie motywuje. Jestem pewna, że ta książka przyda się każdemu z was i na pewno w jakiś stopniu was zmotywuje do działania. Pomysł pani Gruszczyńskiej bardzo przypadł mi do gustu i jestem pewna, że nie jedna z was zachwyci się tą pozycją.

Dziękuje wydawnictwu Sine Qua Non 
za możliwość zapoznania się z książką!

sobota, 16 lipca 2016

184.Tytany- Victoria Scott

Tytany, Victoria Scott, IUVI, s.334

Victoria Scott jest mi dobrze znana z serii Ogień i woda, gdzie autorka od pierwszych stron mnie zachwyciła. Te książki spowodowały, że przepadłam na kilka godzin, a po skończeniu lektury miałam kaca książkowego. Bez dwóch zdań mogę stwierdzić, że są to jedne z lepszych książek, jakie czytałam. Gdy zobaczyłam, że ukazuje się najnowsza książka pani Scott, nie zastanawiałam się dwa razy, tylko od razu wiedziałam, że muszę zapoznać się z Tytanami. Czy Victorii Scott udało się pobić poprzednią serię? Czy dała radę spełnić oczekiwania czytelników? 

Astrid Sullivan nie ma w życiu łatwo. Wychowuje się w rodzinie, w której zawsze panowało zamiłowanie do hazardu, począwszy od jej dziadka, aż po nią samą. Dziewczyna również uwielbia oglądać wyścigi tytanów, czyli mechanicznych koni, które od wielu lat są sławne i przyciągają ludzi. Dziadek Astrid w taki sposób tracił wszystko, a ojciec dziewczyny również nie ma szczęścia. W ten oto sposób w domu rodziny Sullivan nie przelewa się, a na dodatek dostali oni nakaz eksmisji. Astrid wie, że jej rodzinie przyda się każdy przypływ gotówki, więc gdy nadarza się okazja, aby dziewczyna wzięła udział w wyścigu, nie zastanawia się dwa razy, tylko gotowa jest podjąć ryzyko, aby pomóc rodzinie. 

Przyznam szczerze, że wiązałam z tą książką duże oczekiwania. Trudno się dziwić, gdy byłam już po wspaniałej książce Ogień i woda i równie rewelacyjnym Kamieniu i soli. Miałam szczerą nadzieję, że Tytany dorównają drugiej serii autorki i wciągnie mnie do świata od pierwszych stron. Jednak nic takiego się nie stało. Nie zostałam porwana do świata, w której żyła Astrid i nie zżyłam się z bohaterką. Ciężko było mi się skupić na treści, gdyż autorka ciągle gdzieś przeskakiwała, coś się rozpoczęło i za chwilę kończyło, a pani Scott ciągle zmieniała wątek. Na dodatek rozdziały bardzo szybko się kończyły, co trochę mnie drażniło. 

Bardzo spodobało mi się oddanie głównej bohaterki rodzinie. Widać, że dziewczyna, bardzo ich kocha, gdyż była wstanie ponieś wielkie ryzyko, aby pomóc rodzinie. Astrid to postać bardzo zdeterminowana i silna, która jest gotowa do poświęceń. W tej książce nie zabraknie również drugoplanowych bohaterów, którzy są dobrze wykreowani i wnoszą do tej książki coś ciekawego. Bardzo spodobał mi się pomysł z tytanami, ale szczerze mówiąc nie tego oczekiwałam i trochę się zawiodłam w zaprezentowaniu tych stworzeń w książce. Szczerze mówiąc, myślałam, że będą one miały troszkę inną rolę, ale jakby nie patrzeć, są one ciekawym dodatkiem do książki. 

Tytany to dobra książka, która pokazuje, czym jest rodzina, przyjaźń i poświęcenie. To idealna lektura dla młodszego czytelnika, który myślę, że spędzi przy tej książce ciekawie czas. Ja nie zostałam do końca usatysfakcjonowana lekturą i trochę się przy niej wynudziłam, ale myślę, że gdybym była młodsza, to książka bardziej przypadłaby mi do gustu. Książkę polecam młodszym czytelnikom, ale również osobą, które mają ochotę na nową książkę Victorii Scott.

Za możliwość przeczytania książki, 
dziękuję wydawnictwu Iuvi

piątek, 8 lipca 2016

183. Pani Noc-Cassandra Clare

Pani Noc, Cassandra Clare, MAG, s.828
Ocena: 10/10

Cassandrę Clare nie trzeba przedstawiać. Jest ona znana z książek o świecie Nocnych Łowców, które uwielbiam. Autorkę poznałam w Mieście kości, gdzie od pierwszych stron wpadłam w wir wydarzeń. Dary anioła stały się bliskie mojemu sercu, tak samo, jak Diabelskie maszyny, które również pokochałam i z którymi musiałam się też pożegnać. Jednak Cassandra Clare nie daje o sobie zapomnieć, jak i również nie daje pożegnać się z Nocnymi łowcami. Jakiś czas temu wyszła pierwsza część kolejnej serii ze świata Nocnych łowców. Jesteście ciekawi, czy autorka poradziła sobie z nową książką ?

Emmę Carstairs poznajemy w Mieście niebiańskiego Ognia. To dwunastoletnia dziewczynka, która właśnie straciła rodziców, a jedyną bliską jej osobą jest Julian Blackthorem, który również stracił bliskie osoby. Razem muszą stawić czoła światu i tym sposobem z dwójką bohaterów spotykamy się w Pani noc, gdzie Emma i Julian mają już po siedemnaście lat. Nocni łowcy zostają swoimi parabatai. Emma chce rozwiązać zagadkę śmierci swoich rodziców i szuka mordercy, a Jules wychowuje swoje młodsze rodzeństwo.

Sprawy zaczynają się komplikować, gdy w Los Angeles dochodzi do serii morderstw, które wyglądają identycznie, jak te pięć lat temu. Bohaterowie nie mają wątpliwości, że morderca rodziców Emmy powrócił, a za tymi morderstwami musi kryć się coś więcej. Dodatkowo niespodziewanie do domu powraca Mark-brak Juliana, który został porwany przez Fearie pięć lat temu. Jest to gest dobrej woli, aby Nocni Łowcy pomogli odnaleźć morderce, który również zabija Fearie. Rozpoczynają się poszukiwania, ale wszyscy muszą być bardzo ostrożni, aby zbyt wiele osób nie wiedziało o zamiarach Nocnych łowców oraz o tym, że Mark powrócił.

Miałam wielkie oczekiwania co do tej książki. Trudno się dziwić, gdyż jest to już jedenasta książka tej autorki o Nocnych łowcach, którą miałam okazję przeczytać, więc oczekiwania rosną. Gdy zobaczyłam tę książkę miałam pewne obawy, ale również ucieszyłam się. Po pierwsze przerażała mnie trochę ta grubość i wiedziałam, że spędzę z tą książką trochę czasu, ale gdy myślicie, że Pani noc jest za gruba, to mylicie się. Zdecydowanie jest jej za mało, bo gdy wejdziecie do świata Nocnych łowców, to nie chcecie z niego wyjść. Ja miałam tak w przypadku tej książki. Na początku się bałam, ale gdy weszłam w kolejny świat wykreowany przez Cassandrę Clare to nie chciałam go opuszczać, bo wiedziałam, że muszę go zostawić na kilka miesięcy.

Pani Clare spełniła jak najbardziej wszystkie moje oczekiwania i jestem tą książką zachwycona. Wykreowała ciekawą historię, barwnych bohaterów i intrygujący świat. Wszystko jest to przemyślane od początku do końca, a każdy szczegół ma jakiś sens. Ja jak zwykle zostałam porwana w świat Nocnych łowców i po raz kolejny jestem oczarowana. W Pani noc jest pełna akcji, mnóstwa sekretów, trochę kryminałów, ale również nie zabraknie tu wątku przyjaźni, rodzinny i miłości.

Jeśli znacie Cassandre Clare i uwielbiacie jej książki, to doskonale wiecie, że powinniście przeczytać Pani noc. Ja jestem prze szczęśliwa, że autorka dalej tworzy historie o Nocnych łowcach i już nie mogę się doczekać drugiej części Mrocznych Intryg. Jak możecie się domyśleć, polecam wam tę książkę, a nawet uważam, że jest to obowiązkowa pozycja dla was, tym bardziej, że nie zabraknie tu bohaterów z Darów anioła i Diabelskich maszyn


Za możliwość przeczytania książki, 
serdecznie dziękuje wydawnictwu MAG!


środa, 6 lipca 2016

Co dalej z blogiem?

Hej, dziś przychodzę do Was z krótką notką informacyjną. Jak mogliście zauważyć, nie było mnie tutaj od kilku miesięcy, co było spowodowane wieloma czynnikami i przede wszystkim brakiem czasu. To, że przestałam tu pisać nie było zaplanowane i pojawiło się nagle, ale wiedziałam, że nie porzucam bloga. Skupiłam się na rzeczach ważnych i dałam sobie czas do uporządkowania wszystkiego, ale teraz mogę powrócić do blogowania i już nie mogę się doczekać, bo na prawdę mi tego brakowało. Także chciałam tylko napisać, że wracam i posty, recenzje, stosiki będą pojawiały się na blogu systematycznie.