sobota, 27 lutego 2016

180. Smakowita piętnastka- Janet Evanovich

PREMIERA: 04. 03. 2016

Smakowita piętnastka, Janet Evanovich, Fabryka słów, s.350
Ocena: 8/10

Jesteście gotowi na kolejną część Stephanie Plum ? To już piętnasta książka o zwariowanej Łowczyni Nagród, która ma pecha do wpadania w kłopoty. Janet Evanovich serwuje nam kolejną historię ze zwariowanymi bohaterami z New Jersey. Śmiech, płacz, zabawa i nieco kryminału-to wszystko będzie nam towarzyszyło w kolejnej części Śliweczki. Gotowi, aby zapoznać się z najnowszą książką przygód Stepahnie Plum?

Tym razem to nie Steph wpada w kłopoty, tylko Lula, która znalazła się w niewłaściwym miejscu i o niewłaściwej porze. Bycie świadkiem morderstwa niesie za sobą poważne konsekwencje, z którymi Lula musi się zmierzyć, ale będąc w jej otoczeniu Stephanie również wpada w tarapaty. Trzeba złapać morderców, aby ci nie zabili świadków, ale jak to zrobić, gdy trzeba łapać zbiegów? Dodatkowo praca w KomandoMan i sprawy sercowe Plum nie mają się za dobrze. I jeszcze babcia Mazukowa, która razem z Lulą biorą udział w konkursie.... Stephanie ma tyle na głowie, ale wiadomo, że zawsze da sobie radę, w końcu zawsze ratują ją z opresji dwaj przystojniacy.

Książki Jannet Evanovich są jak odcinek dobrej komedii lub część świetnego filmu. Każda część opowiada o czymś innym, a bohaterka musi zmierzyć się z innymi problemami. Nie mam pojęcia, skąd Janet Evanovitch bierze te pomysły, ale wychodzi jej to świetnie. Zawsze, gdy chcę sięgnąć po książkę, która będzie zabawna i przy której będę się dobrze bawić, sięgam po Stephanie Plum, bo wiem, że się nie zawiodę. Mimo że nie zawsze historia do mnie przemówi, to wiem, że w każdej książce znajdę dawkę humoru i będę się głośno śmiać.

Ja ze Stephanie Plum mam taki problem, że albo dana część mi się podoba i książka bardzo mnie wciąga, albo już od samego początku wiem, że ta część będzie kiepska. Już od pierwszych stron wiem, czy historia będzie zabawna i wciągająca, czy jednak to nie będzie to i dana część przygód Stephanie Plum mnie nie zachwyci. Na szczęście przy Smakowitej piętnastce już na samym początku wiedziałam, że to będzie świetna książka i się nie pomyliłam, bo była przezabawna i świetnie spędziłam przy niej czas.

Jeśli chodzi o bohaterów to się nie zmieniają. Stephanie Plum dalej wpada w kłopoty, albo to kłopoty ją przyciągają. Babcia Mazurkowa to niezła agentka i trochę przypomina mi moją babcię. Morelli i Komandos to osobny temat i szczerze mówić trochę denerwuje mnie ta relacja między nimi i Stephanie. Wcale nie rozumiem relacji Step i Joego, chcą ze sobą być, ale cały czas się rozstają, no i do tego Komandos, który jest świetny, ale moim zdaniem wcale nie pasuje do Stephanie.

Po raz kolejny polecam wam sięgnąć po książki z serii Stephanie Plum, bo są rewelacyjne i na prawdę warto się z nimi zapoznać. Jeśli nie spodobała Wam się pierwsza część przygód Łowczy nagród, to sięgnijcie po inną część i dajcie jej jeszcze raz szansę, bo tak, jak wspominałam wam wcześniej, jedna część porwie was od razu, a druga was nie zachwyci. Ja tak miałam, ale mimo wszystko sięgam po książki Janet Evanovich, bo są przezabawne i lubię do nich wracać.

sobota, 20 lutego 2016

179.Nieprzekraczalna granica-Colleen Hoover

Nieprzekraczalna granica, Colleen Hoover, WAB, s.298
Ocena: 9/10

Colleen Hoover to moja mistrzyni! Na prawdę. Zakochałam się w jej książkach, a każda kolejna mnie miażdży i utwierdza w przekonaniu, że Colleen Hoover jest moją ulubioną autorką. Kto by pomyślał, że gdy przeczytam Hopeless, to przepadnę, ale tak się stało z pierwszą lekturą autorki i tak się dzieje z każdą kolejną powieścią. Dziś jestem po przeczytaniu szóstej książki pani Hoover i pragnę więcej. Dziś mam dla was recenzję drugiej części historii Lake i Willa, która jest smutna i przygnębiająca, ale już teraz mogę wam powiedzieć, że była świetna.

Nieprzekraczalna granica zaczyna się kilka miesięcy później, gdzie skończyła się Pułapka uczuć, a Lake i Will mają już całkowicie inne życie. Każdy z nich ma do wychowaniu rodzeństwo, dom do utrzymania i studia, ale ta dwójka ma siebie, więc razem dają radę z przeciwnościami losu, z trudem i mimo młodego wieku stali się dorosłymi rodzicami. Wydawałoby się, że ta miłość zwycięży wszystko, jednak gdy na horyzoncie pojawia się stara miłość, a zaraz potem zazdrość i konkurencja, zaczynają się problemy. Dodatkowo jeden moment może odebrać wszystko. Zakończyć jedno życie, a zniszczyć wiele żyć. Czy los dla Lake i Willa może być jeszcze gorszy ? Czy bohaterowie mogą w końcu zaznać szczęścia ? 

Nieprzekraczalna granica nie porwała mnie od początku. Pierwsza połowa była dobra, ale to nie była Colleen Hoover i oczekiwałam więcej. Natomiast druga część to była bomba emocjonalna, a ja przez cały czas płakałam i nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. To była Colleen Hoover i tego właśnie oczekiwałam. Totalnej rozsypki, mnóstwo emocji i złamanego serca. Autorka po raz kolejny mnie zmiażdżyła, a ja po każdej książce mam wielkiego kaca książkowego i nie mogę się otrząsnąć przez wiele dni. Jednak to tylko znaczy, że każda jej książka jest niesamowita i takie właśnie powinny być książki, że czytelnik przez wiele dni myśli o wydarzeniach i bohaterach.

Na początku książki strasznie irytowała mnie Lake. Jej zachowanie było totalnie nie na miejscu i bezsensowe. Nie mogłam zrozumieć jej toku myślenia i nie wiem, co ją kierowało. Miałam ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć, żeby się ogarnęła. Myślałam, że przez całą książkę będzie taka nieznośna, na szczęście gdzieś w połowie poszła po rozum do głowy i była dalej starą Lake. Bardzo podobała mi się relacja całej czwórki, czyli Lake, Willa i ich rodzeństwa. Wszyscy się świetnie dogadywali, rozumieli i szanowali, jednak chyba najbardziej polubiłam tych dwóch urwisów. Świetną postacią była również Kiersten, która jak coś powiedziała, to byłam w szoku. Dziewczyna cały czas mnie zadziwiała i dzięki niej było w tej książce trochę humoru.

Nieprzekraczalna granica jest nieco inna od Pułapki uczuć. Tym razem narrację mamy z punktu widzenia Willa, co jest fajnym zabiegiem, jednak na początku nie mogłam się przyzwyczaić. Trochę brakowało mi spojrzenia Lake i narracji z jej punktu widzenia, natomiast później się do tego przyzwyczaiłam i jeszcze bardziej polubiłam Willa, o ile jeszcze to możliwe. W tej części są poruszone nieco inne problemy, niż było to w pierwszej części i tak na prawdę książka wcale nie przypomina Pułapki uczuć, ale nie martwcie się, bo Nieprzekraczalna granica jest bardzo dobra.

Oczywiście książkę polecam wszystkim ! Szczególnie fanom Colleen Hoover, jestem pewna, że się nie zawiedziecie, ani tą częścią, ani Pułapką uczuć. Tak na prawdę Nieprzekraczalna grania jest minimalnie gorsza od pierwszej części, a to tylko przez to, że strasznie na początku irytowało mnie zachowanie Lake. Jednak książka mnie zachwyciła i już nie mogę się doczekać, aż przeczytam kolejną książkę Colleen Hoover, bo w każdej jej książce się zakochuje, także jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z twórczością autorki, to róbcie to szybko, a gwarantuję wam, że się nie zawiedziecie. 

Trylogia:
Pułapka uczuć Nieprzekraczalna granica • Ta dziewczyna



czwartek, 11 lutego 2016

178.Kamień i sól-Victoria Scott [Przedpremierowo]

PREMIERA: 17. 02. 2016

Kamień i sól, Victoria Scott, Iuvi, s.365
Ocena: 9/10

Ogień i woda była książką, po której nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, jednak gdy weszłam świat wykreowany przez Victorię Scott, przepadłam. Książka tak mi się spodobała, że chciałam od razu przeczytać Kamień i sól. Tej części stawiałam wysoko poprzeczkę i oczekiwałam, że to będzie dobra książka. Bałam się trochę czytać drugą część o przygodach Telli, ponieważ obawiałam się, że się zawiodę, a ta część nie będzie tak dobra, jak poprzedniczka. Na szczęście Kamień i sól pozytywnie mnie zaskoczył i po raz drugi dałam się wciągnąć w świat Piekielnego wyścigu.

Tella i reszta uczestników Piekielnego wyścigu zakończyli drugi etap. Bohaterowie mają za sobą przeprawę przez dżunglę i pustynię. Teraz wraz ze swoimi pandorami muszą wyruszyć do niebezpiecznego oceanu i mroźnych gór. Kolejne etapy robią się coraz trudniejsze, zmieniają się zasady, a kolejne wyzwania zmieniają ludzi. Dziewczyna już nie wie, kto jest jej przyjacielem, a kto wrogiem. Wszyscy mają jeden cel- wygrać wyścig i zdobyć lek dla ukochanej osoby. Natomiast to nie jedyny powód, dla którego Tella bierze udział w wyścigach. Jednak, aby ten cel osiągnąć, musi być jedną z pięciu osób, które dotrą jako pierwsze do mety. Zaczyna się ostra gra na śmierć i życie, a stawka jest jeszcze wyższa, niż była na początku. Trzeba wygrać wyścig i zakończyć Piekielne wyścigi raz na zawsze.

Tak, jak wspominałam na początku, bałam się trochę tej książki. Obawiałam się, że ta część okaże się gorsza od Ognia i wody. Natomiast ku mojej radości, książka dorównuje poprzedniczce, a autorka nie zwalnia tempa, tylko jeszcze bardziej komplikuje świat Piekielnych wyścigów, akcja robi się jeszcze bardziej niebezpieczna. Mogę śmiało powiedzieć, że ta książka jest na tym samym poziomie, co pierwsza część, jedynie moim zdaniem ten tom jest bardziej brutalniejszy, ale to nic. Sama akcja znowu pędziła do przodu, że nie było czasu na nudę i nie chciało się odkładać książki na bok. Ja sama przeczytałam ją między egzaminami w sesji i nawet nie wiem, kiedy ją skończyłam, bo nie poświęcałam jej dużo czasu, a książka jakimś cudem została przeczytana. Kamień i sól wciąga, i to bardzo.

Tella bardzo się zmieniła. W książce przeszła wielką przemianę na lepsze. Stała się odważniejsza i mądrzejsza. Dodatkowo zawsze myśli o innych. Dla niej najważniejsze jest dobro jej przyjaciół i innych pandor, co nie raz prowadzi ją w kłopoty. Z szarej myszki, która jest nieszczęśliwa na cały świat, bo musiała się przeprowadzić do innego miasta, stała się odważną dziewczyną, która walczy ze wszystkich sił, aby wygrać i zdobyć lek dla brata. Jedynie, co nie podobało mi się w zachowaniu Telli to sposób traktowania Guy'a. Bohaterka zaczęła go trochę olewać i nie liczyła się z jego słowem, mimo że wcześniej on wiele jej pomagał. Tella zachowywała się trochę, jakby o tym zapomniała, ale ich relacja była zepchnięta na dalszy plan, więc nie przeszkadzało mi to aż tak to.

Kamień i sól to bardzo dobra kontynuacja. Ja bawiłam się przy tej książce świetnie i już nie mogę się doczekać, aż zabiorę się za trzecią część serii. Polecam wszystkim zapoznać się z książkami Victorii Scott, bo na prawdę warto. Są to książki przy których nie ma nudy, akcja pędzi jak szalona, a wy wciągniecie się w świat Piekielnego wyścigu. Ja jestem zachwycona i już bym chciała zapoznać się z kolejną częścią.

Za możliwość przeczytania książki, 
dziękuję wydawnictwu Iuvi !



piątek, 5 lutego 2016

177.Złe dziewczyny nie umierają-Katie Alender

Złe dziewczyny nie umierają, Katie Alender, Feeria young, s.356
Ocena:4/10

Złe dziewczyny nie umierają zaciekawiły mnie opisem i ładną, pastelową okładką. Myślałam, że to będzie ciekawa książka, której jeszcze nie czytałam. Od zawsze lubiłam nawiedzone domy, więc sądziłam, że książka, w której dzieją się dziwne i niewytłumaczalne rzeczy w wielkim domu będzie interesująca, ale rzeczywistość okazała się inna...

Siedemnastoletnia Alexic nie należy do popularnych osób w liceum, ale wcale jej to nie przeszkadza. Nie jest towarzyską osobą, więc całkowicie oddaje się swojemu hobby, jakim jest fotografowanie. Natomiast jej młodsza siostra jest jej całkowitym przeciwieństwem. Kaesy również nie słynie z bycia towarzyską, a za swoje przyjaciółki traktuje swoje lalki. Dziewczynka kolekcjonuje je od najmłodszych lat i są one dla niej najważniejsze. Siostry mieszkają w wielkim domu, w którym od pewnego momentu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Do domu przenika jasna poświata, Alexic słyszy hałasy w piwnicy, a jej siostra miewa ataki złości i czasami traci pamięć. Na początku bohaterka nie bierze tego na poważnie i bierze to jako złudzenie, jednak po czasie zastanawia się, czy czasem jej młodszą siostrę, której oczy świecą się nienaturalnym blaskiem, opętał zły duch. Czy Alexic może jeszcze urarować swoją młodszą siostrę?

Na początku byłam do tej książki pozytywne nastawiona. Przez pierwsze strony nie mogłam się wczuć w akcję, natomiast tłumaczyłam to sobie wolnym rozwinięciem. Jednak, gdy książka była taka przez cały czas, mogło oznaczać to tylko jedno- słabą książkę, która mi się nie spodobała. Niestety od początku nie mogłam wczuć się w klimat i historię i dodatkowo wcale nie polubiłam bohaterów. Tak na prawdę nie znalazłam tu nic ciekawego i interesującego. oprócz nudy. Niby to horror, ale szczerze mówiąc wcale się przy tej książce nie bałam. Dodatkowo niektóre "straszne" sytuacje wydawały mi się abstrakcyjne. Niestety to jeszcze bardziej przyczyniło się do tego, że książka mi się nie spodobała. Miałam co do niej duże oczekiwania, gdyż teraz rzadko sięgam po takie lektury i chciałam się przy niej dobrze bawić. Wyszło, jak wyszło, wynudziłam się i po kolejny tom na pewno nie sięgnę, ale może takie książki już nie są dla mnie.

Złe dziewczyny nie umierają to książka, która nie spodobała mi się, ale nie mówię, że jest zła. Może jesteście zainteresowani tą historią? Myślę, że możecie dać jej szansę, gdy będziecie mieli okazję się z nią zapoznać. Jednak dla mnie książka wydała się dziecinna i abstrakcyjna, więc po kolejny tom na pewno nie sięgnę, ale kto wie, może wam się spodoba, ale jeśli nie lubicie dziecinnych historii, to z całą pewnością książkę wam odradzam, bo wynudzicie się, tak jak ja.

Książkę otrzymałam od wydawnictwu 
Feeriaza co serdecznie dziękuję !

poniedziałek, 1 lutego 2016

Podsumowanie stycznia

I już pierwszy miesiąc Nowego roku za nami. Ten czas tak szybko leci, przede mną kolejna sesja i jestem już na półmetku studiów licencjackich. Jeszcze trochę, a będę kończyć dwadzieścia jeden lat, a zanim się obejrzymy, będzie kolejny Sylwester. Tak na prawdę te posumowania uświadamiają i pokazują mi, jak czas szybko leci i jak dni nam uciekają w tym zabieganym i zwariowanym świecie.



W tym miesiącu przeczytałam:
•Onyks
•Złe dziewczyny nie umierają






W styczniu było średnio z czytaniem, ale mam na to dwa usprawiedliwienia. Po pierwsze czytałam książkę, która na prawdę średnio mi się spodobała i męczyłam ją bardzo długo. Po drugie koniec semestru, zaliczenia i nauka mówi samo za siebie. Cały swój wolny czas poświęcałam czytaniu notatek, uczeniu się, robieniu projektów itp. W tym miesiącu nic ciekawego się nie działo. Tak na prawdę nie wiem, kiedy mi te trzydzieści jeden dni minęło, bo każdy wyglądał tak samo. Na szczęście koniec już bliski, mam tylko dwa egzaminy i w końcu trochę wolnego, gdzie sobie odpocznę i poczytam :) Jeśli chodzi o blog, to w Styczniu pojawił się Stosik, recenzja Pułapki uczuć i Onyksu. A pod koniec blog obchodził CZWARTE urodziny.

A jak Wam poszło w Styczniu ? Jakie macie plany na Luty ?