czwartek, 21 stycznia 2016

Happy Birthday To Me

Dziś jest 21 stycznia, a co to oznacza? Dzień Babci, ale również URODZINY BLOGA !! I to już czwarte ! Dokładnie cztery lata temu w ferie, w zimny i mroźny dzień założyłam tego bloga i to była jedna z najlepszych decyzji i projektów w moim  życiu ! Wow, nie mogę uwierzyć, że już tyle lat jestem tu z wami. Tyle miesięcy, które zmieniły wszystko i w których ja się bardzo zmieniłam. Kto by przypuszczał, że In love with books będzie istniał aż cztery lata?! A to nie jest koniec, bo blog jest nieustannym elementem mojego życia i nie zanosi się na to, abym miała go zakończyć. 

Cóż mogę wam powiedzieć w tym ważnym dla mnie dniu ? Przede wszystkim DZIĘKUJĘ !! Dziękuje wszystkim tym, co czytają moje recenzję i nie tylko, komentują, odwiedzają, piszą i czytają. Dziękuje również wszystkim osobą, które śledzą mnie na Fanpage, Instagramie, Snapie i Lubimyczytać :) Bez was tego bloga by nie było !

Wiem, że przez ten czas pisanie na blogu szło mi raz lepiej, raz gorzej, ale cztery lata to długi okres, w którym było wiele, przełomowych momentów w moim życiu, ważnych decyzji, pięknych chwil i zmian, jednak zawsze starałam się być tu i pisać na blogu. Posty na In love with books nie pojawiają się często, ale staram się pisać systematycznie i przynajmniej raz w tygodniu. A jak nie ma mnie na blogu, to jestem na instagramie, gdzie udzielam się częściej ;)

Jeszcze raz wszystkim dziękuję ! Mam nadzieję, że za rok będę świętować piąte urodziny :*

sobota, 16 stycznia 2016

176.Onyks-Jennifer L.Armentrout

Onyks, Jennifer L. Armentrout, Filia, s.520
Ocena:10/10

Nastał Nowy Rok, a ja ten rok chciałam zacząć z dobrą książką. Długo zastanawiałam się, co tu mogę wybrać i mój wybór padł na drugą część serii LUX, czyli Onyks. Powiem Wam, że to był idealny wybór i o lepszą książkę, z jaką mogłam rozpocząć 2016 rok nie mogłam sobie wymarzyć. Onyks okazał się rewelacyjną lekturą i świetną powieścią. Do tego macie Deamona, o którym nie muszę nic mówić. Idealna książka na rozpoczęcie nowego roku. Coś czuję, że seria Jennifer L.Armentrout będzie jedną z moich ulubionych, bo już jestem zakochana w twórczości autorki, a dopiero przeczytałam jej dwie książki.

Z Katy dzieję się coś dziwnego od kiedy została połączona z Deamonem. Do miasta przeprowadza się chłopak, który skrywa tajemnicę, ale wie całkiem sporo o dziewczynie i może jej pomóc, gdyż najwidoczniej on  jedyny wie, co dzieje się z Katy. Deamon zawsze jest u jej boku, ale nie ułatwia jej niczego, tylko jeszcze bardziej wszystko komplikuje. Departament Obrony ciągle coś szpieguje, wiec Katy i Deamon nie mogą czuć się bezpieczni, a dodatkowo dziewczyna zauważa osobę, która powinna już nie żyć. Bohaterowie odkrywają kolejne elementy układanki, co doprowadzi ich do odkrycia wielkiego sekretu i zagrożenia. Okazuje się, że rzeczywistość jest całkowicie inna, niż można się tego było spodziewać, a niewiedza jest czasem lepsza niż wielka obawa i niebezpieczeństwo.

Druga część serii LUX pochłonęła mnie od pierwszych stron. Autorka nie stoi w miejscu, tylko ruszyła z akcją, że nie ma czasu na nudę. W książce ciągle coś się dzieje, a z każdą stroną akcja jest jeszcze szybsza, skomplikowana i ciekawsza. Jeśli uważacie, że Obsydian był ciekawą książką, to powiem wam, że to był dopiero wstęp. W Onyksie wszystko się zaczyna. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej części, Jennifer L.Amerntrout wplątała mnie w sieć wydarzeń i wciągnęła w świat Deamona, z którego już się nie uwolnię. Cudowna książka.

I pomyśleć, że byłam tak blisko nieprzeczytania serii LUX. Tak na prawdę przez wiele miesięcy broniłam się przed nią i nie chciałam jej czytać. Teraz wiem, że to był mój wielki błąd, że nie chciałam czytać historii Deamona i Katy, bo te książki są cudowne. Mimo że autorka czasami korzysta ze standardowego schematu, to i tak jak na razie nie widzę w tym problemu, a dodatkowo mogę powrócić do starych, dobrych czasów i oderwać się od rzeczywistości. A wielką rolę odgrywa tu Deamon, który jest cudowny. Ja go pokochałam w Obsydanie i teraz wiem, dlaczego wszyscy tak za nim szaleją. 

Seria LUX nie należy do ambitnych lektur, ale jest idealną książką, do której chcemy uciec i przeżywać ciekawe i niebezpieczne chwilę z bohaterami. Onyks okazał się bardzo dobrą kontynuacją i już nie mogę się doczekać, aż zapoznam się z kolejnymi częściami serii. Przede mną Opal i mam nadzieję, że się nie zawiodę, tylko wciągnę jeszcze bardziej. Gorąco polecam wam serię Jennifer L.Armentrout, bo na prawdę warto. Jestem pewna, ze LUX będzie jedną z moich ulubionych i ukochanych serii, ale przede mną jeszcze trzy części, więc już nie mogę się doczekać, aż się z nimi zapoznam.

Seria LUX:
Obsydian Onyks • Opal • Origin • Opposition 


sobota, 9 stycznia 2016

175.Pułapka uczuć-Coleen Hoover

Pułapka uczuć, Colleen Hoover,W.A.B., s.282
Ocena:10/10

Po książkach Colleen Hoover jestem zniszczona. Jest to jedna z moich ulubionych autorek i bez wątpienia mogę powiedzieć, że nigdy mnie nie zawodzi. Mimo że nie odebrałam tak mocno innych książek, jak Hopeless, to i tak pozostałe wprawiają mnie w wielki dół emocjonalny i nie mogę się po nich otrząsnąć. Właśnie jestem po przeczytaniu kolejnej książki autorki i powinnam być już uodporniona na wstrząs emocjonalny, jednak i tak nie mogę dojść do siebie. 

W życiu Layken nie jest łatwo, kilka miesięcy temu zmarł jej ojciec, a teraz dziewczyna przeprowadza się do nowego miejsca. Od teraz Lake zaczyna nowe życie w nowym miejscu. Szkoła, ludzie i otoczenie są dla dziewczyny całkowicie obce, w której razem ze swoim bratem muszą się odnaleźć. Layken jest wrogo nastawiona do nowego życia, jednak już pierwszego dnia poznaje swoich sąsiadów, z którymi wiele ją łączy. Dziewczyna nie wie, że to dopiero początek zmian, a jej życie będzie się zmieniać z dnia na dzień. Layken zobaczy, jak wszystko się zmieniło w przeciągu kilku miesięcy i nic już nie będzie takie samo. 

Colleen Hoover jest moją mistrzynią. Nie spodziewałam się, że jedna autorka przy różnych książkach za każdym razem będzie wzbudzała we mnie tak wiele emocji. Sięgając po Pułapkę uczuć nie spodziewałam się całej gamy emocji, tak jak przy Hopeless, jednak autorka znowu mną wstrząsnęła. Ta książka nie jest taka, jak historia Sky i Holdera, jest ona przyjemniejsza i dobrze się ją czyta, jednak ma coś w sobie, że nie można się od niej oderwać, a po skończeniu lektury chce się więcej. Autorka po raz kolejny porusza ciężkie tematy, jaki jest śmierć rodziców i choroba, jednak nie zabrakło również wątku miłosnego. Bardzo spodobała mi się relacja Layken i Kela, mimo że dzieliło ich sporo lat, to byli niesamowitym rodzeństwem, a ich relacja i miłość była po prostu piękna. Ciekawą postacią była też Eddie, która ma ciężką przeszłość, ale mimo wszystko jest niesamowicie wesołą i szczęśliwą dziewczyną.

Ja nie wiem, co ta autorka ma w sobie, ale za każdym razem gdy sięgam po jej książki jestem wstrząśnięta. Może to zasługa jej niesamowitego stylu, a może chodzi o niebanalne i wzruszające historie. Na pewno coś w tym jest. Colleen Hoover zasługuje na duże brawa, bo jest ona niesamowitą pisarką, ale trzeba odnaleźć w jej książkach to coś, aby te historie były piękne. Nie każdemu to wszystko się podoba i nie każdy lubi panią Hoover, jednak ja się cieszę, że jestem w gronie tych osób, dla których książki Colleen Hoover są niesamowite i nigdy nie zawodzą. 

Pułapka uczuć na pewno jest lżejszą książką niż Hopeless, ale o wiele poruszającą niż Maybe Someday. Każda z tych książek miała w sobie coś niesamowitego i coś pięknego, więc jeśli jakaś książka Colleen Hoover się wam podoba, to sięgajcie po inne jej książki i zdecydowanie przeczytajcie Pułapkę uczuć, w której nie zabraknie pięknych słów i poezji. Ja po raz kolejny jestem zachwycona i po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem i chcę więcej. Zdecydowanie polecam Wam książki Colleen Hoover w tym Pułapkę uczuć.

sobota, 2 stycznia 2016

Stosik 1/2016

Witam was w Nowym Roku :) Dziś przychodzę do Was z moimi zdobyczami z listopada i grudnia. Ich ilość bardzo mnie zdziwiła, bo okazało się, że do mojej biblioteczki trafiło bardzo mało książek. I dobrze, bo mam bardzo dużo do przeczytania i może te zaległości się minimalizują. Nie przedłużając, zapraszam Was do zobaczenia pierwszego stosiku w nowym roku. 

1.Na samym początku znajduje się "Jeden Dzień" Davida Nichollsa, który jest efektem wymiany,
2.Następnie jest "Pojedynek" Marie Rutkowski, który dostałam od wydawnictwa Feeria young. Recenzję książki możecie przeczytać tu.
3.Kolejna jest "Nieprzekraczalna granica"Colleen Hoover, którą ostatnio skończyłam i książka bardzo mi się spodobała.
4."Podaruj mi miłość", czyli 12 świątecznych opowiadań kupiłam sobie, aby przeczytać je przed Świętami, niestety książka średnio mi się spodobała.
5.Na ostatnim miejscu znajdują się "Baśnie Braci Grimm dla dorosłych i młodzieży" Philipa Pulmana, który znalazłam pod choinką.

Tak oto prezentują się moje najnowsze zdobycze. Znaleźliście coś dla siebie ?
Jeszcze raz chciałabym Wam życzyć Szczęśliwego Nowego Roku :*