piątek, 30 grudnia 2016

188.Płomienna siedemnastka- Janet Evanovich

Płomienna siedemnastka, Janet Evanovich, Fabryka słów, s.345
Ocena: 5/10

Jak wiecie, jestem zwolenniczką książek Janet Evanovich. Lubię od czasu do czasu poczytać serię Stephanie Plum, gdzie mogę się zrelaksować i dobrze się bawić. Te książki nie są ciężkie, szybko się je czyta i powodują dawkę humoru. Od czasu do czasu potrzeba takich książek, gdzie można się po prostu wyluzować. Ja wtedy zawszę sięgam po którąś część Stephanie Plum, a dziś jestem po przeczytaniu Płomiennej siedemnastki. Jesteście ciekawi, jak siedemnasta część wypada na tle innych?

Po ostatnich wydarzeniach agencja Vincenta nie istnieje. Trzeba rozpocząć budowę, aby powstało nowe miejsce, gdzie Stephani i reszta będą mogli pracować. Jednak rozpoczęcie budowy nie idzie tak łatwo, jak to było zaplanowane. Na pustej parcelii znaleziono martwe ciało, a nikt nie wie, kto jest zabójcą i dlaczego padło na tę ofiarę. Trzeba rozwiązać zagadkę i znaleźć sprawcę. Stephanie nie ma lekko, a na dodatek jej rodzina swata ją ze starą gwiazdą footballu z czasów liceum. Nie dość, że Steph ma problem pomiędzy Komandosem i Morrelim, to jeszcze teraz ma trzeciego adoratora. Myślicie, że to wszystko ? Mylicie się. Jest jeszcze jedna sprawa, z którą musi się zmierzyć panna Plum. Babcia Morrellego rzuca na nią klątwę uroczym okiem. Nie ma co, Stephanie ma mnóstwo kłopotów. 

Przeczytałam już trochę części Stephanie Plum i zawsze byłam z nich zadowolona. Książki mniej lub bardziej, ale zawsze mi się podobały. Niestety Płomienna siedemnastka jak na razie wypada najgorzej. Nie mówię, że ta część jest zła, ale w mojej opinii wypada najsłabiej i nie jestem zadowolona z tej części. Mam nadzieję, że Janet Evanovitch się nie wypaliła, tylko miała chwilę złego momentu, ale trzymam kciuki, żeby w osiemnastej części powróciła na swoje mocne strony. Jeśli chodzi o Płomienną siedemnastkę, to od początku się nie wciągnęłam. Po prostu to nie było to i z kartki na kartkę się męczyłam. Oczywiście były dobre momenty, ale jako całość książkę oceniam słabo. 

Jeśli chodzi o bohaterów, to są oni wspaniali i dobrze wykreowani. Steph jak zwykle zakręcona, Morelli cudowny, Komandos tajemniczy, babcia Mazurkowa zwariowana, a Lula twarda babka. Szkoda, że ta część średnio mi się spodobała, ale nie porzucam Stephanie Plum i będę czytać kolejne części. Wam oczywiście polecam zapoznać się z tymi książkami, bo są one lekkie i przyjemne. Każda część jest inna, ale mają jedną, wspólną cechę, są zabawne i jak się już wejdzie do świata wykreowanego przez Janet Evanovitch, to już się nie chce z niego wyjść. 

piątek, 2 grudnia 2016

187.Szóstka wron-Leigt Bardugo

Szóstka wron, Leigt Bardugo, MAG, s.493

Szóstka wron to książka, która zaintrygowała mnie swoim wyglądem. Nie ukrywam, że lubię książki, które wyróżniają się na tle innych, a ta książka ze swoimi czarnymi kartkami jest dość charakterystyczna. Z wielkim zaciekawieniem zabrałam się za książkę Leigha Bardugo, która jest tak zachwalana i uwielbiana. Czy i ja dołączyłam do grona fanów tego autora? Czy Szóstka wron okazała się wybitną powieścią ?

Historia rozpoczyna się w portowej miejscowości Kerchu. Kaz Brekker to inteligenty złodziej, który lubi swoją pozycję, jako jeden z najbardziej znanych przestępców wśród ulicznych gangów. Dostaje on propozycję nie do odrzucenia. Kaz ma włamać się do najlepiej strzeżonego miejsca na ziemi, jakim jest Ice Court, w którym ma uwolnić jednego z więźniów. Nagroda jest bardzo wysoka, ale niebezpieczeństwo jest jeszcze większe. Bohater potrzebuje osób, które razem z nim wyruszą na niebezpieczną misję. I tym właśnie sposobem szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście wyrusza, aby osiągnąć cel. 

"Każdy z nas jest dla kogoś potworem."

Świat przedstawiony w Szóstce wron jest mocno rozbudowany i barwny, bohaterowie są interesujący i ciekawi, a historia jest bardzo dobrze przemyślana, ale niestety nie dla mnie. Nie mogłam odnaleźć się w tym świecie i zamiast dobrze spędzać czas z bohaterami i wyczekiwać, co będzie dalej, ja wolałam odłożyć książkę, albo z przymusu czytałam kolejne rozdziały. Pewnie większość z was teraz się dziwi, co mi w tej "cudownej" książce nie pasuję. Tak na prawdę wszystko i nic. Szóstka wron jest książką totalnie nie dla mnie. Wiem, że jest do na prawdę dobra historia, ale mi się nie spodobała i nie mogłam dostrzec w niej tego czegoś. Ale tak to już jest, że historie, które mają wielu zwolenników, mają również czytelników, którym dana książka się nie spodoba się. No niestety wypadło na mnie. Dawałam Szóstce wron szansę, ale zawiodłam się. 

"Każde serce brzmi inaczej. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy."

Wiem, że to jest dobra książka, gdzie bohaterowie są ciekawie wykreowani, a świat jest inny i interesujący. Dlatego nie piszę, abyście nie zapoznawali się z Szóstką wron, bo na pewno mnóstwo z was jest zachwycona tą historią, ale chcę, abyście wiedzieli, że istnieją osoby, którym ta książka nie przypadła do gustu i nie mogli utożsamić się z historią. Wiem, że Szóstka wron jest dobra, ale tak, jak wspominałam powyżej, nie jest ona dla mnie. Czy polecam przeczytanie tę książkę ? Sama nie wiem. Może jest to dobrze napisana historia, ale co z tego jak nie porywa czytelnika. Ja nie bawiłam się przy tej książce dobrze i odetchnęłam z ulgą, gdy przeczytałam ostatnie strony, więc dobrze się zastanówcie, czy chcecie przeczytać tą powieść. 

czwartek, 8 września 2016

186.Obłędna szesnastka-Janet Evanovich

PREMIERA: 09. 09. 2016

Obłędna szesnastka, Janet Evanovich, Fabryka słów, s.368
Ocena: 7/10

Macie jakąś serię, do której lubicie wracać ? Albo, która nigdy wam się nie znudzi i chcecie kolejnej części ? Ja mam takie dwie i właśnie jedną z nich jest seria o Stephanie Plum. W Polsce mamy już szesnaście części przygód łowczyni nagród. Jesteście gotowi, aby poznać kolejne losy dziewczyny z New Jersey? Po wielu miesiącach oczekiwań nareszcie jest Obłędna szesnastka. 

Gdy pewnego razu Stephanie Plum przychodzi do pracy, okazuje się, że porwali jej kuzyna Vinniego, który jest zarazem jej pracodawcą. Są dwa wyjścia, albo trzeba spłacić wysoki dług, albo odnaleźć Vinniego przed upływem końca czasu, bo jak nie, to ona i jej przyjaciółki mogą pożegnać się z pracą. Steph, Connie i Lula nie mają tak dużej gotówki, więc pozostaje tylko jedno wyjście- trzeba odnaleźć Vinniego. Sprawa wydaje się prosta, w końcu Stephanie Plum jest łowcą nagród i szukanie ludzi to dla niej norma, ale czy na pewno ? Stephanie ma coraz mniej czasu. Czy uda jej się odleźć kuzyna i nie stracić pracy ?

To już szesnasta część przygód łowczyni nagród i pewnie zastanawiacie się, czy po pewnym czasie książki już nie nudzą. Odpowiedź brzmi nie. Dlaczego? Bo każda część opowiada o nowych sytuacjach bohaterki, dzieją się tam zupełnie inne rzeczy, a każda część przedstawia nowe oblicze Stephanie Plum. Każda część jest jak odcinek serialu kryminalnego, który bawi i rozśmiesza. Więc jeśli zastanawiacie się, czy warto sięgnąć po serię Janet Evanovich i przeraża was liczba tomów, to od razu was uprzedzam, że nie będziecie mieli dość, tym bardziej, że każdą część bardzo szybko się czyta i nawet się nie zorientujecie, a będziecie na końcu lektury. 

Jeśli chodzi o Obłędną szesnastkę, to oczekiwałam czegoś więcej. Bawiłam się przy tej książce świetnie, ale jednak czegoś mi tu brakowało. Zdecydowanie było za mało Komandosa i Morelliego. Moim zdaniem autorka w ogóle nie skupiła się na tym wątku i popłynęła w inną stronę, a szkoda, bo ja bardzo lubię momenty z udziałem Steph i dwóch zabiegających się o nią mężczyzn. Mam nadzieję, że w kolejnej części nie zapomni już o tym ważnym aspekcie.  Dodatkowo moim zdaniem nie było momentów zaskoczenia, a szkoda. Jednak mam nadzieję, że w siedemnastej części będzie lepiej. 

Jeśli czytacie i lubicie serię o łowczyni nagród, to koniecznie sięgnijcie po tą część, a jeśli zastanawiacie się, czy rozpocząć swoją przygodę ze śliweczką, to oczywiście ja jak najbardziej was zachęcam. Ja nie wyobrażam sobie, aby od czasu do czasu nie powrócić do świata Stephanie. Myślę, że jestem od niej uzależniona i muszę co jakiś czas sięgnąć po kolejną część. Jestem pewna, że jak zapoznacie się ze Stephanie Plum to polubicie ją tak, jak ja. 

niedziela, 24 lipca 2016

185. To nie jest dieta- Anna "Wilczo głodna" Gruszczyńska

To nie jest dieta. Pokonaj swojego potwora, Anna Gruszczyńska, SQN s.235

Pod koniec zeszłego roku postawiłam sobie cel. Postanowiłam, że w 2016 roku zmienię coś w sobie i w swoim otoczeniu. Mało tego, stworzyłam własne motto, które miało mnie motywować. Jednym z tych celów było zacząć zdrowo się odżywiać i regularnie ćwiczyć. Wszystko dla zdrowia, ale oczywiście nie obraziłabym się, gdyby zniknęło mi kilka kilogramów, a ciuchy spadłyby o jeden rozmiar w dół. Mamy Lipiec, czyli połowa roku za nami, a co z moim postępem w realizacji tego celu? Prawie stoję w miejscu. Owszem ćwiczę i staram zdrowo się odżywiać, ale nie jestem usatysfakcjonowana i brak mi motywacji, więc gdy zobaczyłam książkę To nie jest dieta. Pokonaj swojego potwora!, wiedziałam, że jest ona dla mnie.

To nie jest dieta. Pokonaj swojego potwora! jak sama nazwa mówi, to nie książka, w której znajdziemy spis diet i porad, bo prawda jest taka, że nie dla każdego z nas ta sama dieta działa. Każda osoba musi wypracować swoje własne nawyki i harmonogram. Książka Anny Gruszczyńskiej jest właśnie po to, aby pomóc nam w realizacji swoich postanowień i pomaga wypracować nawyki zdrowego odżywiania i ćwiczeń. Dla mnie jest to wielki motywator, aby wstać rano, przygotowywać sobie zdrowe posiłki i jeść je w równych odstępach czasowych, ale również, aby podnieś się i zrobić dzienny zestaw ćwiczeń. 

W takim razie co znajdziemy w tej książce? To nie jest dieta. Pokonaj swojego potwora! jest podzielona na trzydzieści dni. Jest to trzydziestodniowe wyzwanie, które ma nam pomóc lepiej się zorganizować, wypracować własny harmonogram i wnieś do naszego życia trochę ćwiczeń i zdrowego odżywiania się. Każdy dzień skała się z kilku etapów, za które dostajemy punkty. Po pierwsze znajdziemy tam różne porady, które nas motywują. Dodatkowo znajdziemy zadania, które musimy wykonać. W książce są obalane różne mity, ale również znajdziemy coś, czego byśmy się nie spodziewali. Stałym bywalcem jest podsumowanie każdego dnia, w którym opisujemy co jedliśmy, co ćwiczyliśmy, ile punków zdobyliśmy i nad czym musimy popracować.

Książka jest prowadzona w formie dziennika, w którym same odpowiadamy na pytania i same się oceniamy. Forma jest rewelacyjna, która od razu przyciąga i chce się w niej pisać, odpowiadać na pytania i reasumując każdy dzień. Ja tą książką jestem zachwycona, bawię się przy niej świetnie i faktycznie mnie motywuje. Jestem pewna, że ta książka przyda się każdemu z was i na pewno w jakiś stopniu was zmotywuje do działania. Pomysł pani Gruszczyńskiej bardzo przypadł mi do gustu i jestem pewna, że nie jedna z was zachwyci się tą pozycją.

Dziękuje wydawnictwu Sine Qua Non 
za możliwość zapoznania się z książką!

sobota, 16 lipca 2016

184.Tytany- Victoria Scott

Tytany, Victoria Scott, IUVI, s.334

Victoria Scott jest mi dobrze znana z serii Ogień i woda, gdzie autorka od pierwszych stron mnie zachwyciła. Te książki spowodowały, że przepadłam na kilka godzin, a po skończeniu lektury miałam kaca książkowego. Bez dwóch zdań mogę stwierdzić, że są to jedne z lepszych książek, jakie czytałam. Gdy zobaczyłam, że ukazuje się najnowsza książka pani Scott, nie zastanawiałam się dwa razy, tylko od razu wiedziałam, że muszę zapoznać się z Tytanami. Czy Victorii Scott udało się pobić poprzednią serię? Czy dała radę spełnić oczekiwania czytelników? 

Astrid Sullivan nie ma w życiu łatwo. Wychowuje się w rodzinie, w której zawsze panowało zamiłowanie do hazardu, począwszy od jej dziadka, aż po nią samą. Dziewczyna również uwielbia oglądać wyścigi tytanów, czyli mechanicznych koni, które od wielu lat są sławne i przyciągają ludzi. Dziadek Astrid w taki sposób tracił wszystko, a ojciec dziewczyny również nie ma szczęścia. W ten oto sposób w domu rodziny Sullivan nie przelewa się, a na dodatek dostali oni nakaz eksmisji. Astrid wie, że jej rodzinie przyda się każdy przypływ gotówki, więc gdy nadarza się okazja, aby dziewczyna wzięła udział w wyścigu, nie zastanawia się dwa razy, tylko gotowa jest podjąć ryzyko, aby pomóc rodzinie. 

Przyznam szczerze, że wiązałam z tą książką duże oczekiwania. Trudno się dziwić, gdy byłam już po wspaniałej książce Ogień i woda i równie rewelacyjnym Kamieniu i soli. Miałam szczerą nadzieję, że Tytany dorównają drugiej serii autorki i wciągnie mnie do świata od pierwszych stron. Jednak nic takiego się nie stało. Nie zostałam porwana do świata, w której żyła Astrid i nie zżyłam się z bohaterką. Ciężko było mi się skupić na treści, gdyż autorka ciągle gdzieś przeskakiwała, coś się rozpoczęło i za chwilę kończyło, a pani Scott ciągle zmieniała wątek. Na dodatek rozdziały bardzo szybko się kończyły, co trochę mnie drażniło. 

Bardzo spodobało mi się oddanie głównej bohaterki rodzinie. Widać, że dziewczyna, bardzo ich kocha, gdyż była wstanie ponieś wielkie ryzyko, aby pomóc rodzinie. Astrid to postać bardzo zdeterminowana i silna, która jest gotowa do poświęceń. W tej książce nie zabraknie również drugoplanowych bohaterów, którzy są dobrze wykreowani i wnoszą do tej książki coś ciekawego. Bardzo spodobał mi się pomysł z tytanami, ale szczerze mówiąc nie tego oczekiwałam i trochę się zawiodłam w zaprezentowaniu tych stworzeń w książce. Szczerze mówiąc, myślałam, że będą one miały troszkę inną rolę, ale jakby nie patrzeć, są one ciekawym dodatkiem do książki. 

Tytany to dobra książka, która pokazuje, czym jest rodzina, przyjaźń i poświęcenie. To idealna lektura dla młodszego czytelnika, który myślę, że spędzi przy tej książce ciekawie czas. Ja nie zostałam do końca usatysfakcjonowana lekturą i trochę się przy niej wynudziłam, ale myślę, że gdybym była młodsza, to książka bardziej przypadłaby mi do gustu. Książkę polecam młodszym czytelnikom, ale również osobą, które mają ochotę na nową książkę Victorii Scott.

Za możliwość przeczytania książki, 
dziękuję wydawnictwu Iuvi

piątek, 8 lipca 2016

183. Pani Noc-Cassandra Clare

Pani Noc, Cassandra Clare, MAG, s.828
Ocena: 10/10

Cassandrę Clare nie trzeba przedstawiać. Jest ona znana z książek o świecie Nocnych Łowców, które uwielbiam. Autorkę poznałam w Mieście kości, gdzie od pierwszych stron wpadłam w wir wydarzeń. Dary anioła stały się bliskie mojemu sercu, tak samo, jak Diabelskie maszyny, które również pokochałam i z którymi musiałam się też pożegnać. Jednak Cassandra Clare nie daje o sobie zapomnieć, jak i również nie daje pożegnać się z Nocnymi łowcami. Jakiś czas temu wyszła pierwsza część kolejnej serii ze świata Nocnych łowców. Jesteście ciekawi, czy autorka poradziła sobie z nową książką ?

Emmę Carstairs poznajemy w Mieście niebiańskiego Ognia. To dwunastoletnia dziewczynka, która właśnie straciła rodziców, a jedyną bliską jej osobą jest Julian Blackthorem, który również stracił bliskie osoby. Razem muszą stawić czoła światu i tym sposobem z dwójką bohaterów spotykamy się w Pani noc, gdzie Emma i Julian mają już po siedemnaście lat. Nocni łowcy zostają swoimi parabatai. Emma chce rozwiązać zagadkę śmierci swoich rodziców i szuka mordercy, a Jules wychowuje swoje młodsze rodzeństwo.

Sprawy zaczynają się komplikować, gdy w Los Angeles dochodzi do serii morderstw, które wyglądają identycznie, jak te pięć lat temu. Bohaterowie nie mają wątpliwości, że morderca rodziców Emmy powrócił, a za tymi morderstwami musi kryć się coś więcej. Dodatkowo niespodziewanie do domu powraca Mark-brak Juliana, który został porwany przez Fearie pięć lat temu. Jest to gest dobrej woli, aby Nocni Łowcy pomogli odnaleźć morderce, który również zabija Fearie. Rozpoczynają się poszukiwania, ale wszyscy muszą być bardzo ostrożni, aby zbyt wiele osób nie wiedziało o zamiarach Nocnych łowców oraz o tym, że Mark powrócił.

Miałam wielkie oczekiwania co do tej książki. Trudno się dziwić, gdyż jest to już jedenasta książka tej autorki o Nocnych łowcach, którą miałam okazję przeczytać, więc oczekiwania rosną. Gdy zobaczyłam tę książkę miałam pewne obawy, ale również ucieszyłam się. Po pierwsze przerażała mnie trochę ta grubość i wiedziałam, że spędzę z tą książką trochę czasu, ale gdy myślicie, że Pani noc jest za gruba, to mylicie się. Zdecydowanie jest jej za mało, bo gdy wejdziecie do świata Nocnych łowców, to nie chcecie z niego wyjść. Ja miałam tak w przypadku tej książki. Na początku się bałam, ale gdy weszłam w kolejny świat wykreowany przez Cassandrę Clare to nie chciałam go opuszczać, bo wiedziałam, że muszę go zostawić na kilka miesięcy.

Pani Clare spełniła jak najbardziej wszystkie moje oczekiwania i jestem tą książką zachwycona. Wykreowała ciekawą historię, barwnych bohaterów i intrygujący świat. Wszystko jest to przemyślane od początku do końca, a każdy szczegół ma jakiś sens. Ja jak zwykle zostałam porwana w świat Nocnych łowców i po raz kolejny jestem oczarowana. W Pani noc jest pełna akcji, mnóstwa sekretów, trochę kryminałów, ale również nie zabraknie tu wątku przyjaźni, rodzinny i miłości.

Jeśli znacie Cassandre Clare i uwielbiacie jej książki, to doskonale wiecie, że powinniście przeczytać Pani noc. Ja jestem prze szczęśliwa, że autorka dalej tworzy historie o Nocnych łowcach i już nie mogę się doczekać drugiej części Mrocznych Intryg. Jak możecie się domyśleć, polecam wam tę książkę, a nawet uważam, że jest to obowiązkowa pozycja dla was, tym bardziej, że nie zabraknie tu bohaterów z Darów anioła i Diabelskich maszyn


Za możliwość przeczytania książki, 
serdecznie dziękuje wydawnictwu MAG!


środa, 6 lipca 2016

Co dalej z blogiem?

Hej, dziś przychodzę do Was z krótką notką informacyjną. Jak mogliście zauważyć, nie było mnie tutaj od kilku miesięcy, co było spowodowane wieloma czynnikami i przede wszystkim brakiem czasu. To, że przestałam tu pisać nie było zaplanowane i pojawiło się nagle, ale wiedziałam, że nie porzucam bloga. Skupiłam się na rzeczach ważnych i dałam sobie czas do uporządkowania wszystkiego, ale teraz mogę powrócić do blogowania i już nie mogę się doczekać, bo na prawdę mi tego brakowało. Także chciałam tylko napisać, że wracam i posty, recenzje, stosiki będą pojawiały się na blogu systematycznie.


czwartek, 24 marca 2016

182.Zdrada-Marie Rutkowski

Zdrada, Marie Rutkowski, Feeria Young, s.405
Ocena: 7/10

Jakiś czas temu miałam okazję zapoznać się z pierwszą częścią serii Niezwyciężona, która bardzo mi się spodobała, a świat intryg i zakazanej miłości, który odkryłam w Pojedynku skradł moje serce. Nic dziwnego, że z niecierpliwością wyczekiwałam daty premiery kolejnej części, w której poznam dalsze losy Kestrel i Arina, tym bardziej, że zakończenie wcześniejszego tomu było niespodziewane i zostawił pewien niedosyt. 

Kestrel, aby ratować Arina i Herrańczyków, wchodzi w układ z cesarzem i godzi się wyjść za mąż za jego syna. To poważny krok dziewczyny, który zmienia cały świat nie tylko jej, ale również innych osób. Teraz na królewskim dworze dziewczyna musi mieć się na baczności i nie sprawiać kłopotów, jednak dla osoby, która żyła intrygami i sekretami, jest to trudne, tym bardziej, że chce pomagać Herrańczykom. Życie na królewskim dworze okazuje się trudne i niebezpieczne, a Kestrel musi być ostrożna, aby nie narobić sobie i innym kłopotów. Czy dziewczyna jest skłonna do poświęceń ? Czy decyzja, którą podjęła, była słuszna ? 

Zdrada jest całkowicie inną książką, niż Pojedynek. Tutaj akcja dzieje się prawie nom stop na królewskim dworze i opiera się na intrygach, przekrętach i sekretach. Nie do końca ten świat mnie zainteresował i zaciekawił, a momentami miałam wrażenie, że niektóre fragmenty były pisane na siłę i nie do końca przemyślane oraz przeanalizowane. Szczerze mówiąc nie tego oczekiwałam i troszeczkę się zawiodłam na tej części, bo mimo wszystko świat w Pojedynku pokochałam i miałam nadzieję, że druga część serii będzie miała choć odrobinkę tego, co znalazłam w pierwszej. Niestety tutaj jest już zupełnie inaczej, ale nie jest źle. 

Zdecydowanie zabrakło mi relacji Kestrel i Arina, który tutaj zniknął gdzieś na dalszy plan. Z jednej strony nie dziwię się autorce, że nie skupiła się na wątku miłosnym, bo w tej części Marie Rutkowski poszła w całkowicie innym kierunku, ale z drugiej strony przecież od tego wszystko się zaczęło. Może też autorka nie chciała przesłodzić i przesadzić z tym, ale moim zdaniem powinna znaleźć jakiś punkt równowagi i całkowicie o tym nie zapomnieć.

Przy książce bawiłam się dobrze. Było kilka niespodziewanych i szokujących momentów, a autorka na prawdę dobrze gra na emocjach czytelnika. Świat, który wykreowała był interesujący i oryginalny, a historia łapała za serce, jednak ja nie do końca zostałam usatysfakcjonowana. Jednak Zdrada to dobra kontynuacja i gorąco ją wam polecam, a jeśli jeszcze nie czytaliście serii Niezwyciężona, to koniecznie to nadróbcie, bo warto. Marie Rutkowski wykreowała ciekawy świat, który skradł moje serce. Już nie mogę się doczekać, aż przeczytam trzecią część serii. 

Książkę otrzymałam od wydawnictwu 
Feeriaza co serdecznie dziękuję !

sobota, 12 marca 2016

181.Wieczna-C.C.Hunter

Odrodzona, C.C.Hunter, Feeria Young, s.375
Ocena: 5/10

Jakiś czas temu poznałam książki z serii Wodospady Cienia, które bardzo przypadły mi do gustu, zżyłam się z bohaterami i wpadłam w świat wykreowany przez C.C.Hunter. Jednak dobre serie mają to do siebie, że szybko się kończą i nawet się nie obejrzałam, a przeczytałam już piątą, a zarazem ostatnią część. Było mi przykro, ale nie do końca, bo wiedziałam, że autorka ma w zapasie kolejną serię, gdzie akcja będzie się działa w tym magicznym miejscu, a ja dalej będę ze swoimi ulubionymi bohaterami. Tak więc z wielkimi oczekiwaniami zabrałam się za Odrodzoną, która nie do końca mnie zachwyciła, ale nie poddałam się i przeczytałam Wieczną. Jakie są moje odczucia po tej książce? Zobaczcie sami.

Della Tsang zaczyna żyć, jako odrodzona wampirzyca. Myślała, że wszystko wróci do normy, jednak myliła się, gdyż jej nowe moce dopiero zaczynają się ujawniać. Dellę nawiedza duch i to potężny, który daje jej dość ciężkie zadanie, a mianowicie dziewczyna musi odnaleźć nowo przemienionych wampirów, którzy są uwięzieni i niedługo umrą. Jej życie ciągle splata się z Chesem, z którym musi wykonać zadanie, Duch nie zwraca się do dziewczyny bez powodu. Jest ona spokrewniona ze zjawą i musi się szybko dowiedzieć, kim jest osoba, która ją nawiedza.

Szczerze mówiąc książka średnio mi się spodobała. Na początku zapowiadało się dobrze i już myślałam, że Wieczna będzie utrzymywać poziom Wodospadów cienia, jednak z czasem książka zaczęła mnie nużyć i po jakimś czasie łapałam się na tym, że nie chciało mi się jej czytać. Może autorka już się wypaliła, albo może nie ma pomysłów na bohaterów Wodospadów cienia, ale Wodospady cienia. Po zmroku jakoś mnie nie porywały i mimo że dzieją się tam nowe rzeczy, a C.C. Hunter nie idzie standardowym schematem, to jednak nie mogę wciągnąć się w tą serię i nie zadowala mnie, tak jak poprzednia.

Nie wiem, co jej przyczyną, że Wieczna, jak i Odrodzona nie wciągają mnie tak, jak poprzednie książki autorki. Na pewno brakuje mi klimatu Wodospadów Cienia, którego w poprzedniej serii było czuć, a tu jakoś zaniknął. Brakuje mi również bohaterów, którzy byli wcześniej. Tu autorka nie skupiła się na nich i rzadko oni występują. Przeważnie przeplata się tylko Della, Chase i Burnett, a reszta pojawia się od czasu do czasu, ale dla mnie to zdecydowanie za mało. Niby autorka skupia się na dalszych losach bohaterów z obozu Wodospady cienia, jednak to nie jest już to. C.C.Hunter zaczyna trochę mieszać w relacjach bohaterów i nie za bardzo mi się to podoba. Na szczęście zachowanie Delli się trochę polepszyło i nie irytuje mnie ona tak, jak w Odrodzonej, jednak moje zdanie na temat tej dziewczyny trochę się zmieniło i nie odbierał już jej tak, jak w Wodospadach Cienia.

Czy polecam Wam Wodospady Cienia. Po zmroku ? Tak. Te książki nie są złe, tylko nie do końca mi odpowiadają i brakuje mi tego, co towarzyszyło mi przy Wodospadach Cienia. Jednak muszę po prostu przywyknąć, że tu mamy już nową historię, nową główną bohaterkę i nowe problemy, tylko akcja dzieje się w tym samym miejscu i przeplatają się tu ci sami bohaterowie. Jednak jeśli chodzi o kontynuację Wodospadów Cienia, to możecie po tę serię sięgnąć, jednak nie oczekujcie, że będzie ona aż tak dobra i wciągająca, jak poprzedniczka. A może ta seria spodoba się wam bardziej, niż historia Kylie ? Kto wie, sięgnijcie, a się przekonacie. 

Książkę otrzymałam od wydawnictwu 
Feeriaza co serdecznie dziękuję !

sobota, 5 marca 2016

Stosik [2/2016]

Hej, dziś przychodzę do was z kolejnym stosikiem, w którym zdobyłam książki przez ostatnie dwa miesiące. Z każdej jestem bardzo zadowolona i już nie mogę się doczekać, aż je przeczytam. Chociaż tak na prawdę nie wiem, kiedy to nastąpi, bo przez ostatnie tygodnie mam jakiś zastój w czytaniu, ale mam nadzieję, że wraz z wiosną w końcu to się zmieni.
1. Na pierwszym miejscu jest "Sedinum. Wiadomość z podziemi" Leszka Hermana. Tę książkę chciałam przeczytać, odkąd się o niej dowiedziałam. Już nie mogę się doczekać, aż przeczytam historię, gdzie akcja dzieję się w moim mieście.
2. Drugą książką jest "Opal" Jennifer L.Armentrout- pierwsze dwie części LUX bardzo mi się spodobały i już nie mogę się doczekać, aż przeczytam kolejną.
3. "Smakowita piętnastka" Jannet Evanovich- to egzemplarz recenzencki od Fabryki słów, a recenzję możecie przeczytać TU.
4. "Magonia"Maria Dahvana Haedly- tę książkę znalazłam w lutowym epikbox
5. "Ta dziewczyna" Colleen Hoover- tej pozycji nie mogło zabraknąć w mojej biblioteczce, w końcu to Colleen, którą uwielbiam
6. "Wieczna" C.C.Hunter- egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Feeria Young, czytam, niedługo recenzja
7. "Kamień i sól" Victoria Scott- niespodzianka od wydawnictwa IUVI, recenzję możecie przeczytać TU
8. "Przypadki Callie i Kaydena" Jessica Sorensen- zakup własny.

Tak prezentuję się mój styczniowo-lutowy stosik. Znaleźliscie coś dla siebie ? Co powinnam przeczytać, jako pierwsze ?

wtorek, 1 marca 2016

Podsumowanie Lutego

Ale ten Luty był krótki. Nie dawni pisałam podsumowanie Stycznia, przygotowywałam się na Luty i uczyłam się na sesję, a dziś już podsumowuję ten miesiąc i jestem gotowa na następny. Jaki był Luty ? Dość intensywny. Na początku była sesja, z którą szybko się uporałam i już ósmego byłam wolna i mogłam trochę odpocząć. I tam było, bo tak na prawdę nic przez ten czas nie robiłam. Miałam czytać, a nie czytałam wcale. Trochę po nadrabiałam seriali i chodziłam do lekarzy i badania. I jeszcze miałam dodatkowy angielski, czyli jednak coś się działo. A w ostatnim tygodniu lutego rozpoczął się kolejny semestr i znowu rzuciłam się w wir studiów.



W tym miesiącu przeczytałam:
• Smakowita piętnastka
• Piąta fala (połowę)
• Kamień i sól




Jak widzicie, Luty był słabym miesiącem pod względem książek, tym bardziej, że miałam dwa tygodnie ferii, ale cóż, mam nadzieję, że kolejny miesiąc będzie lepszy. Jeśli chodzi o bloga, to w tym miesiącu pojawiły się cztery recenzję: Złe dziewczyny nie umierają, Kamień i sól, Nieprzekraczalna granica i Smakowita piętnastka

A jak u was wyglądał Luty ?




sobota, 27 lutego 2016

180. Smakowita piętnastka- Janet Evanovich

PREMIERA: 04. 03. 2016

Smakowita piętnastka, Janet Evanovich, Fabryka słów, s.350
Ocena: 8/10

Jesteście gotowi na kolejną część Stephanie Plum ? To już piętnasta książka o zwariowanej Łowczyni Nagród, która ma pecha do wpadania w kłopoty. Janet Evanovich serwuje nam kolejną historię ze zwariowanymi bohaterami z New Jersey. Śmiech, płacz, zabawa i nieco kryminału-to wszystko będzie nam towarzyszyło w kolejnej części Śliweczki. Gotowi, aby zapoznać się z najnowszą książką przygód Stepahnie Plum?

Tym razem to nie Steph wpada w kłopoty, tylko Lula, która znalazła się w niewłaściwym miejscu i o niewłaściwej porze. Bycie świadkiem morderstwa niesie za sobą poważne konsekwencje, z którymi Lula musi się zmierzyć, ale będąc w jej otoczeniu Stephanie również wpada w tarapaty. Trzeba złapać morderców, aby ci nie zabili świadków, ale jak to zrobić, gdy trzeba łapać zbiegów? Dodatkowo praca w KomandoMan i sprawy sercowe Plum nie mają się za dobrze. I jeszcze babcia Mazukowa, która razem z Lulą biorą udział w konkursie.... Stephanie ma tyle na głowie, ale wiadomo, że zawsze da sobie radę, w końcu zawsze ratują ją z opresji dwaj przystojniacy.

Książki Jannet Evanovich są jak odcinek dobrej komedii lub część świetnego filmu. Każda część opowiada o czymś innym, a bohaterka musi zmierzyć się z innymi problemami. Nie mam pojęcia, skąd Janet Evanovitch bierze te pomysły, ale wychodzi jej to świetnie. Zawsze, gdy chcę sięgnąć po książkę, która będzie zabawna i przy której będę się dobrze bawić, sięgam po Stephanie Plum, bo wiem, że się nie zawiodę. Mimo że nie zawsze historia do mnie przemówi, to wiem, że w każdej książce znajdę dawkę humoru i będę się głośno śmiać.

Ja ze Stephanie Plum mam taki problem, że albo dana część mi się podoba i książka bardzo mnie wciąga, albo już od samego początku wiem, że ta część będzie kiepska. Już od pierwszych stron wiem, czy historia będzie zabawna i wciągająca, czy jednak to nie będzie to i dana część przygód Stephanie Plum mnie nie zachwyci. Na szczęście przy Smakowitej piętnastce już na samym początku wiedziałam, że to będzie świetna książka i się nie pomyliłam, bo była przezabawna i świetnie spędziłam przy niej czas.

Jeśli chodzi o bohaterów to się nie zmieniają. Stephanie Plum dalej wpada w kłopoty, albo to kłopoty ją przyciągają. Babcia Mazurkowa to niezła agentka i trochę przypomina mi moją babcię. Morelli i Komandos to osobny temat i szczerze mówić trochę denerwuje mnie ta relacja między nimi i Stephanie. Wcale nie rozumiem relacji Step i Joego, chcą ze sobą być, ale cały czas się rozstają, no i do tego Komandos, który jest świetny, ale moim zdaniem wcale nie pasuje do Stephanie.

Po raz kolejny polecam wam sięgnąć po książki z serii Stephanie Plum, bo są rewelacyjne i na prawdę warto się z nimi zapoznać. Jeśli nie spodobała Wam się pierwsza część przygód Łowczy nagród, to sięgnijcie po inną część i dajcie jej jeszcze raz szansę, bo tak, jak wspominałam wam wcześniej, jedna część porwie was od razu, a druga was nie zachwyci. Ja tak miałam, ale mimo wszystko sięgam po książki Janet Evanovich, bo są przezabawne i lubię do nich wracać.