piątek, 30 października 2015

Książkowe propozycje na Halloween

Już jutro Halloween, czyli jedno z moich ulubionych świąt ! Już jako dziecko przebierałam się i chodziłam po słodycze. Dla mnie to czas strachu, dreszczyku i dobrej zabawy. Dziś preferuję spędzić te święto w domowym zaciszu, czytając przerażającą książkę i oglądać straszne horrory. Uwielbiam całą tą atmosferę i już nie mogę się doczekać jutra ! Dziś mam dla Was kilka propozycji książkowych, także zapraszam.


SHERLOCK HOLMES:

Opowiadania Sherlocka Holmesa są idealne na wieczór, którym towarzyszą tajemnice i dreszczyk emocji, a na dodatkowo są krótkie, więc spokojnie przeczytacie je w ten Halloweenowy wieczór. Jak znacie historie Arthura Conana Doyla, to wiecie, że kryminał z najpopularniejszym detektywem w historii was nie zawiedzie.


CARLOS RUIZ ZAFÓN:

Książki hiszpańskiego pisarza, szczególnie te przeznaczone dla młodzieży są idealne na Halloween, gdyż w tych książkach towarzyszy mrok i tajemnice, a poza tym książki Zafóna są cudowne. A na dodatek to świetny czas, aby rozpocząć swoją przygodę właśnie z tym autorem. Ja trochę to zaniedbałam, ale koniecznie muszę to nadrobić. 



GĘSIA SKÓRKA:

Jako dziecko zaczytywałam się w serię Gęsia skórka i pamiętam, że przy tych książkach zawsze się bałam, wiec od razu skojarzyły mi się z Halloween. Nie wiem, jakby było teraz, ale w czasie podstawówki i gimnazjum bardzo te książki lubiłam, więc myślę, że to idealna propozycja dla młodszego czytelnika.




HARRY POTTER:

Kolejna moja propozycja to Harry Potter, w końcu Harry jest dobry na każdą okazję, czy to na święta, wakacje, czy właśnie na Halloween. Jak dla mnie to strzał w dziesiątkę, tym bardziej, że książką pani Rowling zawsze towarzyszą tajemnicę, mrok i strach, więc Halloween z Harrym Potterem ? Czemu nie !



KRYMINAŁY:

Halloween to idealny czas, aby zabrać się za swój ulubiony kryminał lub przeczytać coś nowego. Najważniejsze, żeby było coś z dreszczykiem emocji  i aby było strasznie, w końcu w ten wieczór można się bać i się porządnie wystraszyć. 




Jeszcze nie wiem, jak spędzę tegoroczne Halloween, ale mam nadzieję, że będzie strasznie, tajemniczo i mrocznie, a na dodatek spędzę miło czas. Na pewno dowiecie się na moim snapchacie @ksiazkiblair. A wy jak spędzacie trzydziesty pierwszy października ? Zbieracie słodycze, imprezujecie, czy siedzicie w domu? A może nie lubicie Halloween ? 


Mam nadzieję, że post Wam się spodobał :)
Pozdrawiam !

sobota, 24 października 2015

169.Klątwa Tytana-Rick Riordan

Klątwa Tytana, Rick Riordan, Galeria książki, s.308
Ocena:5/10

Seria Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy jest nazywana drugim Harrym Potterem. Książki wykreowane przez Ricka Riordana są skierowane dla młodszych czytelników, a świat stworzony jest bardzo ciekawy. Mimo swojego wieku postanowiłam zabrać się za Percy Jacksona, gdyż byłam ciekawa pomysłu Bogów Olimpijskich w dzisiejszych czasach. Dodatkowo stwierdziłam, że mimo że książka jest napisana dla dzieci to nie powinno mi to przeszkodzić w odbiorze lektury, tym bardziej, że pierwsze części Harrego Pottera również są tak napisane, a ja bawię się przy nich świetnie.

Percy, Thalia i Annabeth dostają wiadomość od Grovera z prośbą o pomoc. Przyjaciele wyruszają na ratunek i odkrywają, że Grover odnalazł kolejnych herosów. Misja ratunkowa nie powiodła się, a jedna osoba została porwana. Okazuje się, że Kronos szykuje coś wielkiego i niebezpiecznego, co może na zawsze zniszczyć Olimp. Artemida, jedyna osoba, która może wytropić króla Tytanów również zaginęła, a Percy i inni wraz z Łowczyniami wyruszają na niebezpieczną wyprawę, aby odnaleźć przyjaciół, jednak czas się kończy, mają tylko tydzień, aby zmierzyć się z niebezpiecznym wyzwaniem.

To już trzecia książka o Percym Jacksonie jaką przeczytałam i przyznam, że mam problem. Dwa lata temu czytałam Złodzieja pioruna i książka mi się spodobała, jednak nie do końca mnie zachwyciła, ale stwierdziłam, że to dopiero pierwsza z pięciu części serii, więc jest dobrym wstępem do świata Olimpijskich Bogów. Rok temu zabrałam się za Morze potworów i troszkę zawiodłam się. Oczekiwałam, że ta książka może być dobra, jednak nie do końca mnie usatysfakcjonowała. Trudno, może ta książka nie była dobra, ale w końcu Percy Jackson podoba się wielu. Rok później w wieku dwudziestu lat zabrałam się za Klątwę tytana, a książka okazała się kolejnym zawodem. Wychodzi na to, że każda kolejna książka podoba mi się coraz mniej i coraz bardziej nie mam ochoty na poznawanie dalszych książek Ricka Riordana. Może to jest spowodowane wiekiem, gdyż każdą kolejną książkę z serii Percy Jacksona czytałam po roku czasu i każda kolejna książka coraz bardziej mi się nie podoba. 

Niestety styl Ricka Riordana nie do końca przypadł mi do gustu. Historię Percy Jacksona czytało mi się dobrze, ale na krótką metę i zawsze po jednym rozdziale byłam już tak zmęczona tym czytaniem, że robiłam sobie przerwę i tak w kółko, co spowodowało, że książkę bardzo długo czytałam i wcale nie miałam na nią ochoty. Szczerze mówiąc w ogóle nie mam ochoty na dalsze książki z serii i nie wiem, co z tym fantem zrobić, bo bardzo chciałam przeczytać Percy Jaksona i Bogów Olimpijskich i inne książki autora, ale nie mam absolutnie ochoty i nie chcę się męczyć, tak ja tu.  W Złodzieju pioruna podobał mi się cały ten świat Bogów i Obozu Herosu, jednak w dalszych częściach gdzieś to wszystko zaginęło. A właśnie to najbardziej mi się podobało. Uwielbiam mitologię, a pokazanie Bogów w XXI wieku było rewelacyjnym pomysłem, jednak gdzieś to zniknęło i pojawiało się sporadycznie, jednak jak dla mnie było tego zdecydowanie za mało, co zapewne również wpłynęło na dość niską ocenę. 

Szczerze mówiąc nie wiem, czy dam kolejną szansę Ricku Riordanie i czy poznam dalsze części Percy Jacksona. Może Wy mi pomóżcie? Na chwilę obecną nie mam w ogóle ochoty. Percy Jacksona i Bogów Olimpijskich polecam na pewno młodszym czytelnikom, myślę, że gdybym zabrała się za niego osiem lat temu, to na pewno przypadłby mi do gustu, teraz chyba jestem już za stara na takie książki, a szkoda. 

Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy:
Złodziej Pioruna  Morze Potworów • Klątwa Tytana • Bitwa w Labiryncie • Ostatni Olimpijczyk 

piątek, 16 października 2015

168.Maybe Someday-Colleen Hoover

Maybe Someday, Colleen Hoover, Otwarte, s.363
Ocena: 10/10

Colleen Hoover jest bez wątpienia jedną z moich ulubionych autorek. Pierwsza książka, jaką miałam okazję przeczytać tej autorki, złamała mi serce. Podobnie było z innymi książkami, a po każdej miałam kaca książkowego i nie mogłam się otrząsnąć. Na horyzoncie pojawiła się kolejna książka pani Hoover, a ja od razu ją kupiłam, jednak w czasie premiery był wielki szał na tę powieść i wszędzie można było o niej przeczytać. Niestety to przyczyniło się do tego, że przestałam mieć ochotę na Maybe Someday i wolałam przeczekać tą falę zachwytów, aby później sama odkryć piękno tej historii. Teraz jestem po przeczytaniu tej książki i znowu mam złamane serce.

Sydney ma stabilne i szczęśliwe życie. Studiuje to, co chce, ma chłopaka, którego kocha i najlepszą przyjaciółkę, jednak gdy jej myśli wędrują w przyszłość, nie widzi się w tym miejscu, w którym teraz się znajduje. Ridge tworzy niesamowitą muzykę, jednak jego utworom brakuje ważnego elementu, a mianowicie tekstów, które płyną w głębi serca. Gdy zauważa dziewczynę, która układa teksty do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać. Oboje zgadzają się na współpracę, bo każda ze stron robi, to co kocha i ma z tego korzyść oraz satysfakcję. Jednak w czasie pisania piosenek naradza się uczucie, które nie powinno się narodzić. Ona szuka swojego miejsca na ziemi, a on jest w długoletnim związku i oddany swojej dziewczynie. Czy pozwolą sobie na uczucie i emocje jakie towarzyszą im między tworzeniem muzyki i pisaniem słów? 

Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po Maybe Someday. Wiedziałam jedynie, że się nie zawiodę, bo przy książkach Colleen Hoover towarzyszy mi dużo emocji i po jej książkach jestem zawsze wstrząśnięta. Historią Sydney i Ridgiego jestem zachwycona i zawiedziona. Po tej książce spodziewałam się czegoś takiego, jak przy Hopeless. Czekałam na całą gamę uczuć i emocji, które przy Maybe Someday towarzyszyły mi, ale nie w takim stopniu. Stwierdziłam, że ta powieść jest po prostu słabsza i nie dorówna mojemu ukochanemu Hopeless. Jednak myliłam się. Ta książka jest cudowna jako całość i po przeczytaniu jej zostałam całkowicie usatysfakcjonowana, dlatego jeśli chcecie oceniać książkę po przeczytaniu połowy, to nie róbcie tego, ponieważ Maybe Someday jest cudowna jako całość, a czytelnik dostrzega w niej piękno dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania. 

Maybe Someday oprócz cudownej treści ma również rewelacyjne piosenki, które nie dość, że możemy przeczytać, to również możemy ich posłuchać w idealnym momentach w książce, dzięki czemu możemy to wszystko poczuć. Autorka razem z Griffin Petersonem stworzyła ścieżkę dźwiękowa właśnie do tej książki, co moim zdaniem jest niesamowitym pomysłem, a wyszło im to po prostu mistrzowsko, a ja jestem tym oczarowana. Piosenki są cudowne i nastrojowe, że chce się je słuchać na okrągło. Gdy usłyszałam o tym pomyśle nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, jednak to, co ten duet nam zaoferował przeszło moje oczekiwania. Jest to po prostu znakomite.

Colleen Hoover stworzyła kolejną, genialną książkę, która tak mnie poruszyła, że przez kilka dni nie mogłam się po niej otrząsnąć. Jest to rewelacyjna autorka, a treści jej książek są tak niesamowite, że na okrągło mogłabym czytać powieści tej pani. Już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po inne książki tej autorki i będę mogła odkrywać kolejne piękne historie nasączone bólem. Jeśli zastanawiacie się, czy sięgnąć po jakąś książkę tej autorki, to róbcie to jak najszybciej. Nie ważne, co wybierzecie, każda historia wam się spodoba. I oczywiście polecam wam tą magiczną książkę, jaką jest Maybe Someday wraz z soundtrackiem i zakochujcie się w książkach Colleen Hoover. 



niedziela, 4 października 2015

167.Mara Dyer. Tajemnica-Michelle Hodkin

Mara Dyer. Tajemnica, Michelle Hodkin, YA!, s.408
Ocena:3/10

O trylogii Mary Dyer było swego czasu głośno. Jednym się ona podobała, a drudzy na nią narzekali. Ja, jak zwykle ciekawa nowej książki zakupiłam ją, ale nie zabrałam się za nią. Nie miałam na nią ochoty, a uważam, że na każdą książkę przyjdzie pora, więc Mara Dyer spokojnie czekała na półce, aż pewnego razu sięgnęłam po nią i zabrałam się za poznanie historii tej tajemniczej dziewczyny. 

Mara Dyer budzi się pewnego razu w szpitalu. Nie wie jak i dlaczego się tam znalazła, a wydarzeń z ostatnich dni nie pamięta. Dziewczyna dowiaduje się, że jej trójka przyjaciół zginęła w wypadku, a ona jedyna ocalała. Mara bardzo cierpi i próbuje dowiedzieć się, co dokładnie wydarzyło się w chwili wypadku i jakim cudem przeżyła. Dziewczyna postanawia zmienić otoczenie i wraz z rodziną przeprowadza się do nowego miasta. Usiłuje w nowym miejscu przypomnieć sobie wszystkie fakty z tego strasznego dnia, jednak prawda może okazać się przerażająca.

Książka jest bardzo tajemnicza, mroczna i przerażająca. Uwielbiam takie klimaty, a takie historie idealnie nadają się na jesienne wieczory. I szczerze mówiąc cały ten klimat jest moim zdaniem jedynym plusem. Nic mnie w tej książce nie urzekło, a historia Mary nie spodobała mi się i nie porwała. Nie mogłam się zżyć z bohaterką i wczuć w historię, która moim zdaniem była nudnawa i nic ciekawego się nie działo, a ja niestety zasypiałam z nudów. Mara Dyer. Tajemnica jest może i pierwszym tomem do trylogii i dopiero otworzyła ten świat, ale ta książka nie spodobała mi się i na pewno nie sięgnę po kolejne części, a przecież pierwsza część powinna sprawić, aby czytelnik z niecierpliwością wyczekiwał kolejnego tomu, niestety z tą książką tak nie miałam. 

Nie twierdzę, że Mara Dyer. Tajemnica jest zła, po prostu ta książka nie jest dla mnie i nic ciekawego w niej nie znalazłam. Historia ma w sobie coś interesującego, a cały ten mroczny klimat był dla mnie rewelacyjny, ale tak, jak wynudziłam się przy tej książce, to nikt nie wie. Książkę czytałam w szpitalu, kiedy nie miałam nic lepszego od roboty, niż czytać, jednak ja wybierałam nawet patrzenie w okno niż znowu powracać do historii Mary i znowu się nudzić. Ta książka mnie nie zachwyciła i na pewno nie powrócę do historii tej tajemniczej dziewczyny, ale nie uważam, że to beznadziejna i nic wartościowa książka, na pewno ma ona coś w sobie, co wielu czytelników dostrzega, a że mi książka się nie spodobała, to trudno, ale nie każda książka jest dla każdego, prawda? 

Szczerze mówiąc nie mam nic więcej do dodania. Historia Mary Dyer mnie nie zaciekawiła i nie będę powracała już do tych książek, mimo że miały rewelacyjny klimat. Na pewno Wam nie odradzam tej książki, no bo przecież jest wiele osób, którym ta książka się podoba i dobrze, ale również Mare Dyer wam nie polecam, bo moim zdaniem nic ciekawego tam nie ma, a na świecie jest tyle wspaniałych książek, że nie warto tracić czas z książką, która was wynudzi. Jednak to do was należy decyzja, czy Mara Dyer zagości na waszych półkach lub czy będziecie trzymać się od niej z daleka.

Trylogia Mary Dyer:
Tajemnica • Przemiana • Zemsta

czwartek, 1 października 2015

Podsumowanie Września

Wow! To już dziewiąte podsumowanie miesiąca ! Czas tak szybko leci, że trzeba z niego korzystać w stu procentach. Pisanie podsumowań miesiąca był dobrym pomysłem, gdyż mogę sobie powrócić do wcześniejszych postów i zobaczyć, jak szło mi czytanie w danym momencie, co czytałam i co w ogóle się działo w tym czasie. A wy lubicie podsumowania? Ja na początku byłam do nich dość sceptycznie nastawiona, ale teraz uważam je za dobrym pomysłem i lubię je czytać na innych blogach. A teraz zapraszam Was na podsumowanie Września.


W tym miesiącu przeczytałam:
  • Mara Dyer. Tajemnica
  • Maybe Someday
  • Wybrana o zmroku
  • Wstyd


Co ciekawego działo się w tym miesiącu. Prywatnie nie było nic szczególnego, a na blogu pojawiło się trochę postów. Na początku recenzja genialnej książki Ogień i woda, później razem z Alys zrecenzowałyśmy Oddam Ci słońce w dość nietypowy sposób, następnie pojawiły się trzy recenzję Wybranej o zmroku, Sekretu Julii i Wstydu. W zeszłym tygodniu wybrałam się do kina na Próby ognia, a moją opinię możecie przeczytać tu. A na sam koniec zrobiłam podsumowanie wakacji, gdzie jest dużo zdjęć i lista książek przeczytanych, więc zapraszam. 

Jak będzie prezentował się Październik? W końcu nadeszła moja ulubiona pora idealna na czytanie. Już nie mogę się doczekać weekendów, gdzie wieczorami będę zaszywać się w domu z ciepłą herbatką, piękną świeczką, ciepłym kocykiem i dobrą książką. Dlaczego tylko w weekendy? Ehh bo od wczoraj zaczęłam drugi rok studiów, więc rozpoczął się długi sezon nauki, chodzenia na uczelnie i przesiadywanie tam do późnego popołudnia. Więc w Październiku planuję czytać, no i oczywiście się uczyć, a już niedługo Halloween, które uwielbiam, więc planuje się już post z tym związany.