wtorek, 29 września 2015

Podsumowanie wakacji!

Nie mogę uwierzyć, że dziś mija ostatni dzień moich trzymiesięcznych wakacji. Miałam wielkie plany, dużo ambicji i mnóstwo wolnego czasu. Planowałam dużo czytać, nadrabiać seriale, podróżować i odpoczywać, a jak wyszło? Nie do końca, tak jak planowałam to w czerwcu, ale mimo wszystko jestem zadowolona z tych wakacji i będzie mi ich brakowało.

Te zdjęcie pokazywałam Wam w czerwcowym podsumowaniu. Wtedy dopiero wakacje mi się zaczynały, a te książki miałam przeczytać w te wakacje. Jednak wyszło jak zawsze, ponieważ zawsze czytam to, na co mam w danym momencie ochotę, więc planowanie książek do przeczytania w najbliższej przyszłości to nie dla mnie (jednak coś z tych książek udało mi się przeczytać, ale to poniżej).


W te wakacje przeczytałam 15 książek, może to i słabo, a może nie, jednak ja jestem zadowolona z tego wyniku, bo człowiek samymi książkami nie żyje, a wakacje są po to, aby odpocząć (też od książek), bawić się, zwiedzać i robić różne szalone rzeczy.

  1. "Toxic" Rachel van Dyken-9/10
  2. "Alicja królowa zombi" Gena Showalter-2/10
  3. "Co, jeśli..."Rebecca Donovan-5/10
  4. "Delirium.Opowiadania" Lauren Oliver-7/10
  5. "Sekret Julii" Teheren Mafi-5/10 (w planach wakacyjnych książek)
  6. "I nie było już nikogo" Agatha Christie-5/10 (w planach wakacyjnych książek)
  7. "Obsydian" Jennifer L. Armentrout-10/10
  8. "Wyspa potępionych" Melissa de la Cruz-5/10
  9. "Źródło" J.D.Horn-7/10
  10. "Oddam Ci słońce" Jandy Nelson-2/10
  11. "Ogień i woda" Victoria Scott-9/10
  12. "Wybrana o zmroku" C.C.Hunter-8/10
  13. "Maybe Somday" Colleen Hoover 10/10 (w planach wakacyjnych książek)
  14. "Wstyd" Rachel van Dyken-9/10
  15. "Mara Dyer. Tajemnica" Michelle Hodkin 3/10
W te wakacje miałam trochę pozwiedzać jednak nie zrealizowałam wszystkich planów, gdyż zachorowałam i szpital popsuł mi trochę plany, jednak miałam kilka, fajnych wyjazdów, głównie nad morze :) Uwielbiam nasze polskie morze, więc ogromnie się cieszę, że mogłam kilka razy w nim być. Spędziłam rewelacyjny tydzień w Jarosławcu, gdzie wiele pozwiedzałam, a jeszcze wiele zostało do zobaczenia, byłam kilka razy na jednodniowym wypadzie do Międzywodzia, gdzie na nowo odkryłam te magiczne miejsce i zobaczyłam dużo, ciekawych miejsc, o których nie miałam pojęcia. Spędziłam również trochę czasu nad jeziorem w Ińsku, który również jest przepiękny.

Spędziłam również wiele, rewelacyjnych chwil ze znajomymi, byłam na gali Eska Music Award, gdzie bawiłam się świetnie, obejrzałam kilka, ciekawych filmów i nadrabiałam częściowo seriale, ale najważniejsze są książki, które przeczytałam. Jak mogliście przeczytać, kilka było rewelacyjnych, a kilka wręcz przeciwnie, jednak z każdej książki, jaką przeczytałam jestem zadowolona !


W wakacje zaczęłam również te trzy książki, jednak nie udało mi się ich skończyć do dzisiaj, więc nie liczę ich do listy książek przeczytanych w wakacje, jednakże zostały one wtedy zaczęte, a teraz nie pozostaje mi nic innego, tylko szybko je skończyć.

Mam nadzieję, że post wam się spodobał :)
Pozdrawiam ! 

piątek, 25 września 2015

Ekranizacja: Próby ognia

Więzień Labiryntu: Próby ognia

Dawno nie było postu związanego z filmami, a że we wtorek byłam w kinie na drugiej części Więźnia Labiryntu, to postanowiłam napisać Wam moją opinię na temat tego filmu. Może jak wiecie, ekranizacja Więźnia labiryntu bardzo mi się spodobała, natomiast książka totalnie nie przypadła mi do gustu, dlatego postanowiłam nie sięgać już po kontynuację, tylko czekać na filmowe wersje. Tym sposobem seans był jeszcze bardziej ekscytujący, bo w ogóle nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać.

Jestem pod bardzo, ale to bardzo wielkim wrażeniem tego filmu. Był on niesamowity i mistrzowski i nie zawiodłam się. Wszystko było rewelacyjnie przedstawione: walki, ucieczki, schronienie, zniszczone miasto, chorzy. Próby ognia zostały ciekawie przedstawione i bardzo fajnie mi się go oglądało. Całość oceniam na prawdę dobrze i jestem pod ogromnym wrażeniem produkcji.

Natomiast nie wiem, jak film ma się do książki. Ekranizacja Więźnia labiryntu wiele różniła się od wersji papierowej, więc podejrzewam, że tu może być tak samo. Jestem strasznie wściekła na treść. Spoiler [Po co to wszystko, po co ta walka, ucieczka, skoro Tessa tak lekkomyślnie postanowiła ich wszystkich wydać, po co to ?] Rozumiem, że może w książce jest to jakoś racjonalnie wytłumaczone, a czytelnik rozumie postępowanie dziewczyny, natomiast w filmie wyszło, że jest ona jedynie zdrajcą i jestem na nią wściekła. Film bez wcześniejszej znajomości treści oglądało mi się na prawdę dobrze. Miałam wiele momentów zaskoczenia (nie wspomnę, ile razy się wystraszyłam) i wszystko bardzo mi się spodobało, więc jestem na prawdę pozytywnie zaskoczona i zadowolona z Prób ognia.

Aktorzy jak zwykle rewelacyjnie się spisali i zagrali swoje role mistrzowsko. Dylan O'Brien jest idealnym Thomasem, wcielił się niesamowicie w rolę i przerósł moje oczekiwania. Możecie spotkać kilku aktorów z Gry o tron, którzy również dobrze się spisali. W Próbie ognia mamy wielu bohaterów i uważam, że każdy wypadł w filmie dobrze, jednak ja i tak jestem pod wrażeniem Dylana O'Briena.

Film zrobił na mnie ogromne wrażenie i jestem pozytywnie nim zaskoczona. Przyznam, że po końcówce Więźnia labiryntu spodziewałam się czegoś innego, jednak do końca nie wiem czego, ale po Próbie ognia jestem w stu procentach usatysfakcjonowana i już nie mogę się doczekać, kiedy do kin wejdzie Lek na śmierć. Mam nadzieję, że i ta część przypadnie mi do gustu. Próby ognia to na prawdę dobry film, więc koniecznie musicie się na niego wybrać.


poniedziałek, 21 września 2015

166.Sekret Julii-Tehereh Mafi

Sekret Julii, Tehereh Mafi, Otwarte, s.437
Ocena:5/10

Trylogia o Julii, której dotyk zabija jest znana chyba wszystkim. Myślę, że każdy miał styczność z tą historią i wielu ona się spodobała. Ja za tę trylogię zabrałam się dość późno i po tylu pozytywnych opinii spodziewałam się na prawdę czegoś dobrego, niesamowitego, co mną wstrząśnie. Dotyk Julii spodobał mi się, jednak nie do końca zostałam usatysfakcjonowana i spodziewałam się czegoś innego, jednak mimo wszystko książkę oceniłam wysoko. Potem przyszedł czas na drugą część trylogii, a mianowicie Sekret Julii i tu kompletnie się zawiodłam.

Julia wraz z Adamem i Jamesem przebywają do Punktu Omega, gdzie mieszkają wszyscy ludzie z jakimś darem. W tym miejscu każda osoba, która posiada nadnaturalne zdolności może prowadzić normalne życie, a nikt nikogo nie uważa za dziwoląga. To dla Julii nowe miejsce i doświadczenie, więc musi nauczyć się tam żyć. Adam odkrywa, dlaczego jako jedyny może dotykać swojej ukochanej, jednak prawda jest o wiele gorsza, niż można się spodziewać. Ta informacja raz na zawsze może zakończyć związek Julii i Adama. To nie jedyny problem bohaterki, ponieważ na zewnątrz ludzie przygotowują się do wojny, która nadchodzi szybciej, niż można się było tego spodziewać. 

Sekret Julii na prawdę średnio przypadł mi do gustu i irytowało mnie w niej niemalże wszystko: począwszy od bohaterki, po styl pisania autorki, ale może od początku. Julia to bohaterka, która strasznie mnie irytowała i nie polubiłam jej. Dziewczyna ma dwa cykle w tej części, pierwszy to nieszczęśliwa Julia, która nie wie czego chce, wszyscy chcą jej pomóc, a ona nie chce niczyjej pomocy, nie chce się przyswoić do nowego życia i nie rozumie, dlaczego wszyscy ją wytykają (ohh, biedna Julia). Druga faza to Julia, która zmieniła swoje nastawienie do życia i teraz pomaga, pomaga Castle, pomaga Punkcie Omega i nawet jest gotowa poświęcić swoje życie, ale się dziwi, dlaczego ludzie stali się dla niej mili, dlaczego otwarcie mówią przy niej o swoich przemyśleniach, o planach walki i najgorsze jest to, dlaczego Castle powierza jej zadania i dlaczego przy niej omawiane są strategie wojny. Jaka ta dziewczyna jest irytująca. Nawet nie macie pojęcia, jak mnie denerwowała. Co do Adama, ta postać też od samego początku mnie irytowała i idealnie pasuje do Julii, na prawdę. Są siebie warci, niech nawzajem sobie narzekają. Warner, to postać, którą polubiłam na samym początku, w Dotyku Julii ten bohater miał przynajmniej jakiś charakter, ale w Sekrecie Julii coś się zepsuło. Wiele osób pytało mnie, czy jestem Team Adam vs. Team Warner. Ja od samego początku wolę i lubię tego drugiego, ale za to strasznie nie lubię Julii, więc nie wiem, czy chcę, żeby ona była z kimś, kogo lubię. Szczerze mówiąc, jeszcze nie zdecydowałam, bo moje serce jest przy Watnerze, ale nie wiem, czy wole, żeby tak beznadziejna postać była z kimś, kogo kocham lubię. 

Styl pisania autorki strasznie mnie irytował. Wielkie brawa dla niej za ten warsztat pisarski i za tę moc, ale on w ogóle do mnie nie przemówił. Strasznie irytowało mnie to, że była napięta sytuacja, chciałam już wiedzieć, co dalej, ale nie, autorka musiała zrobić dygresję i przez dwie strony pisać, że Julia czuje się jak skała, wylewa morze łez, a jej serce płonie i płonie i płonie, a ja się pytam po co to? Po co to w takim momencie, po co odchodzić od tematu i za chwilę do niego powrócić? Po co to wszystko przeciągać i przedłużać chwile napięcia, których i tak było mało. Nie wiem, może komuś się to spodobało, ale mnie strasznie to irytowało.

Ta książka strasznie mnie męczyła i nużyła, a akcja strasznie się wlekła. Przez pierwsze sto pięćdziesiąt stron książka była mdła, a nieszczęśliwa Julia strasznie mnie irytowała. Później nastąpił skok, pojawił się Warner i kolejne sto stron połknęłam nie wiedząc kiedy. Ucieszona stwierdziłam, że w końcu książka będzie dobra i dorówna Dotyku Julii, jednak nic bardziej mylnego. Gdzieś w połowie akcja znowu zaczęła się wlec, nudzić i męczyć, a ja taką oto książkę czytałam dwa tygodnie, gdzie powinnam ją przeczytać w trzy dni. Pół miesiąca czytałam tę oto książkę, więc świadczy to o tym, że Sekret Julii mnie nie porwał, tylko męczył i nudził.

Moja ocena nie jest taka słaba, jak recenzja. Jest ona skrajna i szczerze mówiąc nie wiem, czemu ją tak wysoko oceniłam, ale po prostu czuję, że zasługuje ona na tyle. Jest w tej historii potencjał i może być z tej trylogii jeszcze coś dobrego. Dotyk Julii spodobał mi się, jednak tu dostałam całkowicie co innego, jednak oczywiście zapoznam się z Darem Julii (nie mam innego wyjścia, książka jest już zakupiona) i przekonam się, czy ta trylogia jest dobra, tak jak o niej mówią, czy jednak nie.  Moje uczucia, co do historii Julii są na prawdę sprzeczne, bo Dotyk Julii spodobał mi się, mimo że nie zostałam do końca usatysfakcjonowana, natomiast Sekret Julii to totalna porażka i jestem bardzo zawiedziona książką, o czym możecie przekonać się w tej oto recenzji. Przede mną ostatnia część historii i nowelki, które z pewnością przeczytam i wtedy okaże się, czy trylogia o Julii jest warta uwagi.

"Książki łatwo jest zniszczyć [...]. Ale słowa żyją tak długo, jak ludzie je pamiętają."

Trylogia:
Dotyk Julii • Sekret Julii • Dar Julii • Julia. Trzy tajemnice (dodatek)

środa, 16 września 2015

165.Wstyd-Rachel van Dyken

Wstyd, Rachel Van Dyken, Feeria, s.360
Ocena: 9/10

Seria Zatraceni zapowiadała się dobrą lekturą na kilka dni. Niespodziewaniem się od tej trylogii czegoś ambitnego, co poruszy moje serce i skłoni do rozmyślania i zastanawiania się, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Utrata opowiadała o walce z chorobą, a Toxic o tajemnicach. Teraz przyszedł czas na najbardziej mroczną i niebezpieczną historię przesiąkniętą bólem i strachem. Poznajcie Lisę i jej tajemnicę, która jest bezlitosna.

Lisa stara się żyć normalnie i być szczęśliwa w kręgu najbliższych przyjaciół, jednak demony z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć. Dziewczyna co rusz dostaje groźby, a brutalne tajemnice mogą ujrzeć światła dziennego. Lisa odnajduje ukojenie w doktorze Blacku, który jest jej wykładowcą oraz dobrym przyjacielem Wesa. Jednak Tristian zna mroczne tajemnice Lisy i jej przeszłość. Chłopak chce dowiedzieć się od dziewczyny czegoś więcej i poznać odpowiedzi na nurtujące go pytania, a praca na uniwersytecie była tylko pretekstem do poznania dziewczyny. Tristian nie spodziewał się, że poznanie Lisy może zamienić się w uczucie. Jednak gdy prawda wyjdzie na jaw, a świat usłyszy o prawdziwej Lisie, to czy tych dwoje poradzi sobie z okrutną prawdą? Czy Lisa i Tristain odnajdą w końcu spokój i szczęście? Czy demony z przeszłości w końcu odejdą ?

Ostatnia część Zatraconych znowu mnie poruszyła, że zaczęłam zastanawiać się nad swoim życiem. Wstyd to najmroczniejsza część z serii, której historia jest niebezpieczna i brutalna. Pokazuje, że każdy zasługuje na drugą szansę, mimo że w przeszłości robił straszne rzeczy. Historia Lisy mówi również o tym, że każdy zasługuje na szczęście. Dziewczyna kiedyś była inna, robiła złe rzeczy, jednak postanowiła zmienić swoje życie i swoją tożsamość i zacząć wszystko od nowa. Mimo że przeszłość nie dawała o sobie zapomnieć, to z pomocą przyjaciół można sobie z nią poradzić. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się pomysł, aby w każdej części głównym bohaterem był ktoś inny, który przez wszystkie części się przeplata. I tak w pierwszej części Zatraconych mieliśmy Wesa, w drugiej Gabe, a w trzeciej Lisę. Są oni przyjaciółmi, ale każdy z nich ma swoje problemy i musi się z nimi zmierzyć, dlatego właśnie każda część napisana jest z perspektywy kogoś innego, co moim zdaniem jest świetnym pomysłem, gdyż nie żegnamy się z bohaterami, ale autorka na siłę nie wymyśla nowych problemów, komplikacji i tajemnic, tylko pisze o kimś innym. 

Wstyd dorównuje poprzedniej części. Druga i trzecia część Zatraconych są w bardzo podobnych klimatach, które bardzo mi się spodobały. Historią towarzyszy mrok, niebezpieczeństwo i brutalne sekrety, a czytelnikowi zawsze towarzyszy dreszczyk emocji. Wygląda na to, że z całej serii najmniej spodobała mi się Utrata, która była dobrą książką, jednak o wiele bardziej zachwycił mnie Toxic i Wstyd. Rachel van Dyken spełniła moje oczekiwania i zostałam usatysfakcjonowana ostatnią częścią trylogii. Szkoda, że to już koniec, bo książki niezmiernie mi się spodobały. Mają one wiele morałów, o których warto przypominać, a na dodatek czytelnik świetnie się bawi poznając historie bohaterów. 

Serdecznie Wam polecam Utratę, jak i całą serię Zatraconych, bo to wspaniałe książki, które zmuszają czytelnika do zastanowienia się nad sensem życia, kalkulowaniu swoich błędów i podsumowaniu swojego życia. Mimo to każda z książek jest lekka i przyjemna w odbiorze. Rachel van Dyken stworzyła świetną serię z ciekawym pomysłem zamiany głównych bohaterów, a ja jestem zadowolona, że zapoznałam się z każdą z nich. Dlatego musicie zapoznać się z tą serią, bo jest ona na prawdę rewelacyjna i na pewno umili wam kilka wieczorów. 

Seria Zatraceni:
UtrataToxicWstyd

Książkę otrzymałam od wydawnictwu 
Feeriaza co serdecznie dziękuję !

sobota, 12 września 2015

164.Wybrana o zmroku-C.C.Hunter

Wybrana o zmroku, C.C.Hunter, Feeria Young, s.428
Ocena: 8/10

Wodospady Cienia to seria, która przez ostatnie kilkanaście miesięcy towarzyszyła mi. Bardzo polubiłam te książki i zżyłam się z nimi. Seria C.C.Hunter ma coś w sobie, że lubiłam wracać do świata przez nią wykreowanego i miło spędzałam czas w świecie Kylie. Myślałam, ze pięć części Wodospadów Cienia to sporo i będę miała co czytać, jednak nawet nie wiem kiedy tę serię skończyłam. Wiadomo, że rozstania są najgorsze, a właśnie ostatnio musiałam się rozstać z Kylie i Wodospadami Cienia, ale na szczęście nie na zawsze.

Kylie próbuje nauczyć się życia Kameleonów pod okiem dziadka i starszych, jednak reguły, jakie tam panują nie do końca jej odpowiadają, więc dziewczyna postanawia wrócić do Wodospadów cienia. Kylie ma wiele zadań do wykonania i kilka problemów, z którymi musi się uporać. Przede wszystkim dziewczyna musi nauczyć się żyć jak Kameleon, jednak to będzie ciężkie, ponieważ czas się kończy, Mario ją odnalazł, a okazuje się, że dziewczyna jest częścią czegoś większego i ma do wykonania o wiele większą misję, niż to mogło się wydawać. Na dodatek dochodzą problemy sercowe, które bolą najbardziej, a Kylie musi zdecydować, czy wybaczyć zdradzę Lucasa, czy na nowo spróbować z Derekiem. Problemy nie opuszczają Kylie, ale czy dziewczyna się z nimi upora? 

Wodospady cienia to seria, którą bardzo polubiłam i zżyłam się z nią. Uczucie, które towarzyszyło mi przy tej serii troszeczkę przypominało mi uczucie, które nie odstępowało mnie przy Harrym Potterze. C.C. Hunter stworzyła na prawdę ciekawy świat, w którym lubiłam przebywać, a cały obóz w Wodospadach cienia był magiczny i lubiłam być jego częścią. Niestety rozstania z ulubioną serią są najgorsze i choć uroniłam trochę łez przy końcówce, to cieszę się, że zakończyłam tę serię i w końcu poznałam odpowiedzi na wszystkie pytania, które dręczyły mnie od wielu miesięcy. Na części autorka nie daje nam jeszcze zapomnieć o świecie w Wodospadach cienia, ponieważ już niedługo będzie nowa seria, gdzie akcja będzie działa się w tym samym miejscu. Na dodatek są nowelki do Wodospadów cienia i Wodospadów cienia. Po zmroku, więc na pewno się z nimi zapoznam, aby jeszcze trochę po przebywać w świecie wykreowanym przez C.C.Hunter. 

Analizując całą serię można zauważyć wielkie zmiany, jakie zaszły w głównej bohaterce. Na początku poznaliśmy Kylie jako nieszczęśliwą dziewczynę, dla której świat wydawał się niesprawiedliwy. W Wybranej o zmroku Kylie nie jest już tą samą dziewczyną, co kiedyś. Jest ona odważna i opiekuńcza i przede wszystkim myśli o innych. Dobro oraz szczęście jej przyjaciół i rodziny stawia ponad swoje. Jest gotowa poświęcić za nich życie i cały czas się o nich troszczy. Kylie to bohaterka, którą da się polubić i fajnie się z nią spędza czas. Ja bardzo ją polubiłam i szkoda, że to już ostatnia część, gdzie będę mogła razem z nią rozwiązywać zagadki i przebywać w magicznych Wodospadach cienia. 

Serię bardzo polubiłam i ciężko mi się z nimi żegnać. Mam nadzieję, że nowa trylogia C.C.Humter będzie równie dobra, jak ta. Wodospady cienia miały swoje lepsze i gorsze części, jednak jako całość jest na prawdę dobra i idealnie nadaje się do czytania, jako coś lekkiego i przyjemnego, a zarazem magicznego i tajemniczego. Już nie mogę się doczekać, aż ponownie wejdę do obozu, ale tym razem z inną bohaterką. Tą serię zdecydowanie polecam wszystkim, bo jest ona na prawdę dobra i bardzo wciągająca. Autorka wykreowała wspaniały i magiczny świat, do którego jestem pewna, że będziecie lubili wracać. Zdecydowanie polecam!

Wodospady cienia:

Za możliwość przeczytania po raz ostatni 
Wodospadów Cienia, dziękuje wydawnictwu Feeria !

wtorek, 8 września 2015

163.Oddam Ci słońce-Jandy Nelson

Oddam Ci słońce, Jandy Nelson, Otwarte, s.372

Dziś razem z Alys przygotowałyśmy dla Was dość nietypowy post. Wydawnictwo Otwarte zaproponowało, abyśmy napisały recenzję książki Oddam ci słońce na dwa głosy. Powieść Jandy Nelson odebrałyśmy całkowicie inaczej, a nasze opinie na jej temat są skrajnie różne, co na pewno zaowocuje ciekawą dyskusją, którą możecie przeczytać poniżej. :)

Alys: Wow! Dawno nie czytałam tak dobrej książki. “Oddam ci słońce” wprost mnie zachwyciło. Jak Twoje wrażenia?
Blair: Całkowicie inne niż Twoje. Książka w żaden sposób mnie nie oczarowała, a wręcz przeciwnie, wynudziłam się i zmarnowałam przy niej czas.
Alys: Nie wierzę. Jak to możliwe?
Blair: Ja też jestem w szoku, że książka Ci się spodobała! Dla mnie “Oddam Ci słońce” było nudne i bardzo zawiodłam się na tej powieści. Nie twierdzę, że książka jest beznadziejna, bo znalazła ona wielu zwolenników, ale ta historia do mnie nie przemówiła i jestem nią zawiedziona, bo naprawdę myślałam, że to będzie coś wspaniałego, a po przeczytaniu czułam tylko zawód. A Tobie co się w niej spodobało?
Alys: Myślę, że ta książka była dla mnie świetna jako całość, na którą złożyło się kilka elementów, dzięki którym mi się spodobała. Przede wszystkim historia Noah i Jude była całkowicie nietuzinkowa i wręcz magiczna. Zachwycił mnie jej klimat i piękne przesłanie. Dzięki tej książce uświadomiłam sobie kilka rzeczy i spojrzałam na niektóre wydarzenia z zupełnie innej perspektywy! Uwielbiam to jak wrażliwych bohaterów o artystycznej duszy stworzyła Jandy Nelson.
Blair: A ja zupełnie na odwrót. Bohaterowie, a zwłaszcza Noah strasznie mnie irytowali i w ogóle się z nimi nie zżyłam. Byli dla mnie nijacy i ich nie polubiłam. Może dlatego odebrałam tę książkę tak negatywnie, bo przecież w takich historiach, utożsamienie się z bohaterami przyczynia się do odkrycia głębszego znaczenia i przesłania książki . Ja w “Oddam Ci słońce” nic takiego nie odnalazłam.
Alys: Myślę, że inność tych bohaterów nie każdemu mogła się spodobać. Ja nigdy nie miałam styczności z takimi ludźmi jak Noah czy Jude, dlatego spojrzenie na życie z ich perspektywy, trochę otworzyło mi oczy. Są oni przykładem na to, że często najbliższe nam osoby mogą nas najmocniej skrzywdzić, a konsekwencje tego mogą być straszne dla obu stron. Na pewno nie była to łatwa książka, bo dotyka ona poważnych kwestii, ale autorka postarała się żeby była ona przystępna dla każdego, bez względu na wiek, czy upodobania. “Oddam ci słońce” wywołała we mnie całą gamę emocji i wzruszeń, dlatego wiem, że na długo zostanie ona w mojej pamięci.
Blair: Rozumiem twoje zdanie i twoje odczucia. Uważam, że takie książki jak “Oddam Ci słońce” znajdują albo wielbicieli, którzy wprost zakochują się w historii i znajdują jej głębsze znaczenie, albo osoby, które nie widzą w tej książce nic interesującego i uważają ją za niewartościową.
Alys: Wygląda na to, że ja należę do pierwszej grupy, a Ty do drugiej co jest dobre, bo przynajmniej osoby, które jeszcze nie czytały książki mogą poznać dwie odbiegające od siebie opinie na temat tej samej lektury.


Podsumowując:

Blair: “Oddam Ci słońce” to książka dość specyficzna, która nie każdemu się spodoba. Książka w żaden sposób mnie nie zaciekawiła, a jedynie zanudziła. Nie znalazłam w niej nic interesującego i mocno zawiodłam się na lekturze. Po raz kolejny dałam się uwieść marketingowi, który przekonał mnie, abym sięgnęła po książkę, której nawet nie miałam w planach, ale wysokie oceny i promocja książki poskutkowała tym, że zabrałam się za dzieło Jandy Nelson i to był błąd. Dlatego odradzam Wam przeczytanie tej oto historii, bo jest ona dość charakterystyczna, a cały ten pomysł byłby dobry na film, a nie na książkę, która jest męcząca, rozległa, nudna i nie wnosi nic do życia.
Ocena: 2/10  

Alys: Książka Jandy Nelson oprócz niezwykłej fabuły, została napisana w fantastyczny sposób. Autorka zaskoczyła mnie swoim niepowtarzalnym stylem, który sprawił, że przeczytałam ją w jeden dzień, bo wprost nie mogłam się oderwać. Dawno nie przytrafiło mi się żebym została pochłonięta przez lekturę do tego stopnia. Jeśli miałabym wskazać jedną rzecz, która najbardziej mnie w tej książce urzekła, będą to niewątpliwie główni bohaterowie. Noah i Jude to bardzo wrażliwe dusze, które spotkały na swojej drodze wiele przeciwności losu, jednak aby móc ruszyć dalej ze swoim życiem, potrzebują siebie nawzajem. Czasem nawet najcięższe chwile są do zniesienia, jeśli mamy odpowiednią osobę przy swoim boku.
"Oddam ci słońce" to książka jedyna w swoim rodzaju. Mnie mocno złapała za serce i nie wiem jak ktokolwiek mógłby przejść obok niej obojętnie. Polecam bardzo gorąco!
Ocena: 10/10
***
Dziękujemy za przeczytanie tej nietypowej recenzji. Jeśli chcecie, abyśmy częściej wspólnie pisały nasze opinie na temat jakiejś książki lub filmu, dajcie znać, my na pewno chętnie to powtórzymy. Pisanie tej wspólnej recenzji było dla nas bardzo ciekawym doświadczeniem, dlatego mamy nadzieję, że nasza dyskusja przypadła Wam do gustu :)

piątek, 4 września 2015

162.Ogień i woda-Victoria Scott

Ogień i woda, Victoria Scott, Iuvi, s.363

Pamiętacie jeszcze Igrzyska śmierci ? Trylogię Suzzan Collins czytałam ponad trzy lata temu, a do dziś pamiętam, że książka bardzo mi się podobała i towarzyszyły mi przy niej silne emocje. Szukałam czegoś podobnego do dzieła pani Collins, ale nie znalazłam nic, co choć trochę przypominało mi życie Katniss i walkę w Igrzyskach śmierci. Przez przypadek natrafiłam na Ogień i woda, która wcześniej nie specjalnie mnie zainteresowała. Jednak w końcu zdecydowałam się na przeczytanie książki Victorii Scott i to był strzał w dziesiątkę. 

Tella próbuje wieś normalne życie, chociaż jest to trudne, gdyż przeprowadziła się do miejsca całkowicie odizolowanego i nie ma żadnego kontaktu ze znajomymi, ani z rzeczywistością. Na dodatek jej brat jest umierający, a ona bezradna, chociaż pragnie mu pomóc. Dziewczyna dostaje propozycję, aby wsiąść udział w Piekielnym wyścigu, w którym uczestnicy muszą się zmagać w czterech światach: w dżungli, na pustyni, w górach i na oceanie, jednak stawka jest bardzo wysoka. Dla zwycięzcy jest lek, który uratuje ukochaną osobę. Tella długo się nie zastanawia, tylko wyrusza na morderczą wyprawę, jednak w czasie wyścigu dziewczyna dowiaduje się, że chodzi o coś więcej w Piekielnym wyścigu, niż o zdobycie leku dla umierającej osoby.

Tella to bohaterka, którą da się polubić, jednak czasami nie rozumiałam jej toku myślenia i drażniła mnie. Mimo wszystko polubiłam ją i miło było wyruszyć z nią na Piekielne wyścigi. Dziewczyna mimo tak młodego wieku jest bardzo odważna, bo nie oszukujmy się, kto w wieku szesnastu lat wyruszyłby na tak niebezpieczną wyprawę, w której można zginąć, aby ratować własnego brata? Szczerze mówiąc nie wiem, co bym zrobiła na miejscu bohaterki. Za to bardzo polubiłam Guy'a, który na początku był dla mnie zagadką i nie wiedziałam, o co temu kolesiowi chodzi, jednak później okazał się w porządku i polubiłam go. Za to nie rozumiem relacji Telli z Guy'em, jak dla mnie to wszystko za szybko się działo, a na dodatek chłopak nie wiedział czego chce i robił mętlik w głowie, który czasami irytował, jednak wszystko wyszło tak, jak się tego spodziewałam.

Bardzo spodobał mi się pomysł z całym Piekielnym wyścigiem, i mimo że pomysł został zaczerpnięty z Igrzysk śmierci, to autorka tak to sobie wszystko wymyśliła, że wyszło na prawdę ciekawie. Wyścig w czterech, przeróżnych miejscach jest dość intrygujący i jestem ciekawa, jak bohaterowie poradzą sobie dalej w kolejnych miejscach. Dodatkowo spodobał mi się pomysł z pandorami, a pandora Telli jest wprost rewelacyjna i przesłodka. Jestem ciekawa, jak to wszystko wyszło by na filmie. Świetną ideą jest również to, że w Piekielnym wyścigu chodzi o coś więcej niż lek, a to prowadzi do tego, że bohaterowie muszą stawić czoła czemuś większemu. Jak widzicie, jestem pod ogromnym wrażeniem i książka na prawdę mi się spodobała i już nie mogę się doczekać, aż przeczytam kolejną część tej historii.

Jeśli szukacie czegoś na wzór Igrzysk śmierci, to Ogień i woda jest idealnym następcą. Książka na prawdę mi się spodobała, zżyłam się z bohaterami oraz z tą historią i z niecierpliwością czekam na kolejną część. Mam nadzieję, że będzie równie dobra jak ta. Przy czytaniu książki towarzyszyły mi silne emocje i jest to na prawdę dobra książka, którą warto przeczytać. Styl pisania Victorii Scott na pewno Wam się spodoba, a historię tu zawartą na pewno polubicie. Ogień i woda to obowiązkowa lektura dla każdego z was, więc warto po nią sięgnąć.

Ocena: 9/10


Za możliwość przeczytania książki, 
dziękuję wydawnictwu Iuvi !

wtorek, 1 września 2015

Podsumowanie Sierpnia


Jeszcze nie tak dawno, bo dwa lata temu szłabym zwami dziś na rozpoczęcie roku. Mimo że dla mnie wakacje jeszcze się nie skończyły, to i tak czuję tą szkolną presję, pewnie dlatego, że mój młodszy brat rozpoczyna dziś kolejny rok szkolny. Cieszę się, że przede mną jeszcze jeden miesiąc wakacji i będę mogła ten czas w pełni wykorzystać na czytanie, tak jak i było w Sierpniu, gdyż z tego miesiąca jestem bardzo zadowolona. 


W tym miesiącu przeczytałam:
  • Oddam Ci słońce
  • Ogień i woda
  • Obsydian
  • Źródło
  • Wyspa potępionych
  • I nie było już nikogo


Sierpień był po prostu niesamowity ! Mimo kilku problemów zdrowotnych, które mam nadzieję, że niedługo się wyjaśnią, ten miesiąc zapamiętam na długo. Na początku miesiąca wybrałam się do kina na Magic Mike XXL, który okazał się świetnym filmem. W sierpniu dopisywała pogoda, więc wybrałam się dwa razy nad morze do Międzywodzia. Nadrobiłam trochę zaległości serialowe i po spotykałam się ze znajomymi. Dodatkowo zamówiłam świetne zakładki z EpikBoxa. Jednak najlepiej wspominam minioną sobotę, gdyż razem z Alys wybrałam się na Eska Music Awards 2015 i było po prostu niesamowicie, a całą relacje mogliście oglądać na moim snapchacie @blairowa. Ogólnie zastanawiam się, czy nie założyć drugie konto książkowe specjalnie dla was, gdyż jak mogliście zauważyć, rzadko dodaje tam coś związanego z blogiem i książkami, gdyż to konto prywatne, gdzie śledzą mnie również moi znajomi. Co myślicie o tym pomyśle, aby założy drugie konto, gdzie będę mówiła tylko o książkach ?

Jak wyglądał Sierpień na blogu? Na początku pojawiły się dwie recenzje, najpierw I nie było już nikogo, a później rewelacyjnego Obsydianu. Następnie pojawiła się moja opinia na temat magazynu English Matter, a później konkurs, gdzie mogliście wygrać książkę Wyspa potępionych (wyniki już niedługo na Instagramie). Dalej mogliście przeczytać recenzję Źródła, a potem przedpremierowo recenzję Wyspy potępionych. Na sam koniec pojawił się stosik. 

Jak będzie wyglądał Wrzesień ? Niestety ten miesiąc obejdzie się już bez wyjazdów, bo tak jak wspominałam wcześniej, mam trochę problemów ze zdrowiem i za dwa tygodnie idę do szpitala, jednak pierwsze dwa tygodnie chcę spędzić wyłącznie na czytaniu, aby mieć też dla was zapas postów. Natomiast ostatni tydzień będzie już totalnym przygotowaniem się na studia. A i bym zapomniała, we Wrześniu mam również zamiast wybrać się do kina na Próby ognia. Jak widzicie, Wrzesień nie zapowiada się jakoś znakomicie, jednak mam nadzieję, że będzie to dobry miesiąc. 


Życzę wszystkim powodzenia w Nowym Roku Szkolnym :)

Pozdrawiam!