wtorek, 28 lipca 2015

157.Delirium. Opowiadania-Lauren Oliver

[delirium. opowiadania], Lauren Oliver, Otwarte, s.194

Trylogia Lauren Oliver bardzo mi się spodobała, choć czytałam ją dość w rozległym czasie i na różnych etapach mojego życia. Za [delirium] wzięłam się ponad dwa lata temu, a za ostatnią część kilka miesięcy temu i można by myśleć, że każdą z części odbiorę inaczej, jednak każda część trylogii, mimo że przedstawiała coś innego, to spodobała mi się tak samo. Trylogię o miłości, która jest chorobą uważam za udaną, więc gdy dowiedziałam się, że zostanie wydany dodatek do tej trylogii, bardzo się ucieszyłam.

Czy zastanawialiście się, jak wyglądało życie bohaterów delirium, pandemonium, requiem poza historią Leny ? Każdy z nich przeżywał coś innego, czuł coś innego i myślał coś innego. Możemy poznać, jak wyglądało życie Hany w okresie, kiedy Lena spotykała się z Aleksem, albo poznać historię mamy Leny-Annabel. Poznamy kawałek życia Raven oraz dowiemy się co czuł i jak wyglądało życie Aleksa po tym, jak został schwytany po nieudanej ucieczce, w której uczestniczyła Lena. Każde z opowiadań jest inne i opowiada o czymś innym. Najbardziej spodobało mi się opowiadanie mamy Leny, które na dodatek jest podzielone na dwie części. Pierwsza część "Teraz" opowiada o życiu Annabel w więzieniu, a druga historia "Wtedy" mówi o tym, jak wyglądało jej życie za młodu, jak poznała swojego męża, jak wyszła za mąż i jak doczekała się rodziny. Nie przeczę, to opowiadanie, mimo że krótkie, było najlepsze. Drugim opowiadaniem, które bardzo mi się spodobało, jest historia Aleksa, gdzie poznajemy jego dalsze losy po [delirium] i czytamy, jak wyglądało jego życie w więzieniu i po ucieczce. 

Ten dodatek jest świetną gratką dla fanów trylogii Lauren Oliver, jednak moim znaniem trochę za późno zostało wydane. Co mam na myśli? Chodzi o to, że dodatek został wydany dwa lata po tym, jak została wydana ostatnia część trylogii i gdyby nie to, że [requiem] czytałam dosłownie kilka miesięcy temu, to nic a nic bym nie pamiętała i nie kojarzyłabym faktów, co zapewnie spowodowało by, że nawet za ten dodatek bym się nie brała. Jednak na moje szczęście, ostatnią część trylogii czytałam nie tak dawno i miałam po prostu ochotę na te opowiadania i chciałam zapoznać się jeszcze z jakąkolwiek historią bohaterów o których jeszcze pamiętam, ale szczerze mówiąc nie zdziwię się, jak fani Lauren Oliver i trylogii [delirium] po prostu po ten dodatek nie sięgną. 

Lauren Oliver jak zwykle świetnie się spisała i stworzyła rewelacyjny dodatek do serii. Nieznane losy Hany, Annabel, Aleksa i Raven to świetna gratka dla fanów trylogii i warto się z nią zapoznać. Autorka stworzyła świetny prezent dla swoich fanów i nie dała jeszcze zapomnieć o świecie, gdzie rządzi amor deliria nervosa. Myślę, że po lekturze całej trylogii możecie wiedzieć, czego mniej więcej można się spodziewać, jednak jak dla mnie warto co nie co sobie przypomnieć, coś poznać i na dobre pożegnać się z bohaterami i raz na zawsze zakończyć trylogię, gdzie miłość to choroba. 

Ja jako wielka fanka Lauren Oliver i trylogii jestem bardzo zadowolona z tego dodatku i miło zaskoczona historiami, które tam odkryłam. Delirium. Opowiadania to świetna gratka dla fanów, więc warto się w nią zaopatrzyć i poświęcić jeden wieczór, aby przypomnieć sobie o świecie i historii Leny i pożegnać się z nim. Mam tylko nadzieję, że takich dodatków i opowiadań do różnych serii i trylogii będzie więcej, a wam serdecznie polecam tę książkę.

Ocena: 7/10

Trylogia:
[delirium][pandemonium][requiem][delirium. opowiadania]

środa, 22 lipca 2015

156.Co, jeśli...-Rebecca Donovan

Co, jeśli..., Rebecca Donovan, Feeria, s.391

Książki z gatunku Young Adult zawsze skłaniają mnie ku przemyśleń i wywierają u mnie wielkie emocje. O książkach Rebeccy Donovan słyszałam już dawno, a jej książki są podobno poruszające i dogłębne. Trylogia Oddechy ma liczne grody czytelników i wiedziałam, że muszę się zapoznać z tą serią, ale mimo że pierwszą część mam już u siebie, to jeszcze nie miałam okazji się z nią zapoznać. Jednak nadarzyła się okazja, abym mogła przeczytać najnowszą książkę Rebeccy Donowan Co jeśli.... Jednak czy książka spełniła moje oczekiwania ?

Nicole i Cal znali się od dziecka, ona była spokojna i ułożona, a on drobnym chłopem w okularach, jednak gdy dziewczyna niespodziewanie wyjeżdża, Cal nigdy o niej nie zapomina. Po latach Cal spotyka tę samą dziewczynę, co Nicole, tylko to nie jest Nicole tylko Nyelle różniąca się nie tylko wyglądem, ale również charakterem. Cal również nie jest tym samym chłopcem, co w przyszłości. Okulary zastąpił soczewkami, ściął włosy i zaczął chodzić na siłownie. Jednak czy to możliwe, aby Cal znalazł swoją przyjaciółkę z dzieciństwa tysiące kilometrów od domu, a co jeśli...
Nyelle i Cal zaczynają swoją przyszłość. On próbuje się dowiedzieć, czy Nyelle to Nicole i co stało się z jego przyjaciółką z dzieciństwa, a ona próbuje żyć od nowa i spełniać swoje marzenia z listy. Czy Cal odkryje prawdę ? 

Autorka miała na prawdę świetny pomysł, jednak moim zdaniem gorzej z realizacją. Książka porusza wiele, ważnych aspektów, jednak nie przemówiła do mnie. Totalnie nie mogłam wczuć się w klimat, pomysł i historię. Momentami mnie ona nudziła i była monotonna. Na prawdę chciałam polubić bohaterów i zrozumieć ich historię, ale nie dałam rady, bo czytając Co, jeśli... na prawdę się męczyłam. Na pewno są zwolennicy tej oto książki, ale dla mnie, to kompletny nie wypał i książka jest na prawdę średnia.

Nie spodobał mi się również styl autorki, który był dość specyficzny i nie przemówił do mnie. Jestem trochę rozczarowana, bo myślałam, że ta książka na prawdę będzie dobra. Teraz nie wiem, co mam robić z trylogią Oddechy. Pewnie dałabym sobie spokój z nią, tylko, że pierwszą część mam już na swojej półce, jednak z tego co czytałam, to ta książka jest słabsza od trylogii Rebeccy Donovan, więc mam nadzieję, że Oddechy o wiele bardziej mi się spodobają.

Wnioski, jakie wyciągnęłam po lekturze są takie, że zawsze jest szansa na lepsze jutro, a każdy dzień należy spędzić najlepiej i najpiękniej, jak można, bo nigdy nie wiadomo, kiedy ten dzień będzie ostatnim. Rebecca Donovan w piękny sposób przedstawiła walkę o jutro i ból po utracie osoby, dla której tego jutra nie będzie. Mimo że książka jako całość średnio mi się spodobała, to ten moment był dla mnie niesamowity, szczery i skłonił do refleksji. 

Czy książka Rebeccy Donovan spełniła moje oczekiwania? Zdecydowanie nie. Zawiodłam się i jest mi z tego powodu przykro, bo na prawdę pokładałam wiele nadziei w tą książkę i w tą autorkę, ale cóż. Co jeśli... polecam osobą, które przeczytały trylogię Oddechy, lubią styl autorki i wiedzą, czego mniej więcej się spodziewać. Ja niestety jestem zawiedziona i jeszcze nie wiem, czy sięgnę po trylogię autorki, ale może dam jej jeszcze jedną szansę. Kto wie. 

Ocena: 5/10

Książkę otrzymałam od wydawnictwu 
Feeriaza co serdecznie dziękuję !

czwartek, 16 lipca 2015

155.Alicja Królowa Zombi-Gena Showalter

Alicja Królowa Zombi, Gena Showalter, Mira, s.448

Kroniki Białego Królika bardzo mi się podobały. Pierwsza część Alicja w Krainie Zombi zrobiła na mnie ogromne wrażenie i byłam zachwycona tą książką. Po wielu miesiącach przyszła kolej na drugą część, czyli Alicja i Lustro Zombi, która była trochę przekombinowana, ale dalej miała swój urok i spodobała mi się. Ponad rok później została wydana ostatnia część trylogii, czyli Alicja Królowa Zombi. Czy książka, tak jak poprzedniczki, spodobała mi się ?

Wydaje się, że Alicja i jej przyjaciele mają jednego wroga-Zombi, jednak to nie jest prawda, bo Zabójcy mają jeszcze innego, potężnego wroga, czyli Anime, która nie czeka i od razu atakuje. Pewnej nocy zostali zaatakowani wszyscy Zabójcy, niektórzy zginęli, niektórzy zostali ranni, a niektórzy uciekli i czekają na pomoc. Ali musi odszukać zaginionych i zabrać ich w bezpieczne miejsce, jednak czy nie będzie za późno ? Dlaczego Anima tak pragnie śmierci Zabójców, którzy walczą w imię dobra? I co z Zombi ?

Bardzo, ale to bardzo zawiodłam się na tej książce. Tak jak wspominałam, dwie pierwsze części Kronik Białego Królika bardzo mi się spodobały, miały coś w sobie i wciągały, a ta była całkowicie inna pod każdym względem. Przede wszystkim Alicja królowa Zombi w ogóle mnie nie wciągnęła i bardzo ciężko mi się ją czytało, po drugie autorka strasznie pokombinowała i nie było już tego uroku, który był na samym początku trylogii.  Ta część w ogóle nie pasowała do dwóch poprzednich. Dodatkowo bohaterowie byli już inni, co moim zdaniem wyszło na minus. Na przykład w Alicji w krainie Zombi całkowicie zakochałam się w Cole, który był tajemniczy i niebezpieczny i cudowny, a tu, kompletna zmiana, takie ciepłe kluchy z niego. To nie był już ten sam Cole i było tak prawie z każdym bohaterem, że byli inni, niż ich poznaliśmy i niestety ta zmiana wyszła im na minus. 

Zabrakło mi tu tego całego klimatu związanego  z Zombi. Pierwsza część miała tajemniczy i niebezpieczny klimat, w którym miło było czytać o bohaterach. Seria zapowiadała się na prawdę ciekawie i chciałam więcej. W Alicja i Lustro Zombi autorka trochę pokręciła, trochę pomieszała, ale mimo wszystko spełniła moje oczekiwania, ten tajemniczy klimat był, a książka mi się spodobała, natomiast ostatnia część Kronik Białego Królika to totalna porażka i jestem bardzo zawiedziona.

Tak sobie już myślę, że może książka mi się nie spodobała, ponieważ dorosłam. Pierwszą część czytałam prawie dwa lata temu,  przez taki długi okres i na tym etapie mój gust czytelniczy mógł się nieco zmienić, ale wątpię że gdybym teraz przeczytała Alicję w krainie Zombi to odebrałabym ją mniej pozytywnie niż za pierwszym razem. Mimo wszystko lubię czytać takie książki, a że ostatnia część trylogii mi się nie spodobała, to raczej wina autorki, całego pomysłu i tego kombinowania. Jestem zła, bo ta seria zapowiadała się na prawdę dobrze i myślałam, że stanie się ona jedną z moich ulubionych i niewiele brakowało, bo dwie na trzy książki były świetne, ale ostatnia część musiała wszystko zmienić i teraz już sama nie wiem, co mam myśleć o tej serii i czy polecam ją komuś czy nie. 

Kroniki Białego Królika zapowiadały się dobrze, jednak ostatnia część na tle innych wypadła słabo i jestem bardzo zawiedziona tą książką. Jeśli chcecie zapoznać się z tą trylogią, to proszę bardzo, a jeśli sobie ją darujecie, to nie będę was zmuszać. Ja mam teraz mętlik w głowie i nie wiem, co o tej trylogii myśleć, tak więc pozostawiam Wam do zdecydowania, czy warto zapoznać się z twórczością Geny Showalter, czy sobie odpuścić.

Ocena: 3/10

Za możliwość przeczytania książki, 
dziękuję wydawnictwu !

sobota, 11 lipca 2015

English Matters 52/2015

Jakiś czas temu od wydawnictwa ColorFul Media dostałam kolejny numer English Matters na miesiąc maj/czerwiec, ale przez ten stres związany z sesją i zaliczeniami całkowicie o nim zapomniałam. Jednak gdy w moim indeksie pojawiły się wszystkie pozytywne oceny, mogłam odetchnąć z ulgą i nadrabiać zaległości. Na pierwszy ogień poszedł właśnie ten magazyn i jak zwykle jestem zachwycona.

Ten numer miał same artykuły, które mi się spodobały i zaciekawiły. Jak zwykle jestem miło zaskoczona pomysłami, różnorodną tematyką i stylem. Ten numer był idealny dla mnie, bo znalazłam wiele, świetnych artykułów, m.in. takie tematy, jak:
  • BFF-Best Friend Forever
  • Queen-The show Must Go On
  • Winnie Pooh or Fredzia Phi-Phi
  • On the Set
  • Poirot-The Punctilious Private Detective
  • Texas-Life in the Lone Star State
Mimo że są wakacje i człowiek chce odpocząć od natłoku nauki, to z nauką języka obcego nie ma co odpuszczać, bo nigdy za wiele. Te magazyny idealnie nadają się na naukę języka angielskiego bądź powtórki. Są miłe, przyjemne i skuteczne. Ostatnio koleżance pożyczyłam wielki stos starych numerów English Matters i jest nimi zachwycona, więc mam już kolejną osobę, którą przekonałam z pozytywnym skutkiem do tych magazynów.

Magazyny English Matters:
  1. Uczą
  2. Można przy nich spędzić miło czas
  3. Posiadają różnorodne artykuły, które miło się czyta
  4. Są ciekawe i interesujące
  5. Są ładnie i przejrzyście wydane
  6. Są tanie
Czego chcieć więcej ? Magazyny English Matters posiadają same plusy, więc jak najszybciej idźcie do sklepu i kupcie na próbę, a jestem pewna, że je polubicie. 

Za możliwość zapoznania się z English Matters 
dziękuje wydawnictwu ColorFul Media!

wtorek, 7 lipca 2015

154.Toxic-Rachel Van Dyken

Toxic, Rachel Van Dyken, Feeria, s.320

Tajemnice są nieodłącznym elementem życia. Każdy z nas ma sekret, którym nie chce dzielić się ze światem. Może to być nic nie znacząca drobnostka, a może to być coś, co na zawsze odmieni czyjeś życie. Może jednak prawda jest lepsza, niż kolejne kłamstwa, które trzeba wymyślać, aby trzymać swoją tajemnice w sekrecie... 

Gabe to chłopak, którego wiele złego już spotkało. Musi trzymać swoją prawdziwą tożsamość w tajemnicy, aby on i jego ukochana mogli żyć w spokoju i z dala od świata mediów. Jednak, gdy chłopak powoli traci stabilność, na jego drodze pojawia się Saylor-kolejna, nic nieznacząca dziewczyna, w której  Gabe dostrzega coś intrygującego. Gdy tajemnice wychodzą na jaw, jego ukochana umiera, a on może zostać na zawsze zdemaskowany, znajduje ukojenie w Saylor. Jednak, czy dziewczyna zrozumie, dlaczego jego świat wywrócił się do góry nogami, a on na zawsze musiał zniknąć ? 

Toxic na prawdę mnie zaintrygował i wzruszyła mnie historia chłopaka, który stracił ukochaną, mimo że ta cały czas była obok. To na prawdę przepiękna historia o bólu, walce, przebaczeniu i nowym życiu. Druga część Zatraconych pokazuje, że zawsze jest szansa i czas na nowe życie. Każdy z nas może zacząć wszystko od nowa i nigdy nie będzie za późno, aby zacząć nowe, lepsze życie. Gabe myślał, że choroba ukochanej to kres życia, ale z pomocą przyszła mu Saylor, z którą mógł zacząć wszystko od nowa. Czasami wystarczy tylko jedna osoba, dzięki której człowiek może przejrzeć na oczy i zobaczyć, że jest jeszcze dla niego szansa, więc warto o tym pamiętać.

Szkoda, że niektóre książki, które są tak wartościowe i przekazują tyle morału w dość prosty sposób, nie są znane, a książki, które niczego do naszego życia nie w noszą, są tak rozchwytywane. Niestety efekt owczego pędu tak działa, a marketing robi swoje, jednak mam nadzieję, że książki, które zasługują na uwagę, będą coraz bardziej znane. Moim zdaniem Toxic jest właśnie taką książką, może trochę idealną, ale historia, w której tyle bólu i rozpaczy zasługuję na szczęśliwe zakończenie, a szczęśliwe zakończenia dają nadzieję, prawda? 

Jedynym minusem, o którym wspomnę, jest to, że na początku przeżyłam lekki szok. Już wam mówię, o co chodzi. Zabierając się za Toxic spodziewałam się dalszej historii Kiersten i Westona, bo w końcu to kontynuacja, jednak druga część Zatraconych nie mówi o bohaterach z pierwszej części, tylko o ich przyjacielu. Oczywiście Kiersten i Wes będą występować w tej części, tylko w tle. Powiem wam, że ten zabieg bardzo mi się spodobał, gdyż autorka na siłę nie wymyślała historii o tej dwójce bohaterów, tylko skupiła się na innej postaci, a mimo wszystko nie zapomniała o Kiersten i Westona, bo ta dwójka była wielkim wsparciem dla Gabe. 

Muszę przyznać, że Toxic spodobał mi się o wiele bardziej, niż Utrata. W pierwszej części Zatraconych autorka porusza trudny temat, bo tematyka choroby nie jest lekka i w dość ciężki sposób ją przekazać, aby została dobrze i zrozumiale odebrana, ale to już było. Jednak w drugiej części, to co serwuje nam autorka jest na prawdę mistrzowskie i należą się jej brawa za pomysł i sposób przedstawienia tej historii, bo na mnie zrobiła ogromne wrażenie. 

Serdecznie wam polecam za zabranie się za serię Zatraceni, bo dwie książki, które na razie wyszły są na prawdę dobre i warto zapoznać się z morałami, jakie są przekazywane czytelnikowi i poznać historie Kiersten, Westona, Lisy, Saylor i Gabe. Mi jak na razie seria bardzo się podoba i już nie mogę się doczekać, aż wyjdzie trzecia część Zatraconych, mam nadzieję, że również wspaniała.

9/10
Książkę otrzymałam od wydawnictwu 
Feeriaza co serdecznie dziękuję !

piątek, 3 lipca 2015

Stosik [4/10]

Hej. Powiem Wam, że nie spodziewałam się, że moje postanowienie o nie kupowaniu książek i nadrabianiu zaległości będzie realne, ale ilość książek, które zdobyłam w przeciągu dwóch miesięcy sama tego dowodzi. Szczerze mówiąc cieszę się z tego, gdyż kupuję to, co na prawdę chcę przeczytać i na co mam ochotę i mogę nadrabiać zaległości, których jest bardzo dużo, nie wspominając już o ilościach e-booków, których też jest trochę. Ale teraz mamy wakacje, a ja trzy miesiące wolnego czasu, który poświęce tylko na książki, tak więc mam nadzieję, że choć trochę tych zaległości książkowych zminimalizuję. 

1. Na samej górze znajduje się "Starter" Lissy Price, który dostałam na urodziny od Alys.
2.Jedyną książkę, którą kupiłam sobie ostatnio to "Mayby Somday" Colleen Hoover i już nie mogę się doczekać, aż się za nią zabiorę, bo w końcu napisała to jedna z moich ulubionych autorek <3
3."Co jeśli..."Rebeccy Donovan to egzemplarz recenzencki od Feerii.
4.Kolejna książka to "Toxic" Rachel Van Dyken, którą dosłownie przed chwilą skończyłam. Również od wydawnictwa. 
5.I ostatnia książka z tego stosiku to "Alicja królowa Zombi" Geny Showalter, którą dostałam od wydawnictwa. 


I to by było na tyle :) Już nie mogę się doczekać, aż w te upalne dni będę je sobie czytać :)
 Miłego wypoczynku!