środa, 29 kwietnia 2015

English Matters 51/2015


Dziś przyszła pora na najnowszy numer magazynu English Matters, na który długo czekałam. Jest to numer 51/2015 z przepięknym Londynem na okładce. Już sama okładka zachęca do zajrzenia i kupienia tego numeru, a co znajdziemy w środku. Jak zwykle to samo, ale co innego, czyli kolejne, inne i ciekawe artykuły, ale w tych samych kategoriach, czyli podróże, kultura, ludzie, lifestyle i itp. Ja jak zwykle zostałam mile zaskoczona, choć nie znalazłam dla siebie aż tylu interesujących artykułów, jak zawsze, ale nie zawiodłam się. Magazyn jak zwykle prezentuje nam tą samą szate graficzna, tą samą metodę nauki i te same kategorie tematów. 

Mnie przykuły tylko trzy, interesujące artykuły, ale za to jakie. Dla mnie najlepszym artykułem w tym numerze jest London for Beginners. Uwielbiam podróże i do tego Londyn, więc sami rozumiecie. Drugim artykułem, który przykuł moją uwagę był The Job Interview, gdzie tematyka jest mi dość bliska i związana z moimi studiami. Ostatni artykuł, który mnie zaciekawił, był Selfish Selfie, za którego zabrałam się z czystej ciekawości.

Powyżej są moje typy, które przykuły moją uwagę, ale w tym numerze możecie przeczytać takie artykuły, jak:

  • The Phenomenon of Lolita;
  • It's Your Blood;
  • A Project of the Body;
  • The Nation's Village Hall;
  • Japanese Vampires 

Jak widzicie, jak zwykle tematyka artykułów jest zróżnicowania i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie, więc kupcie i spróbujcie, bo moim zdaniem te magazyny są genialne, uczą skutecznie i przyjemnie. Dla mnie ten artykuł wypadł nieco gorzej, od pozostałych, ale już nie mogę się doczekać, aż zapoznam się z następnym numerem magazynu English Maters i co wydawnictwo dla nas przygotuje. 



 Za możliwość zapoznania się z English Matters 
dziękuje wydawnictwu ColorFul Media!

piątek, 24 kwietnia 2015

147.Razem będzie lepiej-Jojo Moyes

Będzie będzie lepiej, Znak, s.461

Los nigdy nie jest sprawiedliwy. Jednym daje więcej, a drugim mniej, ale los zawsze może nam sprzyjać i nic nie dzieję się bez przyczyny. Są takie chwile w życiu, że człowiek się zastanawia, czy może być jeszcze gorzej. Owszem-może. W życiu każdego z nas pojawiły się momenty i pojawią, że raz będzie lepiej, a raz gorzej. I mimo wielu upadków, żaden z nas nie powinien się poddawać, tylko walczyć do końca, bo przecież "po burzy zawsze wychodzi słońce" i zawsze będzie lepiej, tylko trzeba chcieć i walczyć, a los zawsze się uśmiechnie. 

Jess nie ma w życiu lekko. Za szybko musiała stać się dorosłą i ledwo wiąże koniec z końcem. Jej były mąż jest chory i nie musi płacić alimentów, Nicky-syn jej męża z pierwszego małżeństwa, którym kobieta się opiekuje, znów został pobity, a córka, która jest matematycznym geniuszem dostała niepowtarzalną szansę na rozwijanie swoich umiejętności w prestiżowej szkole, i mimo że jej córka dostała aż 90% stypendium, to Jess i tak nie może wysłać jej do takiej szkoły, bo jej nie stać. Edd to mężczyzna, który ma wszystko. Pieniądze, piękny dom, super samochód i rewelacyjną pracę. Jednak mężczyźnie brakuje miłości, jednak nie może narzekać na przelotne związki i właśnie jeden taki związek wiele namiesza i pokomplikuje życie Edda. Właśnie w tych ciężkich chwilach, tych dwoje wpadnie na siebie. Przypadek, a może przeznaczenie ? Kto wie, jednak jedno jest pewne, nic już nie będzie takie samo.

Razem będzie lepiej to typowe romansidło, które niesie za sobą o wiele więcej. Książka pokazuje, jak w jednej chwili całe nasze życie może się zmienić na gorsze, albo na lepsze. Doskonałym przykładem są bohaterowie, którym w jednej chwili życie nabrało innego tępa. Myślę, że każdy z nas miał w życiu takie momenty, które zmieniły wiele. Ja w swoim życiu miałam takie chwile i z pewnością jeszcze wiele przede mną, ale tak to już jest. Przyszłości nie jesteśmy wstanie przewidzieć, a wszystko nie dzieję się bez przyczyny. Każda zmiana w życiu ma swoje dobre, jak i złe strony, ale ja wyznaję taką zasadę, że co ma być, to będzie, a człowiek może się jedynie uczyć na własnych błędach.

Książkę Jojo Moyes czytało się na prawdę dobrze. Autorka posługiwała się bardzo przyjemnym językiem i miło było zapoznać się  z taką książką. Wiem, ze wiele osób się przy tej książce wzruszyło, ale ja nie jestem typem  człowieka, który płacze przy takich książkach. Ale nie myślcie, że jestem z kamienia. Jestem typem, który wzrusza się przy smutnych lub tragicznych historiach opowiedzianych, bo wtedy namacalnie odczuwam smutek drugiej osoby. Niestety z książkami tak nie mam(ale są wyjątki) i ta książka jakoś szczególnie mnie nie wzruszyła i nie poruszyła.

Razem będzie lepiej to historia, która zmienia życie. Dzięki niej człowiek docenia małe rzeczy i cieszy się życiem, bo w każdej chwili może to wszystko zniknąć. Ta historia również utwierdza w tym, że pieniądze szczęścia nie dają, a szczęście to zdrowie i bliscy. Jojo Moyes napisała książkę pełną smutku, ale również szczęścia i radości. Jeśli lubicie tego typu klimaty, to szczerze Wam polecam, bo to na prawdę ciekawa historia o miłości i o tym, że dobro zawsze wraca. Ja tę książkę zdecydowanie zapamiętam i może za kilka/kilkanaście lat, gdy już będę starsza powrócę do niej i na nowo, z nowymi doświadczeniami życiowymi przeczytam ją.

Ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję  wydawnictwu Znak Literanova!

piątek, 17 kwietnia 2015

146.DUFF-Kody Keplinger


DUFF, Kody Keplinger, Mira, s.333

Zawsze lubiłam oglądać filmy, gdzie akcja działa się w szkole, była przedstawiona historia nastoletnich dziewczyn i wszystko zawsze dobrze się kończyło. Takie filmy jak Wredne dziewczyny, Dziewczyny z drużyny czy Elita zawsze pozwalały mi się oderwać od rzeczywistości, były lekkie i przyjemne i zawsze się przy nich dobrze bawiłam, gdy potrzebowałam czegoś bezkształtnego. Wiele z tych filmów jest dość schematyczne, ale zawsze pozwalają mi się zrelaksować i  poczuć się jak uczennica amerykańskiego liceum. Ostatnio czytałam książkę, która idealnie dopasowuje się do takiego właśnie schematu. Była miła, niewymagająca i prosta, a ja dzięki niej mogłam się zrelaksować po całodniowej nauce i oderwać myśli od rzeczywistości.

Bianca ma dwie najlepsze przyjaciółki. Zawsze się dobrze dogadywały i mówiły sobie o wszystkim. Dziewczyna nigdy nie zastanawiała się, jak wypada na ich tle, aż do czasu, gdy na imprezie zaczepia ją szkolny przystojniak mówiąc, że jest Duff-tą brzydką i grubą. O co chodzi ? Tym mianem określa się osobę, która ze swojej paczki wygląda najgorzej. Bianca nie przejmuje się tym, jednak myśli nie dają jej spokoju i zaczyna się zastanawiać, czy faktycznie wychodzi najgorzej na tle pięknych przyjaciółek. W życiu Biancy nie dzieje się najlepiej, gdyż dowiaduje się, że jej rodzice się rozwodzą, a do miasta przyjeżdża jej były chłopak. Dziewczyna postanawia uciec od problemów, a tą ucieczką jest właśnie szkolny przystojniak-Wesley. Oboje spotykają się i nawzajem wykorzystują, aby uciec od problemów, jednak ta znajomość możne przerodzić się w coś bardziej poważnego, ale przecież ktoś taki, jak Wes nie zainteresuje się kimś takim, jak Bianca. A może?

DUFF to książka, która pozwoliła mi się zrelaksować w weekend. Jest to miła pozycja, która pozwoli choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Książka bardzo mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że przy takiej historii będę mogła się dobrze bawić, a jednak. Historia Biancy bardzo mnie wciągnęła i miło było poczytać tego typu historię i powrócić do szkolnych czasów, gdzie nauka to jedno, ale status i znajomości w szkole to drugie. DUFFczyta się bardzo szybko,  jest wciągająca, a autorka pisze dość przyjemnym językiem, więc można spędzić przy tej książce miło czas.

DUFF nie jest książką, dzięki której można tylko spędzić czas. Przede wszystkim ma ona przekaz, aby każdy akceptował siebie. Wygląd to nie wszystko, liczy się również charakter i wnętrze. Nie należy oceniać ludzi po wyglądzie, bo tak na prawdę mogą być oni całkowicie inni, niż na samym początku. Sama jestem tego przykładem, że gdy w październiku zaczynałam studia i poznałam wszystkich ludzi, to o każdym wyrobiłam sobie zdanie, mimo że znałam ich zaledwie kilka dni. Dziś po wielu miesiącach mogę powiedzieć, że prawie każda osoba jest inna, niż na początku myślałam. Ludzi nie powinno się oceniać po tym, czy są grubi, chodzi, niscy, wysocy, tak samo jak nie ocenia się książki po okładce. 

DUFF to dobra, lekka i niewymagająca książka, przy której spędziłam miło czas i świetnie się bawiłam. Teraz pozostaje mi czekać na film i zobaczyć, czy historia Biancy będzie prezentować się tak samo, jak sobie ją wyobrażałam. Reasumując Duff to przyjemna lektura, która pozwoliła mi się choć na chwilę oderwać od rzeczywistości. 

Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania książki, 
dziękuję wydawnictwu !



sobota, 11 kwietnia 2015

145.Eleonora & Park-Rainbow Rowell

Eleonora&Park, Rainbow Rowell, Otwarte, s.358

Na pewno każdy książkoholik ulega książką, które są już wypromowane, a wszyscy wokół ją polecają. Ja miałam tak nie raz, a książki, jakie przeczytałam pod wpływem marketingu i wielkiej promocji raz były dobre, a raz średnie. O książce Eleonora&Park mówiło się na długo przed premierą, a nazwisko Rainbow Rowell było już dobrze znane na polskim rynku, mimo że dopiero pierwsza książka tej autorki miała zostać wydana. Jak chyba większość, rzuciłam się na E&P zaraz po premierze, bo chciałam jak najszybciej poznać historię tytułowych bohaterów i zapoznać się z książką, którą tak wychwalają za granicą.

Eleonora to dziewczyna, przy której nie można przejść obojętnie. Burza rudych włosów, specyficzny sposób ubierania się oraz dodatkowo mnóstwo, dziwnej biżuterii i dodatków. Park to chłopak, który wyróżnia się z tumu. Koreańczyk, który uwielbia muzykę i komiksy. Ta dwójka przypadkowo spotyka się w autobusie. Dziewczyna jest nowa i nie wie, które miejsce powinna zająć w szkolnym autobusie, a Park pod wpływem impulsu nakazuje jej siąść obok siebie. Oboje nie są zadowoleni z tego, ale niestety będą na siebie skazani przez najbliższe miesiące. Na pewno żadne z nich nie spodziewało się, że te owe spotkanie przerodzi się w przyjaźń, a później w miłość. Jednak czy życie pozwoli im być razem ? Czy los chciał, aby się odnaleźli, a później od siebie odeszli ?

Eleonora to specyficzna postać, która ma w sobie wiele smutku. Dzięki chłopakowi zaczęła na nowo się cieczy i dostrzegać piękno w życiu. Jest to typ postaci, z którym nie mam do czynienia na co dzień, dlatego gdy poznałam trochę Eleonorę, poczułam, że ta książka będzie mocna i dobra, jednak później coś się zepsuło. Dziewczyna zaczęła mnie strasznie irytować i nie rozumiałam jej toku myślenia. Czuła jedno, robiła co innego i komplikowała wszystko. Park to postać nijaka, o której miło się czytało, ale wiem, że za chwilę o niej zapomnę. Eleonora wzbudzała we mnie wiele emocji, czy tych pozytywnych, czy negatywnych, niestety Park był mdły i moim zdaniem tych dwoje w ogóle do siebie nie pasowało, a cała ta ich relacja miłosna była dziwna. Już lepiej czytało mi się o nich, jako o przyjaciołach.

Szczerze mówiąc jestem rozczarowana tą książką. Wszyscy tak ją zachwalają i polecają, więc oczekiwałam, że książka wzbudzi we mnie emocje i po prostu mi się spodoba. Zapowiadało się dobrze, jednak ze strony na stronę robiło się coraz gorzej, a Eleonora&Park po prostu mnie męczyła. Książka w ogóle nie wzbudziła we mnie emocji, no może trochę życie bohaterki, ale to akurat autorka postawiła na dalszy plan. Jak dla mnie Eleonora&Park to książka bez emocji, bezbarwna i średnia i niestety nie rozumiem jej fenomenu. Mam tylko nadzieję, że Rainbow Rowell nie będzie drugim Johnem Greenem, który pisze średnie książki, a wszyscy się tak nim zachwalają i biją się o historie przez niego stworzone. Teraz czekam na Fangirl i mam nadzieję, że ta książka zrobi na mnie większe wrażenie, niż E&P.

Akcja toczy się w roku 1986 i jak dla mnie jest to jeden z plusów tej książki. Autorka dzięki temu mogła pokazać, że życie bez telefonów, komputerów, internetu, facebooka miało swoje dobre strony, a komunikować się można było tylko przez telefon stacjonarny, listy lub po prostu osobiście. Dziś ludzie nie wyobrażają sobie życia bez coraz to nowszej technologii, która ma nam ułatwić życie, ale takie nowinki zabierają nam mnóstwo, wolnego czasu. Dodatkowym plusem osadzenia akcji w XX wieku jest jej banalność i nieprzekombinowanie i miło było poznać realia dawnych czasów, gdzie słuchało się muzyki z kaset, a do szkoły jeździło się autobusem, a nie, jak w dzisiejszych czasach-samochodem.

Kolejnym plusem w tej książce jest fakt, że autorka przedstawiła problemy, z jakimi zmagają się nastolatkowie. Problemy w rodzinie, alkoholizm, dokuczanie w szkole, wyzwiska, brak samoakceptacji, pierwsza miłość i odejście. W E&P właśnie takie problemy i wiele innych tworzą spójną całość i tło do historii dwójki młodych i całkiem różnych bohaterów. Dodatkowo język, jakim posługuje się autorka jest prosty, a sama akcja toczy się bardzo szybko, jednak jak dla mnie ciągnęła się ona w nieskończoność i męczyła. 

Eleonora&Park to książka, której pewnie nie zapamiętam na długo, bo nie wzbudziła ona we mnie żadnych emocji i po prostu średnio mi się spodobała. Mimo wielu chęci, wyszło jak wyszło i zastanawiam się, czy dać jeszcze szansę Rainbow Rowell przy innych książkach, bo E&P jest podobno najlepsza. Zobaczymy, co czas pokaże, a Wam pozostawiam decyzję do wyboru, czy przeczytacie tę książkę, czy nie. Mogę Wam tylko jedno powiedzieć, ta książka na pewno Wam serca nie złamie i pozostawia otwarte zakończenie, więc każdy może dopisać własny koniec historii Eleonory i Parka.

Ocena: 6/10

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

144.Szepty o wschodzie księżyca-C.C.Hunter

Szepty o wchodzie księżyca, C.C.Hunter, Feeria Young, s.396

Wodospady Cienia to taka seria, która jest lekka, przyjemna i miło się do niej wraca. Czasami potrzeba takich książek, przy których czytelnik może się odprężyć i zrelaksować, a książki pani Hunter są do tego idealne. Ta seria miała swoje dobre i słabe strony i nie każda część mi się spodobała, ale jako całość to na prawdę dobra młodzieżówka i fajnie się ją czyta. 

Kylie w końcu otrzymała odpowiedź na nurtujące ją pytanie. W końcu wie, kim jest, jednak ta odpowiedź jest tak dwuznaczna, że pozostawiła ona jeszcze więcej pytać, niż odpowiedzi. Dziewczyna jest kameleonem, jednak co to tak na prawdę znaczy ? Nikt nigdy nie słyszał o takim rodzaju, a jedyne osoby, które znają odpowiedź na to pytanie są niedostępne. Nie dość, że dziewczyna ma własne problemy, to jeszcze musi pomóc duchowi, jednak duch, który odwiedza Kylie przypomina osobę, która jest jej bardzo bliska i na dodatek życie. Czy to oznacza, że ta osoba niedługo zginie ? Sprawy sercowe Kylie są dalekie od ideału, bo gdy w końcu dziewczyna wie, kogo kocha, to ta osoba coraz to bardziej się odsuwa. Dziewczyna stara się jak może, ale czy to pomoże, aby miłość przetrwała, a Kylie nie miała złamanego serca?

To już czwarta część Wodospadów Cienia, gdzie razem z Kylie przebywamy w obozie dla nadnaturalnych istot i razem z bohaterką próbujemy dostać odpowiedzi na nurtujące ją i nas pytania. W tej części trochę zostało już wyjaśnione, ale jeszcze trochę musimy odkryć i poczekać na ostatnią część, gdzie poznamy już wszystkie odpowiedzi. Szepty o wchodzie księżyca skończyły się inaczej, niespodziewanie i czuję niedosyt, a ostatnia część zapowiada się wyjątkowo i pod innym kątem. Mam tylko nadzieję, że będzie równie dobra i będzie towarzyszył i tam nam ten cudowny klimat. No właśnie, klimat tworzy tu dość ważną część. Cały obóz Wodospadów cienia jest tajemniczy, mroczny i uroczy i czytając książki C.C.Hunter sama mam ochotę znaleźć się na tym obozie. Wszystko jest tam zgrane, niczym Hogwart tylko pod innym kontem. 

UWAGA SPOILER!
Bardzo polubiłam bohaterów, jakich wykreowała bohaterka, ale nie powiem, nie raz mnie oni irytowali. Uwielbiam Mirandę i Delę, które są zwariowane, wzajemnie się uzupełniają i tworzą spójną całość i wprowadzają do książki wiele humoru, bardzo lubię Holiday i Burnetta, którzy byli na swój sposób uroczy i w końcu, uwaga w końcu są razem ! Za to nie rozumiem ani Lukasa, ani Dereka. Ten drugi to w ogóle był komiczny i aż mnie irytowało, kiedy nom stop wyczuwał Kylie emocje i ciągle do niej dzwonił z pytaniem "Co słychać? Czuję, że jesteś przygnębiona". Ostatnio właśnie śmiałyśmy się z przyjaciółką, że Derek śpi, raptownie się budzi i o nie, Kylie czuje się smutna, trzeba do niej zadzwonić i spytać, co u niej słychać. Serio ? A Lukas to druga postać, której nie rozumiem. W końcu jest z Kylie, ale nie, trzeba to zepsuć i postawić na watahę, a od dziewczyny się oddalić, bo ona jest na drugim miejscu. Na prawdę? Uff w końcu to z siebie wyrzuciłam. 
KONIEC SPOILERU

Szepty o wschodzie księżyca to na prawdę dobra kontynuacja, przy której bawiłam się na prawdę dobrze. Seria o Wodospadach cienia to na pozór młodzieżówka, która może wydawać się schematyczna, ale uwierzcie mi, że gdy wejdziecie już do tego świata, to nie wyjdziecie, bo te książki na prawdę wciągają. Oczywiście mają swoje słabe i dobre strony, a cała seria ma lepsze i gorsze części, ale są na prawdę dobre, wciągające i na prawdę je polecam. Przede mną już niestety ostatnia część Wodospadów Cienia i już nie mogę się doczekać, co wydarzy się w finalnej części serii i mam nadzieję, że będzie na prawdę dobra, a Was gorąco zachęcam do sięgnięcia książek C.C.Hunter, bo jestem pewna, że się wciągniecie i przepadniecie.

Ocena : 8/10


Wodospady cienia:
Urodzona o północy • Przebudzona o świcie • Zabrana o zmierzchu • Szepty o wschodzie księżyca • Chosen at Nighfall



Za możliwość ponownego wkroczenia do obozu 
Wodospadu Cienia,  serdecznie dziękuje wydawnictwu Feeria !

środa, 1 kwietnia 2015

Podsumowanie marca

I kolejny miesiąc za nami. Ja na prawdę nie wiem, kiedy to wszystko tak szybko zlatuję. Nie dawno był nowy rok, a tu już pierwszy kwartał za nami. Marzec był miesiącem dość dziwnym. Bardzo długim, ale nie zrealizowałam nic, co miałam w planach. Może dlatego, że w pierwszym tygodniu byłam chora, więc tak jakby jeden tydzień z miesiąca miałam wyrzucony z kalendarza. Mimo wszystko był to dość dziwny miesiąc.




W tym miesiącu przeczytałam:
  • Dotyk Julii
  • Utrata
  • Podróże w czasie. Archiwum Chronosa
  • Talon
  • Po trzecie nie odpuszczaj 




Ten miesiąc nie był jakiś świetny pod względem książek. Nie przeczytałam nic, co by mnie w jakiś sposób urzekło i niestety Marzen pod względem czytelniczym wypadł kiepsko, ale nie zawsze jest idealnie. Również na blogu nie popisałam się wpisami. Pojawiły się cztery recenzję, na początku recenzja Utraty, później Podróży w czasie, trzecim wpisem była recenzja mojej pierwszej książki przeczytanej po angielsku, a mianowicie Finding Cinderella, a na sam koniec zawód, a mianowicie Talon. W tym miesiącu pojawiła się również moja opinia na temat filmu Zbuntowana, na który wybrałam się razem z Alys z tego bloga :) Dodatkowo o dziwo w tym miesiącu kupiłam, tylko dwie książki. Dziwne, prawda ? W tym miesiącu wybrałam się również na jednodniową wycieczkę do Poznania :)

Jaki będzie kwiecień? Na pewno bardzo intensywny, ale na początku Święta, w czasie których mam zamiar się trochę zrelaksować i odpocząć i przede wszystkim czytać, bo tak na prawdę idę na uczelnię tylko w przyszły czwartek, a tak to powrót mam w kolejny poniedziałek, więc na dobrą sprawę mam półtora tygodnia wolnego :3 Studia to na prawdę rewelacyjny czas ! W kwietni na pewno pojawi się kilka recenzji dla wydawnictw.Oprócz tego mam zamiar częściej pisać notki, nie jak w tym miesiącu i mam nadzieję, że mi się to uda, bo mimo że teraz na studiach rozpoczyna się wyścig szczurów, to znajdę czas i na czytanie i na pisanie :D