sobota, 28 marca 2015

143.Talon-Julie Kagawa

Talon, Julie Kagawa, Mira, s.413

Motyw smoków w książce bardzo lubię, jednakże nie jest on tak popularny, jak temat wampirów czy wilkołaków. Przynajmniej ja mam takie wrażenie i rzadko spotykam się z tą tematyką w książkach i właśnie dlatego też tak rzadko o tych smokach czytam, więc gdy zobaczyłam zapowiedź najnowszej książki Julii Kagawy i to właśnie o smokach w roli głównej, to wiedziałam, że muszę tę książkę mieć i przeczytać.

Ember i Dante Hill są smokami-niebezpiecznymi stworzeniami, którzy pod postacią ludzi zostali wysłani na misję do Kalifornii. Tam mają wpasować się w otoczenie i być normalnymi nastolatkami, a następnie przejść do kolejnego etapu szkolenia. Smoki są uważane za niebezpieczne i złe stworzenia, dlatego dzięki organizacji Talom mają szansę przetrwać i żyć bezpiecznie, jednak mają oni potężnego wroga, który chce ich zniszczyć. Są to członkowie zakonu Świętego Jeżego, którzy od wieków polują i zabijają smoki. I jedną z takich osób jest właśnie Garret, który zostaje wysłany na tajną misję do Kalifornii. Jednak chłopak nie spodziewał się, że to zadanie będzie dla niego takie trudne, bo ciężko mu uwierzyć, że wesoła, rudowłosa dziewczyna może być niebezpieczna i stanowić zagrożenie. 

Spodziewałam się, że ta książka w pewien sposób mnie zachwyci, bo jak już wspominałam, rzadko sięgam bo książki, gdzie występują smoki, a gdy już tak się dzieje, to każda książka w pewien sposób mnie urzeka. Miałam i taką nadzieję przy tej książce, niestety tak się nie stało. Po pierwsze autorka w bardzo małym stopniu opisała życie bohaterów w ich prawdziwej postaci, a przede wszystkim na to liczyłam. Chciałam dowiedzieć się, jak wygląda życie takiego prawdziwego smoka, jednakże tutaj tego nie znajdziecie. Julie Kagawa miała również duże pole do popisania z całą organizacją Talon i mogła przedstawić, jak to wszystko wygląda, skąd się wzięły smoki lub jak wygląda życie takiego smoka na co dzień. Niestety wszystko jest przedstawione nijako, a smoki w tej książce tworzą głównie tło do historii.

Nie mogłam się wczuć w książkę. Niestety nic nie przykuło mojej uwagi, abym mogła w pełni oddać się książce, zamiast czytać, zawsze znajdywałam sobie lepsze zajęcie, a przecież tak nie powinno być. Jednak znalazłam powód, dla którego tak się dzieje. Jest to styl autorki, która moim zdaniem pisze prosto i dziecinnie, a wszystko jest tak opisywane, jak dla młodego czytelnika. Miałam już podobna sytuację przy dobrze znanym Żelaznym Dworze autorki, i nawet nie dobrnęłam do końca pierwszej części, bo jak dla mnie to wszystko było za dziecinne i niestety w Talonie miałam podobną sytuację.

Książka nie była zła, tylko po prostu nie dla mnie. Teraz utwierdzam się w przekonaniu, że po niektóre książki nie warto już sięgać w pewnym wieku, bo z roku na rok gust czytelnika się zmienia i to, co podobało się nam trzy lata temu, już nie będzie takie same, jak teraz, bo w każdym wieku mieliśmy inne podejście do książki i inaczej ją odbieraliśmy, więc nie raz nie warto, tym bardziej, że jeszcze na nieszczęście nie będziemy mieli takiego samego zdania o danej pozycji, tylko gorsze. Jestem pewna, że Talon spodoba się młodszemu czytelnikowi, bo to ciekawa książka o dobrym potencjale, tylko jeszcze nie wykorzystanym. Może w kolejnych częściach Julie Kagawa wykorzysta możliwości, jakie sobie otworzyła. Zobaczymy, a decyzję, czy sięgniecie po Talona, czy sobie odpuścicie, pozostawiam Wam, jednak jeśli lubicie styl autorki i spodobał się Wam Żelazny Dwór, to myślę, że i przy tej książce się nie zawiedziecie.

Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania książki, 
dziękuję wydawnictwu !


niedziela, 22 marca 2015

Ekranizacja: Zbuntowana (Druga część Niezgodnej)



Zbuntowana

W piątek odbyła się premiera Zbuntowanej, na którą bardzo oczekiwałam. Moja przygoda z Niezgodną trwa tylko w filmowej wersji, gdyż książki nie czytałam. Jakoś nigdy mi nie było po drodze, aż w końcu do kin wszedł film. Niezgodna bardzo mi się spodobała i oczywiście musiałam zaopatrzyć się w papierową wersję, jednak jakoś tak wyszło, że do tej pory nie zapoznałam się z książkami Veronicy Roth, a do kin weszła już druga część przygód Tris.

Tak jak wspominałam, Niezgodna jako wersja kinowa bardzo mi się spodobała i miałam wielkie oczekiwania co do drugiej części. I na szczęście nie zawiodłam się, bo Zbuntowana okazała się jeszcze lepsza. Cały świat przedstawiony w filmie był bardzo realistyczny, a gra aktorska bohaterów-nieziemska. Shailene Woodley jako Tris wypadła świetnie i jestem pewna, że ta bohaterka jak i rola były stworzone dla niej. Thoe James również wypadł bardzo dobrze. Nie zabrakło również Ansela Elgorta, który wcielając się w swoją rolę zrobił to na prawdę mistrzowsko, a dodatkowo było z nim również kilka śmiesznych momentów, jak na przykład bieg bohatera/aktora. Zwróćcie na to uwagę :)


Powiem Wam, że to chyba pierwszy film, który został nakręcony na postawie książki, a ja nie przeczytałam papierowej wersji. Są tego plusy i minusy. Na pewno wszyscy mają swoją listę minusów i wiedzą, jakie są niekorzyści, ale również są i plusy, których właśnie doświadczyłam wczoraj będąc w kinie. Przede wszystkim nie wiedziałam czego się spodziewać i poszłam do kina ze świeżym mózgiem i z różnymi scenariuszami. Dodatkowo jako prawdziwy książkoholik nie martwiłam się, czy reżyser odda pierwowzór, a film przedstawi to, co ja bym chciała i co sobie wyobrażałam. A po trzecie, teraz bardziej nakręciłam się na książki Veronicy Roth i muszę jak najszybciej się z nimi zapoznać.

Jakie jest moje ogólne wrażenie? Jak najbardziej pozytywne. Jeśli Zbuntowana w porównaniu do Niezgodnej wyszła rewelacyjna, to już nie mogę się doczekać, jaka będzie Wierna. Niestety, a może stety znam zakończenie, więc film nie powinien zrobić dla mnie wielkiego szału i rozczarowania, a może ? Zobaczymy za rok, a Was zachęcam do obejrzenia Zbuntowanej !




niedziela, 15 marca 2015

142.Finding Cinderella-Colleen Hoover (Szukając kopciuszka)

Finding Cinderella (Szukając kopciuszka), Colleen Hoover, Simon&Schuster, s.130

Wierzycie w przeznaczenie ? Ja nie wiem, ale czytając takie książki, jak Finding Cinderella mam wrażenie, że jest coś takiego jak przeznaczenie. Przypadkowe spotkanie dwójki ludzi, który zakochują się w sobie bez pamięci. Już w Hopeless autorka stworzyła tak historię, ze czytelnik wierzył, że Sky i Holder byli sobie przeznaczeni, a teraz tu w tej książce mamy podobne zjawisko. Albo Colleen Hoover tak piszę książki, żeby czytelnik miał iluzję i wierzył w przeznaczenie, albo ono istnieje na prawdę. 

Daniel jest przyjacielem Holdena, a Six jest przyjaciółką Sky. Było wiadomo, że ta dwójka w końcu będzie musiała się spotkać i poznać, ale nikt się nie spodziewał, że połączy ich coś więcej. Oboje umówili się na randkę i od razu znaleźli wspólny język, później udawali, że ich nic nie łączy, jednak miłość nie wybiera i tych dwoje ciągnęło do siebie, jak dwa magnezy. Później prawda wyszła na jaw, a Daniel i Six spokojnie mogli być razem, byli szczęśliwi i zakochani. Jednak Daniel uświadomił sobie, że Six jest jego Kopciuszkiem, którego utracił rok temu. To nie może być zbieg okoliczności, jednak zeszłoroczne spotkanie niesie za sobą więcej konsekwencji, a Daniela i Six nie łączy już tylko miłość, ale coś, co już nie mogą odzyskać. 

Jestem trochę zawiedziona tą książką, ponieważ napisała ją Colleen Hoover, która wzbudza we mnie wiele emocji i przeważnie po jej książkach mam kaca książkowego. Dodatkowo nie zżyłam się z bohaterami. Wcale. Wiem, że to któtka nowela, ale mimo wszystko to kontynuacja do Hopeless i Losing Hope, więc powinna mieć to coś. Niestety tak nie było, a mnie książka średnio się spodobała, dopiero pod koniec zrobiłam wielkie oczy, ale co z tego, jak nawet nie mogłam się delektować tą historią, ponieważ akcja tak pędziła, że czytelnik nie mógł przeanalizować tego, co się stało wcześniej. 

Jeden z plusów, to oczywiście fakt, że Finding Cinderella opowiada o przyjaciołach Sky i Holdena, a co za tym idzie ? Możliwość spotkania bohaterów i w tej książce. Jak dla mnie to znakomity pomysł, bo mogę dowiedzieć się, co wydarzyło się po wydarzeniach z Losing Hope, tym bardziej, że książka, tak samo jak Hopeless mocno mną wstrząsnęła i jeszcze nie chciałam żegnać się z bohaterami. Na szczęście pani Hoover daje nam możliwość dowiedzenia się o ich dalszym życiu i ostatecznie pożegnać się z nimi w tej książce. 

Mimo że książka aż tak mi się nie spodobała, to i tak będę miała do niej ogromny sentyment. Dlaczego? Ponieważ to moja pierwsza książka po angielsku! W końcu przemogłam się i sięgnęłam po literaturę w języku obcym. Już wcześniej założyłam, że pierwszą książką, jaką przeczytam po angielsku będzie Finding Cinderella z prostych przyczyn. Jest to krótka książka, a na dodatek napisana przez Colleen Hoover, która posługuję się prostym i lekkim językiem, ale wiadomo, że zaplanować coś, a zrobić, to dwie, różne rzeczy. Niemniej jestem zadowolona, że przeczytałam pierwszą książkę po angielsku i będę musiała sięgać po książki w tym języku częściej, bo to na prawdę proste i przyjemne, a jakie skuteczne.

Książkę polecam wszystkim tym, którzy przeczytali Hopeless i Losing Hope, bo to świetna kontynuacja i gratka dla fanów. Niestety książka aż tak pozytywnych wrażeń nie wzbudzi, ale mimo wszystko warto się z nią zapoznać. Mi nie pozostaje nic innego, jak raz na zawsze pożegnać się z bohaterami i sięgnąć po kolejne książki Colleen Hoover. 

Ocena:7/10

środa, 11 marca 2015

141.Podróże w czasie. Archiwum Chronosa-Rysa Walker

Podróże w czasie. Archiwum Chronosa, Rysa Walker, Feeria, s.418

Podróże w czasie od zawsze mnie fascynowały i jeśli w książce był taki motyw, to od razu się za nią brałam. Pokochałam Trylogię czasu, uwielbiam trylogię Evy Voller i nic dziwnego, że gdy zobaczyłam zapowiedź pierwszej części serii Podróże w czasie, to wiedziałam, że muszę ją mieć i jak najszybciej przeczytać. Jak chciałam, tak zrobiłam i oto jestem po przeczytaniu tej oto książki, jednak moje odczucia co do niej nie są pozytywne. 

Życie Kate jak normalniej nastolatki jest zwyczajne, jednak gdy do miasta przyjeżdża jej babcia, wszystko wywraca się do góry nogami. Katherine-babcia Kate ma raka i zostało jej mało czasu, dlatego wolny czas chce spędzić z wnuczką. Jednak za tym kryje się większa tajemnica. Okazuje się, że babcia Kate pochodzi z przyszłości i posiada gen, który pozwala na podróże w czasie, a ten gen odziedziczyła również dziewczyna. Babka prosi swoja wnuczkę o pomoc, gdyż grozi jej i całej rodzinie niebezpieczeństwo, a tylko Kate może powstrzymać zło, które może doprowadzić do tego, że ona, jej matka, ciotka i babka mogą nie istnieć. Kate musi dowiedzieć się wszystkiego o podróżach w czasie, Chronosie, historii oraz o życiu Katherine przed ucieczką od mężczyzny, którego kochała. Teraz niebezpieczeństwo kryje się na każdym kroku, a dziewczyna musi zapobiec temu, co już się zaczęło. Linia czasu została naruszona, jeden błąd może doprowadzić do tego, że wszyscy znikną. 

Podróże w czasie to temat, który uwielbiam i o którym mogłabym pisać i pisać. Jest tyle możliwości, dziejów i miejsc, które kiedyś się wydarzyły i tylu wspaniałych, znanych i nieznanych ludzi. Taka umiejętność to na prawdę coś, więc zawsze wymagam wiele od książek o takiej tematyce, bo to jest temat-rzeka, który ma wiele możliwości. Od książki Rysy Walker oczekiwałam własnie tych podróży i opisów historycznych. Niestety bardzo zawiodłam się, gdyż w tej książce Kate dopiero pod sam koniec zaczęła podróżować do przeszłości, a przez ponad połowę książki bohaterka siedziała w domu i czytała dzienniki. Początek fajnie się zapowiadał i miał potencjał, jednak później coś się zepsuło i wszystko wałkowało się w nieskończoność, aż później doczekałam się tej podróży w przeszłość, jednak jak dla mnie za późno, bo ja już miałam swoja opinię na temat tej książki wyrobioną.

Szkoda, że tak się stało, bo początek na prawdę zapowiadał dobrą książkę i czytałam z wielką ciekawością, jak ta podróż w czasie będzie wyglądać i co się wydarzy. Dopiero później zorientowałam się, że coś tu nie gra, a ta książka mnie po prostu męczy. Ahh a miało być tak dobrze. No ale cóż, może to ja za dużo wymagam. Jednak na pewno nie zapoznam się z kontynuacją, bo jak znowu mam czekać tyle czasu, aż ta podróż w czasie w końcu się odbędzie, to ja pasuje. 

Nie wiem czy polecam tą książkę, czy nie. Jak możecie zobaczyć, nie wystawiłam tej historii złej oceny. W końcu początek mi się podobał, więc nie było aż tak źle. Szkoda, że tak wyszło i mówi się trudno. Może Rysa Walker inaczej postąpi w kolejnych częściach, których już niestety nie będę czytać, ale może niektórym z Was ta książka się spodobała, albo dopiero spodoba. Sami musicie przekonać się, czy ta oto książka o podróżach w czasie jest dla was, czy nie. Moją opinię znacie, także decyzję pozostawiam Wam.

Ocena: 5/10


Książkę otrzymałam od wydawnictwu 
Feeriaza co serdecznie dziękuje !

piątek, 6 marca 2015

140.Utrata-Rachel Van Dyken

Utrata, Rachel Van Dyken, Feeria, s.297

Lubię czytać książki dla młodzieży, bo dzięki nim mogę się zrelaksować, gdy na co dzień mam ciężkie zajęcia, przeczytać świetną historię i poznać ciekawych bohaterów. Jednak gdy myślimy, że to mało ambitna lektura i spędzimy przy niej tylko miło czas, to może się stać coś zaskakującego, a ta książka nie będzie już tylko dobrym odmóżdzaczem, a stanie się książką, przy której dech zapiera w piersi, a historia, jaka jest przedstawiana, nie jest już słodka, tylko brutalna i prawdziwa. Poznajcie historię Kiersten i Westona. 

Kiersten chce zacząć nowe życie z daleka od tragicznej przeszłości, jednak demony z tamtych czasów co rusz powracają i dziewczynie ciężko jest pogodzić się z losem i zacząć nowe życie w nowym otoczeniu. Weston ma wszystko, pieniądze, sławę, wygląd i popularność, jednak nie ma w życiu tego, co najważniejsze, a mianowicie zdrowia. Przed chłopakiem ciężka przyszłość, która może zmienić się na dobre, albo nie istnieć. Los chciał, że tych dwoje przypadkowo wpadło na siebie i połączy ich uczucie. On pomoże jej z pogodzeniem się z brutalną przeszłością, a ona pomoże mu uporać się z tym co nadchodzi. Czy los będzie tak dobry i pomoże im żyć wspólnie dalej, czy może to tylko kilka, wspaniałych i wspólnych tygodni, po których nadejdzie smutek i pustka? Czy Kiersten i Weston poradzą sobie z przeciwnościami losu i demonami z przeszłości ? Czy otrzymają od życia dar i jeszcze jedną szansę ?

Historia jest na ogół schematyczna. Szara myszka, którą zainteresował się przystojny i bogaty chłopak, który za wszelka cenę jej pragnie. Czytaliście już to, prawda ? Jednak gdy czytacie i stwierdzacie, że już to było i znajdzie się to w co drugiej książce, to coś się zmienia, a dobrze znany schemat znika, a na jego miejscu pojawia się smutna historia, która może się przydarzyć każdemu z nas. To nie jest idealna i przesłodzona książka, tylko z prawdziwymi i brutalnymi wydarzeniami, które mogą mieć miejsce u każdego. 

Na początku byłam dość sceptycznie nastawiona do tej książki, a gdy ją czytałam, to moje uczucia co do niej były trochę negatywne, ale tak jak wspominałam powyżej, coś pękło i zanim się obejrzałam, ta książka zmieniła się i to pozytywnie. Jednak to co odczuwałam na samym początku niestety nie zapomniałam i muszę być sprawiedliwa w ocenie. Nie mogę oceniać tylko pół książki, tylko książkę jako całość, a całość wypadła dobrze, jednak nie na tyle dobrze, abym była nią zachwycona. Jednak gdybym miała ocenić pół na pół, to oceniłabym pierwszą połowę jako średnią, a drugą jako wspaniałą, tak więc szkoda, że autorka dopiero w połowie się rozkręciła, a mi tylko połowa się bardzo spodobała. Jednak na pewno będę czytać dalsze części, a wam mimo wszystko polecam tą książkę, bo wiem, że ona wielu się spodobała. Chyba tylko ja jestem wyjątkiem, że mnie aż tak bardzo się nie spodobała, a tylko połowa mnie urzekła. 

Jak już tak na marudziłam, to może powiem Wam, co tak na prawdę mi się w tej książce nie spodobało. A mianowicie miłość, zakochanie się i kierunek, w którym autorka poszła. Dla mnie to było za szybko, zdecydowanie za szybko. Bohaterowie zakochali się tak na prawdę nie wiadomo kiedy, a autorka niestety za bardzo nie pokazała tego procesu i nie przedstawiła tego. W jednej chwili Kiersten i Wes byli dla siebie tylko przyjaciółmi (choć też nie wiem kiedy to się stało), a w drugiej chwili byli już w sobie zakochani i to bardzo. Czasami miałam wrażenie, że Utraceni to druga część serii, a nie pierwsza, gdyż cała ta relacja była już na wyższym poziomie i brakowało mi początku ich znajomości, relacji, przyjaźni, a później miłości.

Utrata przypominała mi trochę Gwiazd Naszych Wina, a szczególnie już sam koniec historii. Przypominała mi ona jeszcze jakąś inną książkę, ale teraz za nic nie mogę sobie przypomnieć. Może Alicję w krainie Zombie ? Ale nie jestem do końca pewna, czy na pewno tą. Autorka, tak jak John Green porusza dość trudną tematykę, a mianowicie raka u młodych osób. Jest to dość ciężki temat, ale Rachel Van Dyken świetnie się w nim odnalazła, może dlatego, że sama tego doświadczyła i była już w tym środowisko obeznana. Spodobało mi się, że autorka poruszyła ten temat, bo wiele osób, mimo że wiedzą, co to nowotwór, to do końca nie są obeznane w tym temacie. Ja też na szczęście nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, bo sama tego nie doświadczyłam, ani nikt z moich bliskich, natomiast autorka przedstawia nam tę chorobę bliżej, co może niektórym ułatwi sprawę. 

Polecam tę książkę, bo mimo słabego i dość schematycznego początku, ta książka się rozkręciła i  mimo kilku minusów spodobała mi się i na pewno przeczytam kolejne części, bo mam nadzieje, że kontynuacja będzie tak dobra jak koniec tej książki, a może i lepsza. Tak więc jeśli lubicie książki, gdzie rak lub inna choroba dotyka młodych ludzi, którzy mają przed sobą całą przyszłość, to ta książka jest dla was. 


Ocena: 7/10



Książkę otrzymałam od wydawnictwu 
Feeriaza co serdecznie dziękuje !

niedziela, 1 marca 2015

Podsumowanie lutego

I kolejny miesiąc za nami. A za tym idzie podsumowanie Lutego i rozpoczęcie kolejnego miesiąca. Luty był dla mnie bardzo intensywny. Przez pierwsze dwa tygodnia trwała sesja, więc miałam egzaminy i te dni były skupione wyłącznie na naukę, ale potem po tych stresujących dniach czekały na mnie ferie, przez które wypoczęłam i dużo czytałam :3 A tak wyglądały sprawy książkowe i blogowe:

W tym miesiącu przeczytałam:
Kroniki Bane'a
Losing Hope
Fiding Cinderella
Pięćdziesiąt twarzy Grey'a
Połowę Żelaznego króla
Pytania o Hollywood, czyli gwiazdy bez tajemnic
[requiem]



W tym  miesiącu pojawiły się trzy recenzję. Mogliście przeczytać moją opinię o Black Ice, którą czytałam w zeszłym roku, recenzję Kronik Bane'a oraz recenzję Losing Hope. Dodatkowo w tym miesiącu pojawił się post dotyczące Wymiany książek oraz najnowszy stosik. W tym miesiącu poszłam również na film Pięćdziesiąt twarzy Grey'a oraz brałam udział w akcji 7ReadUp i dodatkowo pochwalę się Wam, ze moje zdjęcie na instagramie z książką Pytania o Hollywood, czyli gwiazdy bez tajemnic zostało polubione przez Anię Wendzikowską. A na sam koniec mój mały sukces, czyli przeczytałam swoją pierwszą książkę po angielsku, która poszła mi bardzo dobrze.

Jak będzie wyglądać marzec ? Na pewno będę czytać ile będę mogła. Myślę, że na studiach będzie przez ten miesiąc jeszcze luźno, więc mam nadzieję, że będę miała dużo wolnego czasu, ale zobaczymy. Dodatkowo w tym miesiącu premiera drugiej części Niezgodnej, tak więc na pewno się na niego wybiorę. A oprócz tego czas pokarze, co ciekawego wydarzy się w Marcu.