piątek, 16 października 2015

168.Maybe Someday-Colleen Hoover

Maybe Someday, Colleen Hoover, Otwarte, s.363
Ocena: 10/10

Colleen Hoover jest bez wątpienia jedną z moich ulubionych autorek. Pierwsza książka, jaką miałam okazję przeczytać tej autorki, złamała mi serce. Podobnie było z innymi książkami, a po każdej miałam kaca książkowego i nie mogłam się otrząsnąć. Na horyzoncie pojawiła się kolejna książka pani Hoover, a ja od razu ją kupiłam, jednak w czasie premiery był wielki szał na tę powieść i wszędzie można było o niej przeczytać. Niestety to przyczyniło się do tego, że przestałam mieć ochotę na Maybe Someday i wolałam przeczekać tą falę zachwytów, aby później sama odkryć piękno tej historii. Teraz jestem po przeczytaniu tej książki i znowu mam złamane serce.

Sydney ma stabilne i szczęśliwe życie. Studiuje to, co chce, ma chłopaka, którego kocha i najlepszą przyjaciółkę, jednak gdy jej myśli wędrują w przyszłość, nie widzi się w tym miejscu, w którym teraz się znajduje. Ridge tworzy niesamowitą muzykę, jednak jego utworom brakuje ważnego elementu, a mianowicie tekstów, które płyną w głębi serca. Gdy zauważa dziewczynę, która układa teksty do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać. Oboje zgadzają się na współpracę, bo każda ze stron robi, to co kocha i ma z tego korzyść oraz satysfakcję. Jednak w czasie pisania piosenek naradza się uczucie, które nie powinno się narodzić. Ona szuka swojego miejsca na ziemi, a on jest w długoletnim związku i oddany swojej dziewczynie. Czy pozwolą sobie na uczucie i emocje jakie towarzyszą im między tworzeniem muzyki i pisaniem słów? 

Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po Maybe Someday. Wiedziałam jedynie, że się nie zawiodę, bo przy książkach Colleen Hoover towarzyszy mi dużo emocji i po jej książkach jestem zawsze wstrząśnięta. Historią Sydney i Ridgiego jestem zachwycona i zawiedziona. Po tej książce spodziewałam się czegoś takiego, jak przy Hopeless. Czekałam na całą gamę uczuć i emocji, które przy Maybe Someday towarzyszyły mi, ale nie w takim stopniu. Stwierdziłam, że ta powieść jest po prostu słabsza i nie dorówna mojemu ukochanemu Hopeless. Jednak myliłam się. Ta książka jest cudowna jako całość i po przeczytaniu jej zostałam całkowicie usatysfakcjonowana, dlatego jeśli chcecie oceniać książkę po przeczytaniu połowy, to nie róbcie tego, ponieważ Maybe Someday jest cudowna jako całość, a czytelnik dostrzega w niej piękno dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania. 

Maybe Someday oprócz cudownej treści ma również rewelacyjne piosenki, które nie dość, że możemy przeczytać, to również możemy ich posłuchać w idealnym momentach w książce, dzięki czemu możemy to wszystko poczuć. Autorka razem z Griffin Petersonem stworzyła ścieżkę dźwiękowa właśnie do tej książki, co moim zdaniem jest niesamowitym pomysłem, a wyszło im to po prostu mistrzowsko, a ja jestem tym oczarowana. Piosenki są cudowne i nastrojowe, że chce się je słuchać na okrągło. Gdy usłyszałam o tym pomyśle nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, jednak to, co ten duet nam zaoferował przeszło moje oczekiwania. Jest to po prostu znakomite.

Colleen Hoover stworzyła kolejną, genialną książkę, która tak mnie poruszyła, że przez kilka dni nie mogłam się po niej otrząsnąć. Jest to rewelacyjna autorka, a treści jej książek są tak niesamowite, że na okrągło mogłabym czytać powieści tej pani. Już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po inne książki tej autorki i będę mogła odkrywać kolejne piękne historie nasączone bólem. Jeśli zastanawiacie się, czy sięgnąć po jakąś książkę tej autorki, to róbcie to jak najszybciej. Nie ważne, co wybierzecie, każda historia wam się spodoba. I oczywiście polecam wam tą magiczną książkę, jaką jest Maybe Someday wraz z soundtrackiem i zakochujcie się w książkach Colleen Hoover. 



8 komentarzy:

  1. Też mi się spodobała ta książka. Nie jestem zbytnio za romansidłami i miłosnymi książkami. Ta wyjątkowo przypadła mi do gustu. Właściwa ocena. Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również uwielbiam książki Hoover <3 Tylko ona potrafi wywoływać takie emocje w czytelniku :)
    "Maybe Someday" czytałam i pokochałam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, recenzja być może jutro u mnie - podobała mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam książki Colleen Hoover. Mistrzowsko gra na moich emocjach. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też odnosiłam podobne wrażenie - że książka jest zupełnie inna Hopeless, ale przez to wyjątkowa i jako całość - bardzo dobra. Skończyłam ją kilka dni temu i cóż... zakochałam się :) Bardzo nietypowa historia. Podobało mi się, że w tej książce było mniej takich "ochów i achów" nad wyglądem bohaterów i mniej cielesności czystej postaci :)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam książki Collen Hoover, a ta należy do moich ulubionych. Właśnie niedawno skończyłam ją czytać, recenzja napisana na kartce czeka tylko na przepisanie :D
    A co do soundtracku to zastanawiam się, czy jest szansa, aby te utwory osiagnely sławę :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Do tej pory czytałam tylko dwie książki Colleen Hoover, które były naprawdę świetne, dlatego koniecznie muszę sięgnąć po więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Obym jak najszybciej upolowała jakąś książkę autorki :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń