poniedziałek, 21 września 2015

166.Sekret Julii-Tehereh Mafi

Sekret Julii, Tehereh Mafi, Otwarte, s.437
Ocena:5/10

Trylogia o Julii, której dotyk zabija jest znana chyba wszystkim. Myślę, że każdy miał styczność z tą historią i wielu ona się spodobała. Ja za tę trylogię zabrałam się dość późno i po tylu pozytywnych opinii spodziewałam się na prawdę czegoś dobrego, niesamowitego, co mną wstrząśnie. Dotyk Julii spodobał mi się, jednak nie do końca zostałam usatysfakcjonowana i spodziewałam się czegoś innego, jednak mimo wszystko książkę oceniłam wysoko. Potem przyszedł czas na drugą część trylogii, a mianowicie Sekret Julii i tu kompletnie się zawiodłam.

Julia wraz z Adamem i Jamesem przebywają do Punktu Omega, gdzie mieszkają wszyscy ludzie z jakimś darem. W tym miejscu każda osoba, która posiada nadnaturalne zdolności może prowadzić normalne życie, a nikt nikogo nie uważa za dziwoląga. To dla Julii nowe miejsce i doświadczenie, więc musi nauczyć się tam żyć. Adam odkrywa, dlaczego jako jedyny może dotykać swojej ukochanej, jednak prawda jest o wiele gorsza, niż można się spodziewać. Ta informacja raz na zawsze może zakończyć związek Julii i Adama. To nie jedyny problem bohaterki, ponieważ na zewnątrz ludzie przygotowują się do wojny, która nadchodzi szybciej, niż można się było tego spodziewać. 

Sekret Julii na prawdę średnio przypadł mi do gustu i irytowało mnie w niej niemalże wszystko: począwszy od bohaterki, po styl pisania autorki, ale może od początku. Julia to bohaterka, która strasznie mnie irytowała i nie polubiłam jej. Dziewczyna ma dwa cykle w tej części, pierwszy to nieszczęśliwa Julia, która nie wie czego chce, wszyscy chcą jej pomóc, a ona nie chce niczyjej pomocy, nie chce się przyswoić do nowego życia i nie rozumie, dlaczego wszyscy ją wytykają (ohh, biedna Julia). Druga faza to Julia, która zmieniła swoje nastawienie do życia i teraz pomaga, pomaga Castle, pomaga Punkcie Omega i nawet jest gotowa poświęcić swoje życie, ale się dziwi, dlaczego ludzie stali się dla niej mili, dlaczego otwarcie mówią przy niej o swoich przemyśleniach, o planach walki i najgorsze jest to, dlaczego Castle powierza jej zadania i dlaczego przy niej omawiane są strategie wojny. Jaka ta dziewczyna jest irytująca. Nawet nie macie pojęcia, jak mnie denerwowała. Co do Adama, ta postać też od samego początku mnie irytowała i idealnie pasuje do Julii, na prawdę. Są siebie warci, niech nawzajem sobie narzekają. Warner, to postać, którą polubiłam na samym początku, w Dotyku Julii ten bohater miał przynajmniej jakiś charakter, ale w Sekrecie Julii coś się zepsuło. Wiele osób pytało mnie, czy jestem Team Adam vs. Team Warner. Ja od samego początku wolę i lubię tego drugiego, ale za to strasznie nie lubię Julii, więc nie wiem, czy chcę, żeby ona była z kimś, kogo lubię. Szczerze mówiąc, jeszcze nie zdecydowałam, bo moje serce jest przy Watnerze, ale nie wiem, czy wole, żeby tak beznadziejna postać była z kimś, kogo kocham lubię. 

Styl pisania autorki strasznie mnie irytował. Wielkie brawa dla niej za ten warsztat pisarski i za tę moc, ale on w ogóle do mnie nie przemówił. Strasznie irytowało mnie to, że była napięta sytuacja, chciałam już wiedzieć, co dalej, ale nie, autorka musiała zrobić dygresję i przez dwie strony pisać, że Julia czuje się jak skała, wylewa morze łez, a jej serce płonie i płonie i płonie, a ja się pytam po co to? Po co to w takim momencie, po co odchodzić od tematu i za chwilę do niego powrócić? Po co to wszystko przeciągać i przedłużać chwile napięcia, których i tak było mało. Nie wiem, może komuś się to spodobało, ale mnie strasznie to irytowało.

Ta książka strasznie mnie męczyła i nużyła, a akcja strasznie się wlekła. Przez pierwsze sto pięćdziesiąt stron książka była mdła, a nieszczęśliwa Julia strasznie mnie irytowała. Później nastąpił skok, pojawił się Warner i kolejne sto stron połknęłam nie wiedząc kiedy. Ucieszona stwierdziłam, że w końcu książka będzie dobra i dorówna Dotyku Julii, jednak nic bardziej mylnego. Gdzieś w połowie akcja znowu zaczęła się wlec, nudzić i męczyć, a ja taką oto książkę czytałam dwa tygodnie, gdzie powinnam ją przeczytać w trzy dni. Pół miesiąca czytałam tę oto książkę, więc świadczy to o tym, że Sekret Julii mnie nie porwał, tylko męczył i nudził.

Moja ocena nie jest taka słaba, jak recenzja. Jest ona skrajna i szczerze mówiąc nie wiem, czemu ją tak wysoko oceniłam, ale po prostu czuję, że zasługuje ona na tyle. Jest w tej historii potencjał i może być z tej trylogii jeszcze coś dobrego. Dotyk Julii spodobał mi się, jednak tu dostałam całkowicie co innego, jednak oczywiście zapoznam się z Darem Julii (nie mam innego wyjścia, książka jest już zakupiona) i przekonam się, czy ta trylogia jest dobra, tak jak o niej mówią, czy jednak nie.  Moje uczucia, co do historii Julii są na prawdę sprzeczne, bo Dotyk Julii spodobał mi się, mimo że nie zostałam do końca usatysfakcjonowana, natomiast Sekret Julii to totalna porażka i jestem bardzo zawiedziona książką, o czym możecie przekonać się w tej oto recenzji. Przede mną ostatnia część historii i nowelki, które z pewnością przeczytam i wtedy okaże się, czy trylogia o Julii jest warta uwagi.

"Książki łatwo jest zniszczyć [...]. Ale słowa żyją tak długo, jak ludzie je pamiętają."

Trylogia:
Dotyk Julii • Sekret Julii • Dar Julii • Julia. Trzy tajemnice (dodatek)

8 komentarzy:

  1. Nie przeczytałam jeszcze żadnej książki z tej serii - i wciąż się nad tym zastanawiam :P
    Moja przyjaciółka czytałam pierwszy tom i nie podobał jej się "nazbyt" poetycki styl autorki,a mamy bardzo podobny gust więc nie wiem czy próbować z tą trylogią :/
    Pozdrawiam serdecznie :*
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla odmiany powiem, że drugi tom bardzo mi się podobał. Chyba bardziej niż pierwszy. Szkoda, że tobie nie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem świeżo po przeczytaniu całej serii o Julii i muszę przyznać, że była ona naprawdę świetna. Fakt, główna bohaterka czasami potrafiła być bardzo irytująca, jednak jeśli chodzi o styl autorki, to właśnie on chyba urzekł mnie najbardziej ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się drugi tom podobał nawet bardziej niż pierwszy. A minusy, które wymieniłaś ja w większości uważam za zalety. Styl autorki przeogromnie przypadł mi do gustu i to w głównej mierze dzięki niemu ta trylogia jest dla mnie tak wyjątkowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. No widzisz. Każdy inaczej tę serię odbiera i pomimo tych różnych opinii to chętnie sama się z nią zapoznam. Jestem ciekawa, o co tyle krzyku ;)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  6. Sekret Julii jeszcze nie poznany, ale z Dotykiem już się znam ;)


    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja rada dla wszystkich, którzy męczyli się z pierwszą i drugą częścią, a teraz zastanawiacie się, czy czytać dalej - WARTO. Trzecia część jest niesamowita, wszystko zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Musiałam zbierać szczękę z podłogi, tak bardzo byłam zaskoczona zmianami, jakie zaszły w postaciach i w stylu pisania autorki. Nie nudziłam się ani przez chwilę i chociaż moment kulminacyjny wypada nieco słabo, mogę to zrozumieć, bowiem autorka zostawiła sobie otwartą furtkę. W każdym bądź razie polecam "Dar Julii", bo w porównaniu z innymi książkami trylogii jest zaskakująco dobry. Cudowny, zdecydowanie cudowny.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń