piątek, 31 października 2014

Najnowsze pozycje książkowe, czyli czas na stosik !

Hej,
w ten halloweenowy wieczór chciałabym Wam pokazać moje najnowsze książki, które zdobyłam w ciągu ostatnich tygodni, ale zanim do tego przejdę, chciałabym wyjaśnić jedną, ważną dla mnie kwestię. Jak pewnie zauważyliście, notki nie pojawiają się za często. Jak opublikuje coś raz na tydzień, to jest to duży sukces. Jest to spowodowane studiami, które rozpoczęłam na początku miesiąca. Studia są dla mnie czymś nowym i jeszcze nie do końca się przyzwyczaiłam. Rozpoczęłam kolejny etap w moim życiu i muszę wszystko ogarnąć, aby normalnie funkcjonować. Tak więc nie wiem jak to będzie, oczywiście bloga nie porzucam, ale regularność postów niestety się zmniejszy. Ale nie będę waz zanudzać moim marudzeniem, tylko przejdę do głównego tematu.

  • "Pamiętnik" Nicholasa Sparksa-książkę pożyczyłam od koleżanki i czytam. Chciałam ją już bardzo dawno temu przeczytać. Recenzja już niedługo. 
  • "Po trzecie dla zasady" Janet Evanovich-załapałam się na promocję w Świecie książki, gdzie kupując trzynastą część Stephanie Plum po regularnej cenie, drugą dostawało się za jeden grosz. 
  • "Złośliwa trzynastka" Janet Evanovich-j.w.
  • "Zniszcz ten dziennik" Keri Smith-to tak na prawdę nie książka do czytania, ale dziennik, który musimy zniszczyć ! Chyba rozumiecie, że musiałam się w niego zzaopatrzyć tym bardziej, że teraz o tej pozycji tak głośno
  • "Dziesięć płytkich oddechów" K.A.Tucker-książkę nabyłam na fincie, zobaczymy czy jest godna polecenia.
  • "Mara Dyer. Tajemnica" Michelle Hodkin-robiłyśmy razem z Alys zakupy na Aros.pl, także właśnie zaopatrzyłam się w tę książkę po dość korzystnej cenie. 
  • "Gorączka 2" Dee Shulman-a to największa okazja z jaką miałam styczność. Jakiś czas temu Real zrobił wielką promocję i sprzedawał książki wydawnictwa Egmont za 4 zł !!!!! Tej promocji nie można było przegapić !!
  • "Nowy przywódca" Julianna Baggott-j.w.
  • "Saga księżycowa. Scarlett" Marissa Meyer-j.w.
  • "Elita" Kiera Cass-upolowałam na fincie. Zobaczymy, jak wypadnie.
  • "Cena odwagi" Ewa Seno-od wydawnictwa Feeria. Niedługo się za nią zabieram 
  • "Wzorzec zbrodni" Warren Ellis-szczotka od SQN RECENZJA
  • "Endgame. Wyzwanie"-Również od SQN. Jestem bardzo ciekawa tej książki. A jaki ma piękny, złoty kolor.
  • "Sherlock Holmes t.2" Arthur Conan Doyle-moje najnowsze cacko, które przybyło dziś rado od wydawnictwa Zysk i S-ka. Taka wielka, piękna księga, a w niej Sherlock <3

I to by było na tyle ! Nie wiem kiedy ja to wszystko przeczytam, ale trzeba czas znaleźć i to jak najwięcej :) Znaleźliście coś dla siebie ??

sobota, 25 października 2014

126.Gra o tron-George R.R.Martin

Gra o tron, George.R.R.Martin, Zysk i S-ka, 838

"W grze o tron zwycięża się albo umiera."

Kto nie słyszał o kultowym serialu Gra o tron? Było spore zamieszanie, a serial stał się wielkim hitem. Rozpoczęłam serial po tym, jak słyszałam o nim niemal wszędzie i spodobał mi się. I zapewne większość osób, jak ja sięgnęło po książkę właśnie dzięki serialowi.W zeszłym roku miałam okres, gdzie po prostu szalałam za Grą o tron i wybłagałam brata, aby kupił mi pierwszą część Pieśni Lodu i Ognia i to koniecznie z twardą okładką. Tak więc książka pojawiła się u mnie w domu, rozpoczęłam czytać i zaczęły się schody.

Śnieg. Mróz. Zimno. Te czynniki są nieustanne na północy w krainie, gdzie honor i rodzina są na pierwszym miejscu. Z zachodnich krainach toczą się bitwy i wojny. Rozpoczęła się walka o tron. Miejsce króla i całe królestwo jest ciężko utrzymać, a na to miejsce jest wielu chętnych. Dodatkowo poza murami krainy znajdują się potwory i czekają, aby zaatakować wraz z Zimą. Jednak to dopiero początek, co będzie się działo w Zachodnich Krainach. Czy jesteś gotowy, aby rozpocząć przygodę z Rycerzami i Damami ? 

Gra o tron to książka, która jest mocna i zarazem ciężka, dlatego nie będę jej oceniać, bo nie jestem w stanie. Po pierwsze dlatego, że nie przeczytałam jej do końca. Po prostu nie dałam rady. Mimo że ta książka była na prawdę genialna, mocna i dobra to po prostu nie dałam rady przez nią przebrnąć, jest to też z powodowe wielkim podobieństwem do serialu, które trochę irytowało. Po drugie styl, który był bardzo ciężki i chyba nie dla mnie. Mimo wielu starań i prób nie byłam w stanie przeczytać książki i wiem, że mimo genialności sagi Pieśni Lodu i Ognia nie będę czytać kolejnych części. Na razie stwierdziłam, że pozostanę przy serialu, który mimo kilku słabych odcinków jest genialny i bardzo mi się podoba. Również przeszedł mi już szał na Grę o tron, więc serial mi wystarczy. Jednak nie mówię nie twórczości George.R.R.Martina, bo może za kilka, kilkanaście lat sięgnę ponownie po książki i wtedy pochłonę je w całości.

Jest to jedna z najlepszych książek fantasy, z jakimi miałam do czynienia. Mimo że nie przeczytałam książki do końca, to widzę genialność autora. Sam fakt wymyślenia wielu, na prawdę wielu wątków ważnych lub mniej ważnych mówią same za siebie. W Grze o tron nie sposób się nudzić, bo tu ciągle coś się dzieje. Nom stop ktoś ginie, ktoś zdradza lub ktoś się zakochuje. Jest tutaj mnóstwo bohaterów, których spotykamy raz lub poznamy ich bardziej. Wiele wątków się przeplata, dzięki czemu akcja jest jeszcze ciekawsza. Po prostu ta książka jest na prawdę dobra !

Muszę wspomnieć jeszcze o audiobooku, z którym czasem czytałam i który umilał mi czas. Mimo że z audiobookiem czytało mi się o wiele wolniej, bo jeden rozdział czyta się z pół godziny, to jest on na prawdę genialny. Po pierwsze pomysł z odegraniem każdej roli jest dla mnie genialny, każda postać ma inny głos i każda postać oddaje inaczej emocje. Po drugie każdy szelest liści, bieg koni czy wiejący wiatr było słychać w audiobooku. Ten zabieg dodatkowo pomógł mi wczuć się w akcję i znaleźć się pomiędzy bohaterami. I po trzecie muzyka, która była bardzo klimatyczna, raz miła, a raz straszliwa. Czego chcieć więcej?

O Grze o tron można pisać wiele. Ja nie będę się rozpisywać, bo jak wspominałam, nie przeczytałam książki do końca i "nie mam prawa" się o niej wypowiadać, jednakże chciałam napisać o swoich odczuciach, które towarzyszyły mi w czytaniu książki. Poznałam styl autora, wiem co o nim myślę, więc moje odczucia, które do tej pory miałam, zapewne by się nie zmieniły przy końcu książki. Oczywiście polecam Grę o tron  i polecam również Wam audiobooka, który na pewno się Wam spodoba.
"Ten, kto boi się przegrać, już przegrał."


piątek, 17 października 2014

125.Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata-Susan Ee


Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata, Susan Ee, Filia, ebook 

Ostatnio miałam dodatkowe, nieobowiązkowe i nie na zaliczenie wykłady z ekonomii i to jeszcze po angielsku. Te wykłady były tak nudne, że pewnego razu zabrałam na niego swój czytnik ebook, którego nie używałam od dłuższego czasu. Przeglądając swoją listę książek rozpoczęłam czytanie od pewnej książki, która w żaden sposób mnie nie zaciekawiła i wolałam słuchać wykładów niż czytać. Chwilę później moim oczom pojawiło się Angelfall, więc wcisnęłam przycisk "Czytaj" i rozpoczęłam poznawać świat Penryn i przepadłam na kilka godzin. 

Penryn żyje w świecie, gdzie anioły przejęły kontrolę nad ziemią i opanowują miasta. Dziewczyna jest świadkiem dość dziwnego, a zarazem niebezpiecznego zdarzenia pomiędzy aniołami, co prowadzi do tego, że jedna istota porywa jej siostrę. Dziewczynka jest bardzo ważna dla Penryn, dlatego ta decyduję się na odnalezienie jej. Jedyną osobą, która może pomóc w odnalezieniu siostry Penryn jest anioł Raffe. Tylko on okazuje się jedynym sprzymierzeńcem, któremu można zaufać. We dwoje wyruszają do gniazda aniołów, aby odebrać to, co im zabrano.

Ta książka powaliła mnie na kolana. Na prawdę nie spodziewałam się takiej historii, która tak by mi się spodoba. Faktycznie, przyjaciółka mówiła mi, że Angelfall jest niesamowite, ale nie wierzyłam, że aż tak. Dawno nie czytałam takiej książki, która tak by mnie porwała. Czegoś takiego było mi trzeba, bo to na prawdę rewelacyjna książka, aż teraz żałuję, że nie mam własnego egzemplarza w wersji papierowej.  Język jakim posługuję się autorka jest rewelacyjny, a w sposób jaki kończy każdy rozdział zmusza czytelnika do zapoznania się z kolejnym i tak lecą koleje rozdziały, aż w końcu przeczyta się pierwszą część serii i nawet nie wiadomo kiedy.

Świat, jaki przedstawiła Susan Ee jest straszny i przerażający. Ludzie, którzy na każdym kroku szukają schronienia i nie ufają sobie nawzajem, a pomiędzy nimi panuję nienawiść, a przecież nie są oni nawzajem wrogami, tylko są nimi anioły, które do tej pory kojarzyły mi się tylko i wyłącznie z dobrymi i pomocnymi istotami, ale teraz dzięki autorce mam inne wyobrażenie. Bohaterowie również zostali bardzo dobrze wykreowani. Penryn jest bardzo opiekuńcza. Najważniejsza jest dla niej rodzina i właśnie dla niej musi być twarda i niepokonana. Natomiast Raffy, och, no to anioł, więc chyba rozumiecie...boski anioł :3

Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata to książka, z którą musicie się zapoznać. Jest ona obowiązkowa dla osób, które lubią tego typu książki, bo to na prawdę rewelacyjna i niesamowita historia. Ja przepadłam i już niedługo zapoznam się z kolejną częścią Angelfall, tylko czekam na mój nowy czytnik. Także jeśli nie wiecie, co macie teraz czytać, to polecam wam właśnie tę książkę. 

Ocena: 9/10

piątek, 10 października 2014

124.Rywalki-Kiera Cass

Tytuł: Rywalki
Autor: Kiera Cass
Tytuł oryginału: Selection
Seria: Tom I
Liczba stron: 333
Wydawnictwo: Jaguar


Ocena: 7/10






Rywalki chciałam przeczytać od momentu, kiedy zobaczyłam tę cudowną okładkę i przeczytałam interesujący opis. Stwierdziłam, że takiej książki jeszcze nie czytałam i fajnie będzie zapoznać się z czymś nowym. Piękne suknie, wielki zamek, przystojny książę i wielu podwładnych. Czy nie o tym zawsze marzy mała dziewczynka ? Zapewne każda z nas chciała zostać księżniczką, a ta książka wydawała się wszystkim tym, o czym marzyłyśmy. Jednak czy Rywalki są niczym sen i marzenia o księżniczce ? Zobaczcie, jak ja odebrałam tę książkę.

America Singer żyje w państwie, gdzie ludzie podzieleni są na klasy, a władzę stanowi para Królewska. Dziewczyna i jej rodzina są piątkami, czyli w społeczeństwie zajmują niskie miejsce, ale jeszcze nie te najniższe. Książe Illei jest gotowy wyjść za mąż, tak więc państwo rozpoczyna eliminację. Każda dziewczyna, która jest w odpowiednim przedziale wiekowym może wysłać swoje zgłoszenie. America na początku nie chce brać udziału w eliminacjach, ale w końcu decyduję się wysłać zgłoszenie, po zobaczeniu, jakie będzie miała jej rodzina korzyści, jeśli będzie jedną z trzydziestu pięciu wylosowanych dziewczyn z całego kraju, które będą walczyć o serce księcia Maxona pod okiem pary Królewskiej i całego państwa Illei.

Ostatnio w internecie zaczęły pojawiać się negatywne opinię o  cyklu Kiery Cass i zaczęłam się zastanawiać, co takiego w niej złego, że odpycha tylu ludzi. I te opinię zamiast mnie zniechęcić to skłoniły, abym przeczytała książkę jak najszybciej. Spodziewałam się na prawdę kiepskiej książki, jakiegoś reality show, czy przesłodzonej historii. Nie nastawiałam się na dobrą lekturę, przy której spędzę miło czas. Na szczęście żadna z moich podejrzeń się nie sprawdziła. Są książki od których oczekuje się wiele, są książki od których oczekuje się mile spędzonego czasu, są również książki od których oczekuje się zamulacza czasu i chwili spokoju po dobrej książce. Myślę, że wiele osób oczekiwało czegoś wielkiego po Rywalkach i dlatego się przeliczyło. Ja spodziewałam się na prawdę kiepskich rzeczy, a ich nie dostałam i zostałam pozytywnie zaskoczona. Spędziłam przy tej książce miło czas i jestem zadowolona, że zapoznałam się z historią Americy.

Może kilka osób będzie na mnie złych, ale ja po prostu muszę to napisać, gdyż to jest moje zdanie, z którym chciałabym się podzielić. Jeden wątek strasznie przypominał mi Igrzyska śmierci. Jaki? Już wam piszę. Wielu osobą nie spodobało się, że eliminację i życie uczestniczek w domu pary Królewskiej było kręcone i przedstawione Państwu. Takie reality show, ale mi ten fakt bardzo przypominał Igrzyska śmierci, gdzie same Igrzyska i zabijanie było rozrywką dla całego Kapitolu, a nie wspomnę o późniejszym życiu Katniss, gdzie każdy jej krok był nakręcany i przedstawiony Państwu. Taka mała dygresja, aby pokazać mój punkt widzenia, że Rywalki pod tym względem przypominały mi Igrzyska śmierci. Trochę nie rozumiem faktu, że ludzie piszą, że Rywalki to reality show, więc Igrzyska śmierci to reality show do kwadratu ? Chyba nie, ale to tylko moje zdanie i każdy ma prawo do swojego zdania i swojej opinii.

Oczywiście nie mówię tu, że Rywalki to świetna książka i nie wiadomo jak mi się spodobała, bo oczywiście tak nie jest. Pierwsza część trylogii ma swoje minusy, ale mnie miło zaskoczyła i spodobała mi się. Bardzo spodobała mi się tematyka, dzięki której choć trochę jako tako "spełniłam" marzenia z dzieciństwa. Jako mała dziewczynka marzyłam, aby być księżniczką i dzięki Rywalką mogłam utożsamić się z Americą i nią być. Moim zdaniem jest to fajna tematyka na książkę, która jest lekka, przyjemna i czytelnik może choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. W moim przypadku właśnie tak było.

Szczerze mówiąc polecam Rywalki, bo mi one się spodobały. Po prostu zależy, co kto od nich oczekuje. Ja zostałam pozytywnie zaskoczona, także już niedługo zapoznam się z Elitą, choć mam lekkie obawy, bo ta książka jest podobno gorsza od Rywalek, ale tak na prawdę Rywalki "podobno" miały być kiepską książką, a ja tak nie uważam, więc może Elita nie będzie taka zła, jak piszą o niej inni. Zapoznam się z drugą książką trylogii i sama ocenię, a wy sami zdecydujcie, czy dacie szansę książce Kiery Cass, czy podziękujecie.


"Czasami, aby coś ukryć, najlepiej robić to na oczach wszystkich."


Cykl:
Rywalki • Elita • Jedyna

sobota, 4 października 2014

English Matters 48/2014


English Matters 48/2014 
Cena 9,50 zł
42 strony
Wydawnictwo ColorFull Media 

W tym tygodniu rozpoczęłam studia i wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy na planie zajęć nie znajduję języka angielskiego, a później okazuję się, że nie będę go miała przez kolejne dwa lata. Trochę dużo, prawda? Tym bardziej, że od przedszkola miałam go co tydzień w zajęciach szkolnych, Nie powiem, trochę się zdziwiłam i zaczęłam szukać najlepszego rozwiązania, aby anielski dalej był na początku dziennym w moim życiu. Ale zanim ten plan wprowadzę w życie, nie mam co się dołować, bo zawsze pod ręką mam magazyny English Matters, które uczą, uczą i jeszcze raz uczą.

Nie chcę pisać kolejnych, pochlebnej opinii na temat tych magazynów, bo jak zwykle je polecam i chyba nigdy się to nie zmieni. Te magazyny są najlepsze i nie zastąpię je na żadne inne. Ja mam dziwne metody nauki języka obcego. Mój mózg nie umie się uczyć na lekcjach czy kucia na blachę. Ja się uczę poprzez oglądania seriali/filmów, słuchania muzyki, rozmawiania w języku angielskim, czy też pisania oraz czytania. Tak więc spełniam się z czytaniem po angielsku dzięki tym magazynom. 

Najnowszy numer to kolejna dawka ciekawych i różnorodnych tematów. Jestem ciekawa, czy kiedykolwiek te wydawnictwo nie będzie miało co nowego napisać i nie zaskoczy nas. Obawiam się, że nigdy to nie nastąpi, bo widać, że każda osoba wkłada w każdy numer dużo serca, aby później czytelnik nie marudził, że to już było, o tym czytałam gdzie indziej, to wydaje się nudne, a to nie jest ciekawie przedstawione. Myślę, że jeszcze żadna osoba nie marudziła co do tych magazynów.

Co ciekawego możemy przeczytać w najnowszym magazynie English Matter? Jeśli jesteś fanem Bruno Marsa, to już masz jeden artykuł do przeczytania. Jeśli interesujesz się modą to artykuł More than Shoes będzie idealny. Jeśli chcesz przeczytać coś ciekawego w dziale Kultura, to artykuł o nieśmiertelności będzie strzałem w dziesiątkę. Natomiast jeśli prowadzisz aktywny tryb życia, to koniecznie zajrzyj na artykuł Zumba Fitness Craze. To tylko kilka z wielu, ciekawych artykułów. A oto niektóre tytuły:
  • Looking for a Flat
  • Bath
  • Season of Applications
  • A Battle of Words
  • The Gift of Thrift
Po raz kolejny polecam i zachęcam do zapoznania się z tymi magazynami. Po na prawdę warto. Jestem pewna, że wielu z Was te magazyny okażą się przydatne i nie będziecie odstępować ich na krok. Kupcie, spróbujcie i pokochajcie.


Za możliwość zapoznania się z English Matters 
dziękuje wydawnictwu ColorFul Media!

środa, 1 października 2014

123.Wzorzec zbrodni-Warren Ellis [Przedpremierowo]

Premiera 4 października 2014 roku


Tytuł: Wzorzec zbrodni
Autor: Warren Ellis
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: SQN

Ocena: 5/10



"Tylko szaleniec może stawić czoła szaleńcowi"

Ostatnio coraz częściej sięgam po kryminały, gdyż ten gatunek nigdy nie był mi obcy, ale musiałam dorosnąć do niego, aby zrozumieć niektóre, istotne rzeczy. Tak więc ostatnio ponownie zapoznałam się z kolejną książką z wątkiem kryminalnym, a jest to Wzorzec zbrodni, który premierę ma już za kilka dni. Na tę książkę postawiłam sobie dość wysoką poprzeczkę, gdyż sam kryminał powinien mieć coś mrocznego, niebezpiecznego i tajemniczego w sobie, aby zaciekawić czytelnika. 

Miała to być kolejna, zwyczajna akcja nowojorskiej policji. Jednak, gdy w budynku przy Pearl Street ginie partner Johna Tallowa, a on sam odkrywa pokój, w którym znajduję się mnóstwo broni, sprawy się komplikują. Okazuję się, że każda broń, która została znaleziona w pokoju A3 została użyta tylko jeden raz i ten jeden raz zabił człowieka. Policjant otworzył puszkę pandory, gdyż ma on do rozwiązania nie jedno zabójstwo, a wiele. Okazuję się, że sprawy osób, które zostały zamordowane właśnie z tych broni, zostawały umarzane z braku jakikolwiek dowodów, natomiast teraz dzięki odnalezieniu ważnych dowodów przez John Tallow każda sprawa zostaje wznowiona, a policjant zostaje przydzielony do rozwikłania zagadki. 

Nie wiem, czego oczekiwałam po książce, ale niestety tego nie dostałam i trochę zawiodłam się. Nie tego chciałam i czuję pewien niedosyt. Pomysł na książkę był genialny, bo sam wzór, który z czasem układa się w dobrą całość, jest bardzo dobrze przemyślany, jednakże nie dokończa wykonanie książki spodobało mi się. Również nadmierna ilość przekleństw i ironii przeszkadzała mi w tej książce, co nie zdarza się często, ale we Wzorcu zbrodni mi to nie pasowało i irytowało. Natomiast spodobał mi się pomysł z podziałem narracji. Raz mamy narrację z punktu widzenia Johna Tallowa, z którym rozwiązujemy nowojorską tajemnicę, a raz mamy narracje z perspektywy Łowcy, dzięki czemu możemy poznać jego to myślenia. 

Moim zdaniem Wzorzec zbrodni to średnia książka, ale jestem pewna, że wielu osobą się ona spodoba. Po prostu nie każda książka jest dobra dla każdego czytelnika. Ja nie do końca jestem ją zachwycona, ale również nie jestem nią rozczarowana. Utkwiłam gdzieś pomiędzy tymi uczuciami i chyba tam pozostanę. Jednak polecam fanom kryminałów do zapoznania się z tą powieścią, bo może ona się właśnie Wam spodoba. 

Dziękuje wydawnictwu Sine Qua Non za 
możliwość przeczytania książki przedpremierowo!