piątek, 29 sierpnia 2014

Wakacyjny stosik

Hej,
Sierpień dobiega końca, więc czas na stosik. Wyciągając książki z regałów doznałam szoku, gdyż okazało się, że ten stosik jest skromny w porównaniu do innych z ostatnich miesięcy. Zawsze pokazywałam tu ogromne stosiska i przy okazji zastanawiając się, kiedy ja to wszystko przeczytam, a ten stosik przy porównaniu do innych jest taki malutki. Ale powiem Wam, że cieszę się z tego. Czemu ? Razem z moją przyjaciółką z bloga ksiazki-alys.blogspot.com obiecałyśmy sobie, że nie będziemy kupować książek, no chyba, że kontynuację lub nowości i jak widać, powoli widać efekty, ale wiadomo, że całkowicie książek nie można kupować, więc ja się po prostu będę ograniczać :D Ale dosyć tego gadania, tylko czas na stosik.

1. "City of bones" Cassandra Clare-już dawno chciałam zacząć czytać po angielsku, ale bałam się, że nie dam rady, więc zaczynam od książki, którą uwielbiam i przy której na pewno nie będę się nudzić
2."Córka żywiołu" Leight Fallon-kupione w biedronce za jedyne 9,90zł
3."Maria Antonina. Z Wiednia do Wersalu"-Juliet Grey-już od dawna chciałam przeczytać tę książkę, ale zawsze była ona droga, więc gdy przez przypadek zoczyłam promocję -50% w Świecie Książek, to od razu weszłam i zakupiłam.
4."Baśniarz" Antonio Michaelis-książka zbiera same pozytywy, więc kupiłam ją za bardzo dobrą cenę na allegro.
5."Hopeless" Colleen Hoover-chyba nie muszę tłumaczyć. Uwielbiam <3 RECENZJA
6."Wielki błękit" Veronica Rossi-ostatnia część trylogii o Arii i Perrym
7."Ukryta brama" Eva Voller-pierwsza książka w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. RECENCJA
8."Wyścig śmierci" Maggie Stiefvater-z wymiany na lc
9."I nie było już nikogo" Agatha Christie-pierwsza książka z kolekcji kryminalnej bardzo mi się spodobała, więc musiałam zakupić kolejne części
10."ABC" Agatha Christie-j.w.

Znaleźliście coś dla siebie?

sobota, 23 sierpnia 2014

119.Hopeless-Colleen Hoover


Tytuł: Hopeless
Autor: Colleen Hoover
Tytuł oryginału: Hopeless
Liczba stron: 377
Wydawnictwo: Otwarte


Ocena:10/10




"Chcę, żebyś patrzył, jak oddaję ci ostatni kawałek serca."

Z nazwiskiem Colleen Hoover spotkałam się przy Morzu spokoju. To właśnie ona napisała krótką notkę polecającą na okładce tej książki. Historia Nastyi i Josha tak mnie urzekła, że musiałam zapoznać się z twórczością Colleen Hoover, bo przecież poleciła ona coś naprawdę wyśmienitego, więc doszłam do wniosku, że musi być ona jeszcze lepsza ! Po kilku miesiącach na polski rynek weszło Hopeless i mimo że do premiery zostało kilka dni, wszyscy nagle zaczęli się zachwycać i polecać tę powieść. Miałam już dwa powody, aby sięgnąć po książkę pani Hoover i Hopless znalazło się u mnie w domu i zaraz potem rozpoczęłam lekturę.

Sky od zawsze była odcięta od świata. Nie posiadała telewizora, komputera, telefonu, a nauki pobierała w domu. Jedyną osobą, jaką znała była Six. Dziewczyny przyjaźnią się od kilku lat i Sky stwierdziła, że chciałaby pójść do normalnej szkoły. W końcu jej mama ulega i Sky rozpoczyna naukę w Liceum. Niestety w tym samym czasie jej przyjaciółka wyjeżdża na pół roku. Dziewczyna zostaje sama w nowym świecie, jakim jest szkoła i jest zdana tylko na siebie. Pierwszego dnia po szkole, popołudniu zaczepia ją chłopak, który nie wygląda na miłego. Okazuję się, że to Dean Holder, który ma złą reputację. Sky i Dean łączy wspólna pasja, więc poznają się bliżej. Między nimi zaczyna się budzić uczucie i gdy wszystko zaczyna iść w dobrym kierunku, Sky zaczyna dowiadywać się o sobie różne rzeczy. Prawda wychodzi na jaw, a przeszłość okazuję się mroczna, niebezpieczna i brutalna.

Wow, co to była za książka ! Dawno nie płakałam przez książkę tak, jak przy Hopless. Ta książka jest niesamowita, piękna, brutalna i pełna emocji. Tak, ta książka jest przesiąknięta ambiwalentnymi emocjami. Ciągle myślę o tej historii, jaką wykreowała Colleen Hoover i nie mogę się otrząsnąć. Jak można stworzyć coś tak niesamowitego! Nie spodziewałam się tak dobrej lektury, która wciągnęła by mnie całkowicie. Ta książka zmieniła moje życie i teraz inaczej będę patrzyła na świat. Nie wiem, co mogę napisać o tej książce, nie umiem napisać jakieś normalnej i spójnej recenzji, bo gdy myślę o Hopless, to chce mi się płakać i mogę powtarzać tylko jedno słowo: Niesamowita !

Przy Hopless postawiłam sobie wysoko poprzeczkę. Muszę przyznać, że autorka przerosła moje oczekiwania, ale nie na samym początku. Przy pierwszej połowie dziwiłam się, czym się tak wszyscy zachwycają. Dla mnie to była normalna książka, a wszystko w tej historii działo się za szybko. Miłość Sky i Deana rozkwitła nie wiadomo skąd i właśnie w tym momencie, gdy zaczęłam się głęboko zastanawiać, co pięknego ma w sobie Hopless, wybuchły fajerwerki. Książka nabrała takiego tempa, a wszystko stało się jasne i wytłumaczalne. Autorka od pierwszego słowa miała wszystko zaplanowane i teraz wszystko ma sens. Znalazłam ten pierwiastek, który znajduję się w książce i który powoduje, że książka jest tak niesamowita. 

Nie mogę się nadziwić, co ta książka ze mną zrobiła. Nie mogę przestać o niej myśleć, nie mogę nic czytać, nic nie mogę. Mogę tylko siedzieć i myśleć. To jest na prawdę coś pięknego i jeśli zastanawiacie się, czy warto sięgnąć po Hopless to ja wam powiem, że to jest obowiązkowa lektura dla wszystkich. To jest książka, która spodoba się każdemu i wszyscy ją pokochają, bo innej możliwości nie ma. Gatunek New Adults, który od niedawna jest u nas tak popularny, jest jednym z moich ulubionych. Mimo że czytałam tylko dwie książki z tego gatunku, wiem że to jest to. Teraz boję się sięgnąć po kolejną książkę z tego gatunku, bo chyba nie wytrzymam kolejnego złamania serca i takiego wstrząsu. 

Hopless to nie jest lekka lektura. To książka, która wami wstrząśnie i przez kilka dni nie będziecie mogli skupić na niczym swoich myśli, więc wybierzcie dobry moment, aby zapoznać się z lekturą, bo jak rozpoczniecie dzieło Colleen Hoover to nie spoczniecie, dopóki nie skończycie. Ja kończąc czytać ostatnie zdanie nie mogłam uwierzyć, że to już koniec, że nie ma już nic. Na szczęście w internecie znalazłam, że Hopless to nie pojedyncza książka, tylko seria, więc jestem taka szczęśliwa, że nawet sobie nie wyobrażacie. Moje życie ma sens !  Czytajcie, to obowiązkowa lektura dla was !

"Hope i Les-mówi cicho.-Hopeless."

Seria Hopeless:
Hopeless • Losing Hope • Finding Cinderella

środa, 20 sierpnia 2014

118.Klub karmy-Jessica Brody

Tytuł: Klub karmy
Autor: Jessica Brody
Tytuł oryginału: The Karma Club
Liczba stron: 302 
Wydawnictwo: Fabryka słów

Ocena: 3/10





"Dobre rzeczy czekają dobrych ludzi, a złe tych złych."

Kilka tygodni temu było głośno o pewnej książce. Były reklamy, wszyscy czytali i recenzowali ją, jednym słowem był duży marketing. Mowa tu oczywiście o Klubie karmy, czyli najnowszej książce Jessicy Brody, która napisała 52 powody, dla których nienawidzę mojego ojcaa  ta książka spodobała mi się, autorka piszę bardzo lekko i jej książki są idealne do czytania przy kacu książkowym. Przy takiej wielkiej promocji, jaka towarzyszyła przy najnowszej powieści tej autorki, stwierdziłam, że książkę muszę mieć i przeczytać. Jadnak czy było warto ? O tym poniżej.

Madison to typowa nastolatka. Dobrze się uczy, posiada dwie, najlepsze przyjaciółki oraz ma cudownego chłopaka. Jednak gdy zdjęcie chłopaka Maddy trafia do popularnej gazety do rubryki "Najlepsze ciacha", zostają oni zaproszeni wraz z przyjaciółmi na najlepszą imprezę w Lufcie. Ten wieczór miał być idealny dla Madison, jednak taki nie był, gdyż nakrywa ona swojego chłopaka na zdradzie z najpopularniejszą dziewczyną w szkole. Madison wierzy, że karma się odwróci, ale nie chce czekać, aż wszechświat zacznie działać. Mandy, Jade i Angie biorą sprawy w swoje ręce i zakładają Klub karmy.

Jak wspominałam, z piórem Jessicy Brody spotkałam się już przy książce 52 powody dla których nienawidzę mojego ojca. Książka mi się spodobała, ale tak jak i przy tej powieści była przereklamowana i liczyłam na więcej. Jednak historia kopciuszka opowiedziana od tyłu nie była zła i w bardzo fajny sposób przedstawiła to, co w życiu najważniejsze. Tak więc w Klubie karmy liczyłam na to, że i tu spotkamy się w jakimś ważnym i mądrym morałem. Oczywiście, znalazł się jakiś morał, ale jaki z tego wniosek ? Problemy nastolatków są najważniejsze i trzeba dać popalić osobą, którzy są naszymi wrogami. No bo jak można wytłumaczyć fakt, że chłopakowi, który zrzucił winę na dziewczynę trzeba włożyć w sklepie rzeczy, aby wyszło, że chce on je ukraść, a na skutek tego on zostaje wywalony z drużyny i nie dostaje się na studia. Takie działanie jest lekko przesadzone i nie wiem, co chciała tym udowodnić autorka. Może to, że nie ważne, że zniszczymy komuś przyszłość i życie, ważne, abyśmy my przez chwilę mieli satysfakcję.

Książka mi się nie spodobała. Szczerze mówiąc zmarnowałam przy niej tylko swój czas, poznałam bohaterów, o których jutro zapomnę i historię, która nie ma dla mnie żadnego sensu. Jedyną pozytywną rzeczą, którą znalazłam w książce jest przedstawienie karmy, która zawsze się odwraca. Dobro zawsze do nas powróci i zło również zawsze do nas powróci, nie róbmy komuś czegoś, czego sami byśmy nie chcieli. Ale czy nie wiedzieliśmy tego wcześniej ? Oczywiście ! To po co przypominać o tym fakcie w tak fatalny sposób. 

Klub karmy to kiepska książka, o której chciałabym jak najszybciej zapomnieć. Jednakże z chęcią zapoznałabym się z innymi książkami Jessicy Brody, bądź co bądź, pierwsze spotkanie z tą autorką uważam za udane, po prostu po Klubie karmy spodziewałam się czegoś lepszego, mądrzejszego i ambitniejszego. Wyszło jak wyszło, ale Klubu Karmy nie polecam.

"Świat nie jest tak jednostronny."


niedziela, 17 sierpnia 2014

117.The Walking Dead. Narodziny Gubernatora-Rober Kirkman & Jay Bonansinga

Tytuł: The Walking Dead. Narodziny Gubernatora
Autor: Rober Kirkman & Jay Bonansinga
Tytuł oryginału: The Walking Dead: Rise of the Governor
Seria: The Walking Dead
Liczba stron: 334
Wydawnictwo: SQN

Ocena: 5/10


"[...] czym jest miłość. Jest w niej dużo strachu oraz coś, co sprawia, że nagle zdajesz sobie sprawę, iż do końca życia będziesz z jakiejś strony odsłonięty i bezbronny.”

Zombie to postacie, o których lubię czytać. Budzą one grozę, strach i niebezpieczeństwo. Lubię ten dreszczyk emocji kiedy mogę się bać. Kryminały nie do końca mi tego dostarczają, gdyż prawda zawsze wyjdzie na jaw, a wszystko można wytłumaczyć w jakiś racjonalny sposób.Z książkami, gdzie występują Zomnie tak nie jest. W tych książkach dobro nie zawsze zwycięża i nie wszystko można wytłumaczyć naukowo.

The Walking Dead to serial, którego nie miałam jeszcze możliwości obejrzeć, a przed serialem był komiks. Teraz jest książka. Pierwsza część Narodziny gubernatora opowiada o tym, jak to się wszystko zaczęło. Akcja rozpoczyna się kilka dni po tym, jak zaczęli powstawać pierwsi zmarli. Ta przemiana powoduje, że zmarli zamieniają się w Zombi, którzy pragną tylko świeżego mięsa.  Cała historia opowiada o kilku uciekinierach: trzech mężczyzn i małej dziewczynki. Próbują oni dostać się do Atlanty, gdzie najprawdopodobniej jest obóz dla osób, którzy przetrwali. Jednak ta wyprawa nie jest łatwa. Na każdym kroku czają się jakieś Zombi czekając tylko, aby zdobyć swoją ofiarę. Rozpoczyna się walka o przetrwanie. Każdy jest zdeterminowany i ma nadzieję na ocalenie. Czy bohaterom uda się dostać do Atlanty ? Jak potoczą się losy bohaterów, którym towarzyszą krwawe walki i ciągły strach ?

Ta książka nie przemówiła do mnie. Była jakaś dziwna i nie w moim stylu. Mimo że tematyka Zombie nie jest mi obca, to ta książka średnio mi się spodobała i nie była ona do końca w moim stylu. Ciężki był dla mnie styl autorów, co już trochę przekreśliło książkę. Dodatkowo akcja ciągła mi się strasznie i na początku ciężko mi było przebrnąć przez kartki, jednak potem było już znacznie lepiej. W The Walking Dead. Narodziny gubernatora nie zabraknie krwawych walki. Wszystko jest szczegółowo opisane jak latające wnętrzności, czy rozbryzgujący się mózg na szybie. Nie jest to przyjemne w czytaniu, ale za to można bardziej wyobrazić sobie ten brutalny świat.

Książka jest idealna dla fanów The Walking Dead, więc jeśli oglądacie serial, to z pewnością zapoznajcie się z tą książką. Ja jestem ciekawa serialu, więc będę musiała obejrzeć pierwszy odcinek. Komu jeszcze polecam książkę ? Fanom tego gatunku. Jeśli lubicie zombi i brutalne opisy to musicie się zapoznać z tą książką.

„Żaden człowiek nie wybiera zła dlatego, że sam jest zły: myli mu się ono ze szczęściem i dobrocią, których pożąda" - Mary Wollstonecraft”

środa, 13 sierpnia 2014

Wyniki konkursu !

Hej,
ostatnio na moim blogu mogliście wsiąść udział w konkursie, w którym do wygranie była książka Jessicy Brody "Klub karmy". Nagrałam szybki filmik, aby wyłonić zwycięzcę "na żywo". Nie przedłużając zapraszam na wyniki. Zobaczmy, komu tym razem los się poszczęścił :)

video



Ze zwyciężynią skontaktuję się meilowo :) 
A już niedługo kolejny konkurs, zaglądajcie.


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

English Matters 10/2014 Wydanie specjalne

English Matters 10/2014 Wydanie specjalne 
Cena 11,50 zł
42 strony
Wydawnictwo ColorFull Media 

Ostatnio coraz bardziej myślę o tym, aby przeczytać jakąś książkę po angielsku. Muszę zrobić krok naprzód i doświadczyć czegoś nowego. Nawet zaczęłam szukać dwóch książek po angielsku, jakie chciałabym przeczytać, ale nie mogę wreszcie zdobyć się na te "Buy It Now". Głównie przez cenę, bo mimo wszystko z wysyłką książki wychodzą bardzo drogo, więc pewnie jeszcze trochę poczekam, aż w końcu w domu będę posiadać jakąś książkę w języku angielskim.

Na szczęście są jeszcze magazyny, a wydawnictwo CollorFull Media nie daje o sobie zapomnieć i teraz dodatkowo wydało wydanie specjalne magazynu English Matters. Jak dla mnie, idealnie. Mimo że mam wakacje, mogę poćwiczyć swój angielski i pouczyć się nowego słownictwa, a wakacje to idealny czas, aby zrobić coś dla siebie, a nie dla kogoś. 

Jak zwykle magazyn jest idealnie wydany. Mnóstwo, różnorodnych tematów, przejrzyste artykuły, ciekawe urozmaicenia i przydatne słownictwo. Ten numer skupia się na codziennym języku angielskim, jaki można spotkać w Anglii czy Stanach Zjednoczonych. Możemy przeczytać o historii języka angielskiego czy też o ludziach, którzy wpłynęli na jego rozwój. Dodatkowo ciekawym urozmaiceniem jest poznanie mniej lub bardziej kulturalnego słownictwa (jeśli wiecie, o co mi chodzi).  Co jeszcze ciekawego poznamy w tym numerze? Oto kilka tematów:

  • Read All About it-in the Tabloids
  • What's in a Language?
  • What your mouth out !
  • Slang in the English Language
  • Literature anf its Borders
  • Computer Says No

Polecam, polecam, polecam ! Te magazyny są idealne dla osób uczące się języka angielskiego ! Przecież uczymy się go dla siebie, a nie dla szkoły, nauczycielki czy rodzica. W szkole nie damy rady nauczyć się wszystkiego i to jeszcze perfekcyjnie, więc warto zainwestować w taki magazyn, bo tak na prawdę inwestujemy w siebie ! Kupcie, spróbujcie, a jestem pewna, że nie pożałujecie. 

Za możliwość zapoznania się z English Matters 
dziękuje wydawnictwu ColorFul Media!

czwartek, 7 sierpnia 2014

Porównywanie okładek-Delirium

Hej,
na blogu nowe posty pojawiają się trochę rzadziej, niż ostatnio, ale jest to z powodowane moją pracą i brakiem czasu. Na szczęście najgorszy i najbardziej pracowity tydzień mam już prawie za sobą, więc od poniedziałku będzie lepiej. Będę mniej pracować, a to oznacza, że będę więcej czytać, a nowe notki będą pojawiały się częściej. A dziś mam dla was kolejną odsłonę mojego cyklu-Porównywanie okładek.

Dziś przedstawię Wam okładki trylogii Delirium. Te oto okładki są Angielskie. Mi się podobają, a Wam?

Ta okładka pochodzi z Niemiec. Co o niej myślicie ?

Tych okładek chyba nie muszę przedstawiać :) Wydawnictwo bardzo się postarało, aby polskie okładki wyszły wyśmienicie. Mi się bardzo podoba.

A ta okładka pochodzi z Holandii. Co o niej myślicie ?

Następną okładkę mamy z Bułgarii. Trochę przerażająca, jak myślicie ?

Ta okładka pochodzi z Indonezji. Trochę śmieszna i dziwna.

Co myślicie o tych okładkach ? Moim zdaniem okładki trylogii Laurel Oliver są świetne. Fakt, jedne lepsze, a drugie gorsze, ale ja nie mam im nic do zarzucenia. 

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

116.Tatuaż z Lilią-Ewa Seno


Tytuł: Tatuaż z Lilią
Autor: Ewa Seno
Seria: Antilia
Liczba stron: 282
Wydawnictwo: Feeria


Ocena: 4/10





"Świat leży u naszych stóp."

Tatuaż z Lilią to książka, której trochę obawiałam się czytać. Jest to książka polskiej autorki, a ja polskich autorów rzadko czytam. Jednakże opis Tatuażu z Lilią nawet mi się spodobał, wiec pomyślałam, że warto dać szansę tej książce, a może mi się spodoba. Tak więc książka była już u mnie w domu, a ja rozpoczęłam lekturę.

Nina jest zwykłą nastolatką mieszkającą w Polsce. Jedyne co może odróżniać ją od przeciętnej nastolatki to poziom zamożności. Dzień osiemnastych urodzin to zwykle jeden z najpiękniejszych dni w życiu, jednakże nie dla dziewczyny. Nina nakrywa swojego chłopaka na zdradzie z jej najlepszą przyjaciółką i to na jej przyjęciu urodzinowym, jednakże miłosne rozterki to pikuś, gdyż w tym samym czasie w wypadku samochodowym ginie jej ojciec razem z macochą. Dziewczyna nie ma już nikogo. Rodzice nie żyją, przyjaciele okazują się fałszywi, jedynie co jej pozostaje to wielki, ale za to pusty dom. Po tragicznym wypadu do Polski przyjeżdża ciotka Niny, z którą dziewczyna nie miała kontaktu. Została ona jedyną krewną, jednakże całkowicie nieznaną. Ciocia Mandy proponuje Ninie przeprowadzkę do Ameryki. W Polsce dziewczynę już nic nie trzyma, a tam może zacząć od nowa. 

W małej miejscowości Nina zaczyna nowe życie. W szkole poznaje mnóstwo, nowych znajomych, ale to Lisa i Jake stają się jej najbliżsi. Dziewczyna nie może narzekać również na brak adoratorów, gdyż okazuje się, że ma ich aż trzech. Wszystko zaczęło się od pięknego startu i byłoby normalnie, gdyby nie to, że pewnego dnia Nina znajduje w domu martwą ciocię Mandy. Okazuję się, że dziewczyna jest królewną planety Mandora i musi powstrzymać Alexusa od jej podbicia. 
"Każdego z nas dręczą jakieś demony z przeszłości."

Na początku powiem, że książka mi się spodobała, ale tylko do połowy. Fakt, zaczęła się standardowo, czyli przeprowadzka i poznanie nowych facetów, ale już się do tego przyzwyczaiłam, więc jeśli książka się rozkręci to mi to nie przeszkadza. Jednakże w tej książce tak nie było. Było fajnie, ale do czasu. Do połowy książkę mi się miło czytało, nic ambitnego, taki odmóżdżasz, ale później z kartki na kartkę robiło się tylko gorzej. Przede wszystkim autorka diametralnie zmieniła świat bohaterki oraz jej zachowanie. Z kartki na kartkę Nina zdecydowała nie przyjaźnić się ze swoimi przyjaciółmi, a chłopaka, którego tak podziwiała i tak jej się podobał, oskarżyła o zabójstwo ciotki. Jedynie Alex to jej bóg i władca, tylko jego słuchała i tylko on zawsze miał rację. Jak wspominałam pierwsza połowa była przyjemna, ale natomiast druga to męczarnia.

Po drugie średnio polubiłam bohaterkę. Pierwszy powód jest wymieniony powyżej, a po drugie sama bohaterka była trochę irytująca. Wszyscy ją kochali i podziwiali, a sama Nina uważała, że jest szarą myszką, normalną nastolatką, która lubi czytać książki i troszkę gra na pianinie, a gdy zagra, to wszyscy biją brawa i są pod wrażeniem, ale nie, nasza biedna Nina uważa, że to nic nadzwyczajnego. Dodatkowo fakt, że dziewczyna ma trzech adoratorów i z każdym flirtuje i z każdym chce być w momencie, kiedy akurat jeden z trzech jest blisko niej. Aj jak ja nie lubię takich bohaterek, ale na szczęście Nina ma też dobre strony, które się ze sobą kumulują i wychodzi nam bohaterka, którą średnio przypada nam do gustu.

Tatuaż z Lilią to książka, która mimo swojej prostoty, polubiłam i z pewnością będę chciała przeczytać drugą część serii Antilia. Mam nadzieję, że autorka kolejną część napisze tak przyjemnie, jak pierwszą połowę książki. Pomimo mojej niskiej oceny i kilku minusów książka jest przyjemna w czytaniu i polecam ją osobom, które poszukują czegoś lekkiego, ale przyjemnego. Osobiście jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Niny i co Ewa Seno wymyśli w jej świecie tzw. wszechświecie. Styl autorki mi się spodobał, książka jest napisana lekko i przyjemnie, a dodatkowo fakt, że akcja pędzi bardzo szybko daje kolejnego plusa książce.

Nie zrażajcie się moją oceną. Tatuaż z Lilią nie jest złą książką, ale po prostu w moich odczuciach książka dostaje taką ocenę, a nie inną. Czegoś mi w niej zabrakło, ale nie jest to książka zła. Po prostu autorka popełniła wiele, tradycyjnych błędów i wyszło tak, a nie inaczej, jednakże z pewnością czekam na kolejną część Antili, a Wam pozostawiam wybór, czy chcecie przeczytać tę książkę, czy sobie darujecie.

"Czasami chwila ciszy potrafi powiedzieć o człowieku więcej niż tysiąc bezsensownych słów."

Książkę otrzymałam od wydawnictwu 
Feeriaza co serdecznie dziękuje !



piątek, 1 sierpnia 2014

English Matters 47/2014


English Matters 47/2014
Cena 9,50 zł
42 strony
Wydawnictwo ColorFull Media 

Języka angielskiego nie jesteśmy w stanie nauczyć się wyłącznie w szkole. Trzy godziny lekcyjne w tygodniu, co daje nam około 2h na tydzień, a nie wspominając o minutach przepadających na sprawdzeniu obecności, krótkiej kartkówki itp., co dodatkowo skraca czas lekcji. Niestety tyle czasu nie wystarcza, aby w pełni nauczyć się języka. Trzeba trochę chęci i poświęcenia czasu poza murami szkoły, aby czegoś się nauczyć. 

Oczywiście jak już poświęcamy nasz cenny czas na dodatkową naukę, to tylko na to, aby było to skuteczne i jeszcze lepiej, przyjemne. Z czystym sumieniem po raz kolejny polecam Wam do wypróbowania magazyny English Matters, które łączą naukę z przyjemnym i skutecznym. Jak jeszcze nie wiecie, na czym to polega, to pokrótce przedstawię Wam mechanizm takiej nauki. Każdy numer magazynu English Matters posiada szereg różnorodnych tematów, aby każdy znalazł coś dla siebie. Otwieramy na artykule, który wydał się nam interesujący i oczywiście musimy się z nim zapoznać, tak więc czytamy i czytamy. Natrafiamy na słówko lub zdanie, które nie jest nam znane. Co zrobić... Mamy do wyboru trzy możliwości. Po pierwsze niektóre nieco trudniejsze słówka są podkreślone i wytłumaczone w tym artykule, po drugie sięgamy do słownika i próbujemy wytłumaczyć sobie słówko i po trzecie czytać dalej, postarać się zrozumieć sens zdania/akapitu i postarać się wytłumaczyć własnymi słowami, co też te słówko może znaczyć. Prawda, że proste! A jakie skuteczne, bo powiedzmy sobie szczerze, czy nie zapamiętamy tego słówka, które przeszkodziło nam w czytaniu... Jestem pewna, że w większości przypadków dane słówko zapamiętamy do końca życia.

Co przedstawia nam ten numer English Matters ? Oczywiście mnóstwo, różnorodnych tematów. W tym numerze możemy poczytać m.in. o Nowych obliczach Architektury, Brytyjski kontra Angielski, sztuczki flirtowania, Nastoletni widzowie telewizji i mnóstwo innych tematów w dziedzinie nauki, języka, kultury, Lifestyle i podróży. Jak wspominałam, każdy numer jest tak skontrolowany, aby w jednym magazynie liczącym średnio czterdzieści dwie strony, każdy znalazł coś dla siebie.

Są wakacje, zróbcie coś dla siebie ! Poćwiczcie, podszkólcie się lub nauczcie się nowych zwrotów. Wakacje to idealny czas, aby realizować swoje postanowienia. Kupcie magazyn, czytajcie jeden artykuł dziennie. Po pewnym czasie zobaczycie efekty, a najlepszym tego dowodem jest czytanie tego samego artykułu po kilkunastu dniach. Wtedy zobaczycie ile zapamiętaliście i nauczyliście się dzięki jednemu artykułowi. Spróbujcie, a na pewno będą efekty ! 

Za możliwość zapoznania się z English Matters 
dziękuje wydawnictwu ColorFul Media!