wtorek, 29 lipca 2014

Zapowiedzi na środek wakacji

Hej. Wakacje już w połowie za większością z Was (byli maturzyści mają jeszcze trochę lenistwa i pracy), a wydawnictwa dalej pracują i wydają kolejne, wspaniałe książki. I teraz kilka zapowiedzi wam przedstawię.

***
Tytuł: Miasto niebiańskiego ognia
Wydawnictwo: MAG
Premiera: 24 września 2014
Ciemność ogarnęła świat Nocnych Łowców. Chaos i destrukcja obezwładniają Nefilim, ale Clary, Jace, Simon i ich przyjaciele łączą siły, żeby walczyć z największym złem, z jakim kiedykolwiek się zetknęli. Brat Clary, Sebastian Morgenstern, systematycznie usiłuje zniszczyć Nocnych Łowców. Posługując się Piekielnym Kielichem, zmienia ich w istoty z koszmaru, rozdziela rodziny i kochanków, powiększa szeregi swojej armii Mrocznych. Nic na świecie nie jest w stanie go pokonać… ale jeśli Clary i jej drużyna wyprawią się do królestwa demonów, mogą mieć szansę…
Ludzie stracą życie, miłość zostanie poświęcona, cały świat się zmieni. Kto przeżyje w szóstej i ostatniej, wybuchowej części „Darów Anioła”?
ocalona
Tytuł: Ocalona
Wydawnictwo: Dolnośląskie 
Premiera: 03 września 2014

Tavia jako jedyna ocalała z katastrofy lotniczej. Kiedy ukazuje się jej tajemniczy chłopak-widmo, a wokół niej dzieje się coraz więcej dziwnych rzeczy, przestaje wierzyć w przypadek. Nie wie jednak, że ma ocalić świat i powstrzymać groźne bractwo…




stowarzyszenieTytuł: Stowarzyszenie wędrujących Dżinsów. Tom I
Wydawnictwo: GW Foksal
Premiera: 10 września 2014

Dżinsowy spisek i potęga przyjaźni!
Gdy uwierzysz w niemożliwe, coś o czym marzysz stanie się prawdą.
Światowy bestseller o czterech tak różnych przyjaciółkach podbił świat, zyskując liczne grono fanek.
Na podstawie książek powstał film, gorąco przyjęty przez czytelniczki.
I tom 4-tomowego cyklu.
Carmen kupuje parę znoszonych, wypłowiałych dżinsów. Wieczorem, kiedy cztery przyjaciółki żegnają się przed wyjazdem na wakacje, Carmen chce je wyrzucić, ale Tibby, Lena i Bridget przymierzają po kolei spodnie. Okazuje się, że mimo iż każda z nich ma inną figurę – wszystkie wyglądają w nich fantastycznie. Postanawiają założyć Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów i co tydzień przesyłać sobie spodnie przez całe wakacje – jak się okaże, najbardziej niezwykły i odkrywczy okres w ich życiu.
nigdyniegasna

Tytuł: Nigdy nie gasną
Wydawnictwo: Otwarte
Premiera: 11 sierpnia 2014

Mam na imię Ruby. Niektórzy nazywają mnie Liderką, ale tylko ja wiem, kim jestem naprawdę. Potworem.
Przede mną najbardziej ryzykowana misja w moim życiu – wojna, w której stawką jest ocalenie tych, których kocham. Zwycięstwo może oznaczać przegraną bitwę o samą siebie.
Jestem ostatnią z Pomarańczowych i jestem gotowa na wszystko.

cosdoukrycia

Tytuł: Coś do ukrycia 
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 06 sierpnia 2014
Mackenzie „Max” Miller ma poważny problem. Jej rodzice wpadli właśnie z niezapowiedzianą wizytą do miasta i jeśli zobaczą jej tatuaże, piercing i ufarbowane na wściekłą czerwień włosy, nieludzko się wściekną. Gorzej – gdy spotkają również jej obecnego chłopaka, Mace’a, zapewne zdecydują się ją wydziedziczyć. Max wmówiła im, że spotyka się z sympatycznym i poukładanym gościem, którego poznała w bibliotece, a wytatuowany facet z tunelami w uszach ni diabła nie pasuje do tego opisu. Sytuacja jest katastrofalna. Jedyne wyjście to w ciągu trzech minut znaleźć kogoś, kto zgodzi się odegrać chłopaka z biblioteki.
Cade przeniósł się do Filadelfii by studiować na uniwersytecie Temple, ale nic nie układa się tak, jak sobie zaplanował. Wisienką na torcie są rychłe zaręczyny Bliss i Garricka. Gdy do stolika, przy którym siedzi przysiada się nagle dziwna dziewczyna z jeszcze dziwniejszą prośbą, Cade porzuca na chwilę zdrowy rozsądek i zgadza się na szaloną maskaradę. Szybko okazuje się, że to, co miało potrwać kwadrans, tak szybko się nie skończy. A im dłużej Max i Cade udają parę, tym trudniej im zachować pozory...

***
Oczywiście to tylko przedsmak tego, co czeka nas na najbliższe tygodnie. Na co najbardziej czekacie ? Ja zdecydowanie na "Miasto niebiańskiego Ognia".

sobota, 26 lipca 2014

Konkurs ! Wygraj Klub Karmy-Jessicy Brody


Cześć ! Dziś mam dla was konkurs, o którym wspominałam jakiś czas temu. Do wygrania jest najnowsza książka Jessicy Brody "Klub karmy". Są jacyś chętni ? Poniżej kilka zasad, co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie.

Regulamin:
1.Organizatorem konkursu i nagrody jestem ja, właścicielka bloga http://ksiazki-blair.blogspot.com/ 
2.Nagrodą w konkursie jest nowy egzemplarz książki "Klub karmy" autorstwa Jessicy Brody
3.Konkurs trwa od dzisiaj 26 lipca 2014 roku do 10 sierpnia 2014 roku. Późniejsze zgłoszenia nie będą brane pod uwagę
.
5.Konkurs obowiązuje tylko na terenie Polski
6.Wyniki zostaną ogłoszone w przeciągu 7 dni od zakończenia bloga
7.Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu w dowolnym momencie
8.Wszelkie pytania proszę kierować na adres:
blairowax3@hotmail.com
 
10.Aby wziąć udział w konkursie należy:
a)wyrazić chęć w komentarzu: Zgłaszam się, Biorę udział w konkursie itp.
b)Podać adres e-mail
c)Podać nazwę, pod jaką obserwujecie blog "In love with books"
d)byłoby mi miło, abyście polubili fanpage-daje 1 los więcej
e)wstawić baner na blog/facebook-1 los więcej

Jeśli chcecie wygrać książkę, wiece co macie zrobić!
Powodzenia !

środa, 23 lipca 2014

115.Ukryta brama-Eva Völler



Tytuł: Ukryta brama
Autor: Eva Völler
Tytuł oryginału: Das verborgene Tor
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: Egmont


Ocena: 7/10




Misja w XIX-wiecznym Londynie 

Motyw podróży w czasie jest jednym z moich ulubionych motywów w książkach. Odkryłam go w Trylogii czasu i od razu pokochałam. Szukałam godnych następców książek Kristien Gier i mogę przyznać, że kolejne książki z serii Poza czasem, czyli książki  Eva Völler mogę uznać za dobrych następców i polecić każdemu fanowi motywu podróży w czasie. W pierwszej części, czyli w Magicznej gondoli poznaliśmy Annę i Sebastiana w klimatycznej  Wenecji, następnie w Złotym moście podróżowaliśmy razem z bohaterami w przepięknym Paryżu, a teraz przyszła kolej na Ukrytą bramę w tajemniczym Londynie.

Anna i Sebastiano tym razem udają się do XIX-wiecznego Londynu, gdzie czeka ich najcięższe zadanie, z jakim mieli styczność. Na początku nie wiedząc co robić i co ich czeka, korzystają z uroków Londynu i cieszą się życiem, ale zawsze szukają jakikolwiek wskazówek. Dopiero po jakimś czasie okazuję się, że jeden ze starców niszczy wszystkie bramy czasu, a bohaterowie muszą go powstrzymać, ponieważ mogą na zawsze pozostać w przeszłości i zostać uwięzieni w 1813 roku. Obrońców czasu czeka niebezpieczne zadanie. Razem muszą zapobiec katastrofie, jednakże nikt nie może im już pomóc. Zaczyna się walka o własne życie. Czy Anna i Sebastiano powrócą do XXI wieku ? Czy bramy czasu zostaną zniszczone ? 

Zdecydowanie za minus uważam relację Anny i Sebastiano. Mężczyzna traktuje ją niczym dziecko, które przed wszystkim trzeba ostrzegać. To nie było fajne czytać coś takiego. Zabrakło mi romantyzmu i miłości. Ta relacja między nimi była dziwna i niestety popsuła się ona właśnie w Ukrytej bramie. O wiele lepiej czytało mi się o ich miłości w poprzednich częściach. Natomiast na plus mogę zaliczyć opisy Londynu. W Złotym moście narzekałam, że autorka nie skupiła się tak bardzo na mieście, co uważałam za minus, jednakże w tej części jestem usatysfakcjonowana, gdyż Londyn był niesamowicie opisany. Domy, ulice, sklepy, park i okolice z XIX-wiecznego Londynu możemy spotkać właśnie w tej książce. Bardzo spodobało mi się również, że autorka  szczegółowo opisała niektóre detale, a wszystko wyszło w spójną całość. Piękne suknie, bale, zakupy czy przejażdżki. Eva Völler nie zostawiła niedociągnięć, a czytelnik jest zdecydowanie zaspokojony.

Przejdźmy do zakończenia, o którym muszę powiedzieć. Autorka tak zakończyła Ukrytą bramę, że uważam, że nie będzie dalszych części. Dlaczego ? Autorka w taki sposób wszystko zakończyła, że jest do zdecydowanie zakończenie godne i satysfakcjonujące, a czytelnik jest zdecydowanie zadowolony. Jednakże jest to dość otwarte zakończenie, a z takim końcem można zrobić wiele. Trudno dokładnie określić, czy to już jest koniec, czy jeszcze nie. Jest to wyłącznie moje zdanie, ale oczywiście byłabym zadowolona, gdyby powstały kolejne części przygód Obrońców Czasu.

Eva Völler pisze lekko i przyjemnie. Seria Poza czasem ma coś w sobie, że przyjemnie się ją czytam. Autorka bardzo fajnie wszystko opisuje, a dodatkową zaletą tych książek jest inne miejsce w każdej części. Jestem pewna, że miłośnikom motywu podróży w czasie ta seria spodoba się. Wenecja wypełniona przepięknymi gondolami, Paryż z zagadkowymi mostami i Londyn z tajemniczymi uliczkami i to wszystko opisane w przeszłości. Jak dla mnie te książki są idealne ! Mogę Was tylko jeszcze raz zachęcić, abyście sięgnęli po tą serię. Zdecydowanie polecam.

Poza czasem:
Magiczna gondola • Złoty most  Ukryta brama 

Za możliwość przeczytania książki, 
dziękuję wydawnictwu Egmont !




niedziela, 20 lipca 2014

114.Morderstwo w Orient Expressie-Agatha Christie


Tytuł: Morderstwo w Orient Expressie
Autor: Agatha Christie
Tytuł oryginału: Munder on the Orient Express
Liczba stron: 262
Wydawnictwo: Dolnośląskie


Ocena: 7/10




"Odkryj prawdę!"

Agatha Christie to nazwisko, które jest znane niemalże wszystkim. Czy ktoś nie słyszał o tej kobiecie ? Wątpię. Na pewno w mniejszym lub większym stopniu te nazwisko obiło Wam się o uczy. Pisarka jest określona mianem mistrzyni kryminałów i autorką wszech czasów. Osobiście nie miałam w planach czytać jakąkolwiek książkę tej autorki, jakoś szczególnie mnie one nie ciągnęły i w najbliższym czasie nawet nie myślałam, aby sięgnąć po twórczość Agathy Christie, ale będąc w sklepie zauważyłam książkę z magazynem w bardzo dobrej cenie i stwierdziłam, że czemu nie, może faktycznie mi się spodoba i nie będę żałować, więc kupiłam i to była bardzo dobra decyzja ! Po zakupie Morderstwa w Orient Expressie zapragnęłam od razu rozpocząć czytać, mimo że czytałam w tamtej chwili coś innego, jednakże rozpoczęłam lekturę i przepadłam.

Detektyw Herkules Poirot powraca z Azji do Europy. Pociąg, którym podróżuje ma nieoczekiwanie wiele pasażerów. W środku nocy Orient Express wpada w śnieżne zaspy, więc wszyscy pasażerowie zostają odcięci od świata i uwięzieni w pociągu. Tymczasem w jednym przedziale zostaje odnaleziony martwy mężczyzna i wszystko wskazuje na to, że było to morderstwo. Herkules Poirot podejmuję się rozwiązania zadania. Każdy krok prowadzi do tego, że zabójca zajmuje przedział w tym samym wagonie. Wszystko się komplikuje, na jaw wychodzą wielkie tajemnice, a motyw morderstwa jest coraz bardziej mroczny. Każdy z bohaterów jest podejrzany, a prawda okazuje się zaskakująca i dramatyczna.

W kryminałach lubię to, że akcja nom stop obraca się o sto osiemdziesiąt stopni i wszystko jest zaskakujące, a co rusz podejrzewam kogoś innego, a prawda i tak jest inna. Tak było w przypadku Morderstwa w Orient Expressie. Autorka co jakiś czas zmieniała szyk wydarzeń, że na prawdę podejrzewałam każdego po kolei i sama chciałam rozwiązań zagadkę tajemniczego morderstwa. Razem z detektywem Herkulesem Poirot przesłuchiwałam pasażerów i tworzyłam własną listę motywów, alibi i listę podejrzanych, jednak prawda okazała się zaskakująca. Nigdy nie pomyślałabym, że autorka wpadnie na tak rewelacyjny pomysł. Nie wiedziałam, że akcja tak się potoczy, a cała książka wyjdzie przy tym mrocznie i tajemniczo. 

Niby Morderstwo w Orient Expressie to cienka książka, ale Agatha Christie co rusz mnie zaskakiwała i zadziwiała. Autorka miała wszystko zaplanowane i przemyślane, a pod koniec wszystko ma sens. Każde zdanie, sytuacja czy choćby słowo nabiera innego znaczenia. Całość wyszła przy tym na prawdę dobrze i książkę bardzo dobrze się czytało. Akcja ciągle pędziła naprzód, a czytelnik się nie nudzi, tylko musi jak najszybciej rozwiązać zagadkę i przeczytać książkę, tym bardziej, że na każdym kroku odkrywamy coraz to nowsze tajemnice i mroczne sekrety.

Jak wcześniej wspominałam, nie miałam w planach czytać czegokolwiek Agathy Christie, ale los tak chciał, że zakupiłam pierwszą książkę i tak mi się spodobała, że poleciałam do kiosku i zakupiłam dwie kolejne części Kolekcji Kryminałów. Teraz wiem, że autorka zasłużyła sobie na miano mistrzyni kryminałów, mimo że zapoznałam się tylko z jej jedną książką. Już nie mogę się doczekać, aż zapoznam się z innymi książkami autorki, bo opisy zwiastują świetne książki.

Polecam wszystkim do zapoznania się choćby z jedną książką Agathy Christie, a miłośników kryminałów to już szczególnie, ale myślę, że oni to szczególnie znają i czytają książki mistrzyni kryminałów. Pierwsze spotkanie uważam za udane i już nie długo możecie spodziewać się kolejnej recenzji książek tej pisarki. Zdecydowanie polecam.

„Niemożliwe nie może się zdarzyć, wobec tego pozornie niemożliwe musi być możliwe.”

czwartek, 17 lipca 2014

Co robię, jak nie czytam ! Czyli moje nowe odkrycie serialowe-Castle


Od zawsze jestem serialomaniaczką i uwielbiam odkrywać kolejne seriale, które mi się bardzo spodobają. Był czas na Pamiętniki Wampirów, Pretty Little Liars, Grey's Anatomy, Glee, Hit The Floor, The Originals, Grę o Tron, Sherlocka i wiele innych, a teraz cały swój wolny czas poświęcam na oglądaniu Castle. Jak to się wszystko zaczęło? Kuzynka opowiedziała mi o tym serialu, zachwycała się i opowiadała coraz to nowsze relacje, ale że to było przed maturami to stwierdziłam, że zapoznam się z tym serialem po tym ciężkim okresie, jak matura i prawie by mi się udało, gdyby nie to, że karmiłam swoją chrześnice, a w telewizji właśnie leciał trzeci sezon Castla, a że nikogo nie było w domu, to nie miałam jak przełączyć i pech chciał, że skupiłam się na telewizorze i przepadłam. Co z tego, że to był trzeci sezon. Co z tego, że nie wiedziałam nic o bohaterach i historii. Co z tego, że nie wiedziałam prawie nic o serialu. Co z tego, że powinnam powtarzać na okrągło do matury. Musiałam koniecznie włączyć pierwszy odcinek pierwszego sezonu i się wciągnęłam, na maksa ! I to nie tylko ja, gdyż uzależniłam również mojego brata, z którym codziennie oglądamy po parę odcinków. Dzień bez Castle to dzień stracony ! Nasi rodzice już mają dosyć słuchaniu, przeżywania i zachwycania się coraz to nowszymi odcinkami, ale chwilowo nie zanosi się na zmiany i dziwię się, że wytrzymałam tyle, aby nie podzielić się wami o moim kolejnym, ulubionych serialu.


Ja o serialach nie piszę. Jest to duże pole do manewru i można by było się rozpisywać i rozpisywać, ale po co, jak tego nikt nie przeczyta. Tym bardziej, że niemalże o każdym serialu jest gdzieś jakaś wzmianka, więc po co to po raz któryś powtarzać. Kto pierwszy, ten lepszy :) Dlaczego więc zdecydowałam się napisać kilka zdań o Castle ? Po pierwsze na żadnym blogu nie znalazłam opinii o tym serialu, może dlatego, że jest on nieznany, a może dlatego, że komuś się nie chce. Postanowiłam napisać co nieco o Castle, aby podzielić się z Wami moim zachwytem (o ile się uda) i oczywiście po to, aby ktoś mógł odkryć ten genialny serial. Ja kilka na prawdę świetnych seriali (filmów i książek) odkryłam dzięki Wam, więc mam nadzieje, że komuś Castle się spodoba i to będzie moja zasługa.

Po dość długim wstępnie czas na opis. Castle to nazwisko popularnego pisarza kryminałów, który znalazł się przy rozwiązywaniu śledztwa w sprawie seryjnych zabójstw. Okazuje się, że morderca zabija swoje ofiary, tak jak to opisywał Richard Castle w swoich książkach. Może on pomóc w sprawie, więc działa razem z załogą z Nowojorskiego Wydziału Zabójstw: Kate Beckett, Esposito i Kevinem Rayanem. Sprawa się rozwiązała, ale Castle jak to Castle wpada na genialny pomysł i stwierdza, że detektyw Beckett będzie jego muzą do napisania JEDNEJ książki. Oczywiście oni się nie zgadzają, ale Rick Castle ma dojścia i sam burmistrz nakazał przyjąć pisarza do Wydziału Zabójstw. Tak więc Castle od teraz dołącza do grupy i razem z ekipą rozwiązuje dziwne, niebezpieczne i ciekawe zabójstwa, a z jednej książki powstały kilka i nie zanosi się, aby Richard Castle wyniósł się z Nowojorskiego Wydziału Zabójstw.

Czemu tak bardzo podoba mi się ten serial ? Przede wszystkim, że jest dla mnie świeży. Pewnie dziwicie się dlaczego, gdyż jest wiele seriali podobnych tematycznie. Jednak mnie nigdy nie ciągnęło do seriali kryminalnych, a dla mnie to całkowicie coś nowego po serialach, jakie do tej pory oglądałam. Nic dawno tak mnie nie wciągnęło jak właśnie ten serial, jest to spowodowane na pewno tym, że i tematyka jest dla mnie nowa, gdyż zawsze wolałam ograniczać się do seriali paranormalnych.


Drugim powodem, dla którego pokochałam tak ten serial są niezastąpieni bohaterowie. Richard Castle to takie duże dziecko. Zawsze palnie coś głupiego w najbardziej poważnych sytuacjach, a same jego miny doprowadzają do śmiechu. Jego matka to również jedna, wielka agentka, a w domu Castla chyba najmądrzejszą osobą jest jego córka-Alexis. Jednak jest ona też strasznie irytująca i jest ona jedyną bohaterką, którą mam nieraz dosyć. Kolejną bohaterką jest Kate Becket, silna i twarda kobieta, która ma stalowe nerwy do Castle. Są jeszcze Esposito i Rayan, którzy tworzą świetną parę detektywów. Rozumieją się bez słów, wzajemnie się uzupełniają i kochają jak bracia. O dalszych bohaterach nie będę tu Wam pisać, bo musicie sami zobaczyć jak to wszystko wygląda na dwunastym komisariacie.

Castle stał się moim uzależnieniem i od ponad dwóch miesięcy codziennie go oglądam, no i jeszcze trochę mi go zostało, więc jestem mega szczęśliwa. Serial jest rewelacyjny i mega wciąga. Fakt, jest kilka słabych odcinków, ale jest i mnóstwo bardzo dobrych, więc nie da się przerwać oglądania, bo wszyscy są ciekawi, co będzie dalej, przede wszystkim co z Kate i Rickiem. Serial ma kilka ważnych wątków, które trwają niemalże od samego początku, ale nie są one wyciągane przy każdym odcinku, tylko raz na jakiś czas. W każdym odcinku jest również nowe morderstwo do rozwiązania, więc się sporo dzieje. Co mogę więcej powiedzieć o tym serialu. Jest na prawdę świetny ! I wciągający, śmieszny i rewelacyjny. Jeśli szukacie jakiegoś nowego serialu, który jest fajny, ma potencjał i ma dużo odcinków to Castle jest dla was. Ja uwielbiam ten serial i nie wiem czy chwilowo coś go przebije. 


Liczba sezonów: 6, 7 w trakcie nagrywań
Liczba odcinków na sezon: 24, w pierwszym sezonie dziesięć odcinków
Czas trwania: około 43 minuty 
Gatunek: Dramat, Komedia, Kryminał
Główne role:
Nathan Fillion jako Rickard Castle
Stana Katic jako Katherina Beckett
Molly C. Quinn jako Alexis Castle
Jon Huertas jako Javier Esposito
Seamus Dever jako Kevin Ryan 

poniedziałek, 14 lipca 2014

113.Hyperversum 2:Sokół i Lew-Cecilia Randall

Tytuł: Hyperversum 2:Sokół i Lew
Autor: Cecilia Randall
Tytuł oryginału: Hyperversum. Il Falco e il Leone
Seria: Hyperversum 2
Liczba stron: 781
Wydawnictwo: Esprit


Ocena: 8/10


Powrót do przeszłości

Hyperversum to książka, a raczej cegła o której było głośno jakieś dwa lata temu. Autorka długo kazała czekać, aż pojawi się kontynuacja historii o grze, która przenosi do średniowiecznej Francji. Czytelnicy czekali ponad dwa lata, aż ukażą się dalsze losy bohaterów. Ja prawie straciłam już nadzieję, że pojawi się kontynuacja, ale akurat w tym momencie na horyzoncie pojawiła się zapowiedź książki, więc cała uszczęśliwiona czekałam na ten moment, aż w moich racach będę trzymała drugą część Hyperversum 2: Sokół i Lew.

Od wydarzeń z pierwszej części Hyperversum minęły prawie trzy lata. Przez ten czas Daniel i Ian cały czas próbują powrócić do XIII-wiecznej Francji. W końcu po wielu miesiącach starać udało się i Ian jako Jeanem Marcem de Ponthieu oraz Daniel powrócili do przeszłości. Bohaterowie przybyli kilka miesięcy po wielkiej walce. Dla Iana czeka wielka niespodzianka, gdyż jego ukochana jest w ciąży i już niedługo urodzi się ich pierworodny. Mężczyzna chce jak najszybciej zdążyć przed porodem, ale trafia w sam środek Anglii, gdzie trwa bunt baronów przeciwko królowi Janowi bez Ziemi. 


Hyperversum 2: Sokół i Lew to książka, a raczej cegła, która ma w sobie wiele wydarzeń i wątków odnosząca się do średniowiecznego romansu rycerskiego. Pierwsza część bardzo mi się spodobała, ale dopiero w tej części Cecilia Randall pokazała, co potrafi. Ta książka jest bardzo rozbudowana i ma wiele stron, więc nie dziwię się, że autorka pisała drugą część tak długo. Widać, że wszystko dokładnie przemyślała i przeanalizowała, aby czytelnik mógł rozkoszować tą książką, a pracę nad taką powieścią trochę trwają.

Bardzo lubię Historię, ale pewnie o tym wiecie, gdyż co jakiś czas o tym wspominam, jednak szkołę już skończyłam, a dalszą naukę o przeszłości mogę kontynuować dzięki takim książką. Dla mnie książki, w których akcja dzieje się w przeszłości mają dodatkowe walory. Druga część Hyperversum pod tym względem jest bardzo rozbudowana. W książce możemy poczytać m.in o bitwach, zachowaniu ludzi i rycerzy i o życiu, jakie było w XIII-wiecznej Francji. 

Hyperversum 2: Sokół i Lew jest moim zdaniem jeszcze lepsze od pierwszej części. Pamiętam, jak przy czytaniu Hypervesum na początku trochę mnie książka męczyła i w pewnym momencie się pogubiłam, ale przy czytaniu tej książki już tak nie było. Przede wszystkim wiedziałam co oczekiwać i zapoznałam się już z głównymi bohaterami oraz światem jaki ich otaczał, więc wiedziałam, czego mogę się spodziewać i na szczęście się nie zawiodłam. Trzeba przyznać, że książka jest wielka i chwilami może być to uciążliwe. Chodzi mi głownie o czas czytania, gdyż książka do łatwych i lekkich powieści nie należy, tylko jest to ambitna lektura, więc trzeba przygotować się na wiele godzić z książką. U mnie to niestety zeszło się na kilka tygodni, ale za to mogłam spędzić te kilka tygodni na nowo ze świetnymi bohaterami i światem, który momentami był brutalny, ale miał swoje uroki.

Komu polecam Hyperversum 2:Sokół i Lew. Przede wszystkim osobą, które czytały poprzednią część i bardzo im się podobała. Nie przerażajcie się ilością stron i wielkością książki, gdyż jest to na prawdę wiele, wspaniałych wątków i historii, a z książką na pewno spędzicie miło czas. A kto jeszcze nie czytał pierwszej części Hyperversum musi to koniecznie zmienić. Te książki są na prawdę wspaniałe, pełne przygód i historii, więc jeśli myślicie, że ta książka może wam się spodobać i macie może jakieś opory przed nią, to nie wahajcie się, tylko zapoznajcie się z książkami Cecilii Randall.


Za możliwość przeczytania książki,
dziękuję wydawnictwu Esprit!


czwartek, 10 lipca 2014

Porównywanie okładek-Akademia Wampirów

Cześć ! 
Dziś chciałabym przedstawić Wam okładki serii Akademia Wampirów. Nie przedłużając, zaczynamy :)

Na początku mamy okładki Japońskie. Już się przyzwyczaiłam, że okładki z tego kraju są inne i charakterystyczne.

Dalej okładki ze Stanów Zjednoczonych. Również u nas można spotkać serię w tych okładkach. Podoba mi się to, że każda okładka jest charakterystyczna i spójna do całości.

I drugi zestaw okładek Amerykańskich. Moim zdaniem pierwsze są ładniejsze, a wy co sądzicie ?

A teraz okładki Niemieckie. Moim zdaniem są ładniejsze od oryginału, a wy jak uważacie ?

A teraz okładki Holenderskie, które nie będę się komentować. Co to ma być ?!

 
A teraz okładki szwedzkie. Można zauważyć, że wydawnictwo nie postarało się, aby książki wydać w ciekawych okładkach. Jak widać wystarczy zmienić kolor i mamy kolejną okładkę do kolejnej części.

A teraz okładki z US, które mi się podobają. Mają coś w sobie charakterystycznego, że są wyjątkowe. 

I jeszcze jedno wydanie okładek z UK.

A teraz okładki z Turcji. Czy tylko mi się wydanie, że oczy tych postaci są dziwne ?

A na koniec okładki z Rosji. Podoba mi się pierwsza okładka, ale kolejne nie są już takie fajne.


Moim zdaniem okładki z tej serii nie są ładne. Są po prostu zwyczajne, jedne ładniejsze, a drugie brzydsze, ale nic szczególnego.  A wam jakie okładki z Akademii Wampirów podobają się najbardziej ?

poniedziałek, 7 lipca 2014

112.Noc świetlików-Elżbieta Rodzeń


Tytuł: Noc świetlików
Autor: Elżbieta Rodzeń
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: Zysk i S-ka



Ocena: 7/10





"Moje serce należy tylko do ciebie [...] jeśli cię nie przyjmą lub każą ci odejść [...] uciekaj. Nie zastanawiaj się, tylko biegnij. Ja będę tuż za tobą."

Rzadko sięgam po literaturę polską, a tym bardziej po jakąś fantastykę. Mam wrażenie, że polscy autorzy nie umieją się jeszcze pisać historii z nad przyrodzonymi istotami. Ten gatunek nie jest jeszcze tak znany autorom w Polsce i odnoszę uczucie, że zawsze jak coś stworzą, to wychodzi to za kompletną klapę. Albo taka jest rzeczywistość, albo ja jeszcze nie znalazłam książki z pod pióra polskiego autora, która by mnie zauroczyła. Jednakże czasami mam ochotę przeczytać jakąś książkę z Polski, o Polsce i w Polsce, ale wtedy szukam coś na prawdę interesującego dla mnie, abym jeszcze bardziej nie zraziła się do literatury polskiej. Ostatnio napotkałam się na Noc świetlików Elżbiety Rodzeń i wywarła ona na mnie miłe wrażenie. 

Paulina walczy z anoreksją. Rodzice wysłali ją do szpitala psychiatrycznego, jednak tam jej stan się nie poprawia, a lekarze nie dają jej szans na przeżycie. Młody pielęgniarz-Błażej widzi w dziewczynie coś więcej niż skóra i kości, a na dodatek może pomóc dziewczynie z chorobą. Chłopak decyduje się, aby zabrać Paulinę do swojego domu i pomaga jej w ucieczce. W domu w samym sercu lasu czekają na niego jego dwaj bracia. Mężczyźni zauważają, że dziewczyna jest bardzo silna, mimo że wygląda jak wrak człowieka. Dostrzegają w niej nie tylko istotę ludzką, ale również elfa. Okazuje się, że Paulina jest jedną z nich i od teraz musi przestrzegać zasad, jakie panują w królestwie. Przynależny do mężczyzny, który ją przyprowadza, czyli do Błażeja, jednak dziewczyna zakochuje się z wzajemnością w kimś innym i tą osobą jest młodszy brat mężczyzny-Szymon. Czy Paulina i Szymon mają szansę na miłość? Co z Błażejem, który uważa, że Paulina jest jego własnością ? Czy jedna osoba może zniszczyć więzi rodzinne ? Jak Paulina przetrwa w królestwie Elfów?  

Książka miała pewne etapy. Raz męczyła, że nie można było przeczytać rozdziału, a raz tak budziła napięcie i ciekawość, że potrafiłam przeczytać sto stron na jednym tchu. Autorka czasami bawi się emocjami czytelnika i kilkakrotnie zmieniała szyk wydarzeń, co powodowało szybką i interesującą akcję. Jednak muszę przyznać, że książka prawie cały czas była przewidywalna, a autorce tylko kilka razy udało się mnie zaskoczyć. Jednak wybaczam to pani Rodzeń, gdyż jest to jej pierwsza książka, a ja od Nocy świetlików nie oczekiwałam nic ambitnego, jednakże książka w jakiś sposób mnie urzekła i chciałabym przeczytać kontynuację.


Elfy to istoty nad przyrodzone, o których czytam najmniej, więc miło było poczytać o nich w tej książce. Bardzo spodobało mi się, że akcja niemalże przez cały czas działa się w lesie, więc było klimatycznie. Dodatkowo Paulinie towarzyszą trzej, przystojni mężczyźni, niestety bracia, więc powoduje to wielki konflikt i rozbicie rodzeństwa. Przechodząc od razu do bohaterów, to są oni dobrze wykreowani. Podoba mi się, że każdy z braci mimo wielu podobieństw są inni. Każdy z nich zajmuje się czym innym, mają inne charaktery i inne priorytety. Dodatkowo opisanie choroby Pauliny w książce było wielkim plusem, gdyż zmusza to czytelnika do pewnych refleksji i autorka dzięki temu przedstawiła świat nie kolorowy i prosty, tylko z problemami, które mogą przytrafić się każdemu z nas. 


Reasumując książka mi się spodobała i jestem ciekawa dalszych losów bohaterów. W jakimś stopniu zżyłam się z bohaterami, a dodatkowo myśl, że akcja działa się w Polsce i to w miejscach, w których byłam lub będę, jeszcze bardziej podnoszą ocenę moich odczuć. Komu polecam? Na pewno osobą, które lubią polską literaturę, ale również osobą, które chcą przeczytać coś nowego, może nie wielce ambitnego, ale interesującego. Ja z Noc świetlików spędziłam miło czas i utwierdziłam się w tym, że muszę dawaj częściej szansę polskim autorom.



"To byłby koniec mojego świata. Nie możesz zakończyć mojego życia w chwili, gdy dopiero na dobre się rozpoczęło".

Książkę otrzymałam i przeczytałam
 dzięki wydawnictwu Zysk i S-ka!

czwartek, 3 lipca 2014

111.Przebudzona o świcie-C.C.Hunter



Tytuł: Przebudzona o świcie 
Autor: C.C.Hunter
Tytuł oryginału: Awake at Dawn
Seria: Wodospady Cienia #2
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Feeria


Ocena: 5/10




"To był inny świat. Mroczny i czasem niebezpieczny, ale teraz to był jej świat."

Czasami lubię powracać do tematyki książek, w których zaczytywałam się na początku swojego książkoholizmu. Wampiry, wilkołaki, elfy i inne stworzenia można uznać już za przestarzałe, bo ile lat można czytać to samo? Jednak na rynku książkowym nie brakuje nowych książek, gdzie nadnaturalne istoty występują. Wodospady cienia to seria, w której występują właśnie takie istoty. Pierwsza część serii bardzo mi się spodobała, że miałam ochotę po raz kolejny zacząć czytać te stare już książki, jakie są Zmierzch czy Pamiętniki Wampirów. Dzięki Urodzonej o północy mogłam na nowo poczuć się jako czternastolatka, która zakochuje się w wampirach i innych nadprzyrodzonych istotach. Gdy przyszedł czas na Przebudzoną o świcie, musiałam niemalże siłą odciągać się, aby nie rzucić wszystkiego i nie zabrać się za kolejną część Wodospadów cienia. Jednak, gdy zaczęłam czytać, mój entuzjazm spadł.

Kylie przebywa dalej w obozie Wodospadów cienia i coraz lepiej się w nim czuje. Ma wielu przyjaciół, którzy pomagają jej ustalić czym ona jest. Jednak to zaczyna być coraz bardziej skomplikowane, gdyż u dziewczyny pojawiają się cechy, które są charakterystyczne u prawie każdego rodzaju obozowiczów. Jednak ustalenie tego, czym jest Kylie to nie jedyne jej zmartwienie. Dziewczynę po raz kolejny nawiedza duch, który prosi ją o pomoc, jednak nie podaje żadnych informacji, wiec Kylie jest w kropce. Nie najlepiej mają się również relację z ojcem, a raczej z ojczymem dziewczyny, jak i również sprawy sercowe Kylie. A do tego wszystkiego dziewczynę ktoś śledzi i jak się później okazuje, jest to wampir, który nie ma dobrych zamiarów. Jak Kylie poradzi sobie z tym wszystkim w obozie Wodospadów cienia ?

Jak możecie zauważyć, w życiu Kylie dużo się dzieje. Niestety. Jest to dość przytłaczające, gdyż czytelnik zaczyna się gubić i mieszają mu się fakty, a na dodatek powstały coraz to nowsze pytania, a stare pytania nie zostały wyjaśnione. Szkoda, że autorka zaczęła wymyślać kolejne wątki, a ze starymi nie zrobiła jeszcze porządku. Wszystko to się zlało i powstało jedno, wielkie coś, co zaczęło strasznie irytować. Jestem zła na autorkę, że nie postawiła na mniej faktów, które były by bardziej konkretne i ustabilizowane. Wiadomo, że czytelnik lubi, gdy w książce coś się dzieje, autor nie nudzi i jest dużo wątków, ale w Przebudzonej o świcie było o jeden wątek za dużo, albo i o kilka.

"-Kiedy wreszcie zapamiętasz, że cię słyszę?-zawołał stojący jakieś pięć metrów od nich Burnett.
-A skąd pomysł, że o tym zapomniałam?-odszepnęła".

[Spoiler] Nie spodobało mi się to, że Kylie sama nie wiedziała czego chce związku z Derekiem. Fakt, chciała najpierw dowiedzieć się czym jest, a później chciała postawić na miłość, ale gdy zauważyła, że sprawy sercowe same wzięły się na siebie, to co, myślała, że Derek będzie na nią w nieskończoność czekać ? I na dodatek ona się jeszcze wielce oburzyła, że on postanowił zadbać o swoją przyszłość. On też cierpiał i chciał być z Kylie, ale ile można czekać ? No i jeszcze na domiar wszystkiego, w krytycznej sytuacji miłosnej, na horyzoncie pojawił się Lucas. Tak, doskonale można wyczuć, że autorka postanowi postawić na trójkąt miłosny. Na szczęście lub nie szczęście ktoś sobie odpuści, a ktoś się opamiętał. 

Niestety książka nie spodobała mi się tak, jak pierwsza część. Po pierwsze chodzi o te wszystkie wątki, które stały się nużące. Po drugie miałam bardzo duże oczekiwania, co do Przebudzonej o świcie. Urodzona o północy bardzo mi się spodobała, chciałam i oczekiwałam, że druga część będzie lepsza. Niestety przeliczyłam się i nie było tak kolorowo, jak chciałam. Pierwszą część przeczytałam w błyskawicznym tempie, natomiast z drugą częścią tak nie było i przyznam, że gdy zasiadałam do kolejnych rozdziałów, to marzyłam, aby ta książka skończyła się jak najszybciej.

Natomiast bardzo podoba mi się pomysł z duchami. Autorka wyszła ze świetną inicjatywą, aby zmarli pojawiali się przed Kylie i prosili ją o pomoc. Tak samo pomysł z Aniołami śmierci wydaje się dość interesujący i mam nadzieję, że autorka rozwinie coś więcej na ten temat w kolejnej części, gdyż w Przebudzonej o świcie zostawiła tylko czytelnika z wielką dociekliwością. Mam nadzieje, że z tego pomysłu wyjdzie coś ciekawego, bo zapowiada się super. Mam również nadzieję, że autorka w końcu wyjaśni sprawę czym jest Kylie i mam nadzieję, że nie będzie tego ciągnąć do samego końca, bo stanie się to nużące, a przecież można coś fajnego stworzyć po tym wszystkim, jak już będzie wiadomo czym Kylie jest. Nie mogę się również doczekać, aż Wodospady Cienia nie będą już obozem, tylko szkołą. Zapewne akcja będzie wtedy o wiele lepsza i ciekawsza. Mam również nadzieję, że to wszystko będzie się już działo w trzeciej części. Mam trochę oczekiwań, co do kolejnej części, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Jak widzicie, po mimo wielu błędów i uwag, z niecierpliwością czekam na trzecią część, może z mniejszym entuzjazmem, ale chcę jak najszybciej przeczytać o dalszych losach obozowiczów Wodospadu cienia, gdyż mam nadzieje, że wiele się wyjaśni. W mojej głowie jest wiele pytań, które muszą jak najszybciej znaleźć chociażby wskazówkę do rozwiązania. Pomimo średniej drugiej części, ta seria ma potencjał i może to być na prawdę coś fajnego, o ile autorka nie przekombinuje w kolejnej części. Moim zdaniem to kiepska kontynuacja, ale czekam na kolejną część.

Wodospady cienia:
Urodzona o północyPrzebudzona o świcie • Taken at Dusk • Whispers at Moonrise • Chosen at Nightfall


Za możliwość ponownego wkroczenia do obozu 
Wodospadu Cienia,  serdecznie dziękuje wydawnictwu Feeria !