sobota, 29 marca 2014

Film: Akademia Wampirów


Akademia Wampirów

Film nie był jakoś szczególnie przeze mnie wyczekiwany. Tak na prawdę do marca zapomniałam, że istnieje coś takiego, jak Akademia Wampirów. Jednak, gdy było coraz bliżej do premiery, na każdym kroku można było spotkać zwiastuny, zdjęcia czy zapowiedzi filmu, stwierdziłam, że wybiorę się na film, bo wydawał się fajny i odmóżdżający. Niedawno również miałam okazję dostać książkę Akademię Wampirów, a że ostatnio mam manię na książki, gdzie akcja dzieję się w szkołach itp., wzięłam książkę i zaczęłam czytać. Wiadomo, najpierw książka, później film. I tak właśnie się stało.

Książka nie była jakaś wybita, więc po filmie nie spodziewałam się żadnych rewelacji. Poszłam na film z myślą, że zobaczę coś fajnego i odmóżdżającego, a zarazem będę się dobrze bawić. I tak właśnie było. Nie miałam jakiś wielkich oczekiwań i dostałam to, co oczekiwałam, więc moje pójście do kina uważam za udane.


Akademia: Zostałam tu bardzo miło zaskoczona. Cała akademia wypadła na prawdę dobrze i nawet lepiej niż sobie to wyobrażałam. Szkolne mundurki, wystrój szkoły, sale lekcyjne, gabinet dyrektora, podwórze i ogólnie cała szkoła była bardzo dobrze przedstawiona. Jestem jak najbardziej na tak.


Bohaterowie: Tak na prawdę prawie żaden aktor nie pasował mi do roli. Rose jako jedyna była idealna jako bohaterka i bardzo dobrze zagrała. Tak właśnie wyobrażałam sobie główną bohaterkę. Lissa nie była Lissą jaką oczekiwałam. Wyobrażałam sobie ją jako piękną blondynkę niczym boginię, a w filmie, mimo że aktorka jest na prawdę ładna, to nie była Lissa jaką chciałam ujrzeć. Christian był na prawdę świetny i przystojny, ale jakoś aktor bardziej pasował mi do roli Masona. Natomiast Dimitri to totalna klapa. Przecież on był bogiem, pięknym, wysportowanym i z rosyjskim akcentem no i ja się pytam, gdzie był przede wszystkim ten akcent. Całkowicie mi nie pasowało. Niestety z większością bohaterów tak miałam, że całkowicie mi nie pasowali, ale niestety nie mogę nic z tym zrobić.

Efekty specjalne: I tu również zostałam bardzo miło zaskoczona. Walki były bardzo dobrze wypracowane, a ugryzienia wampirów nie były sztuczne, tylko na prawdę wyglądało to tak, jakby kły przebijały skórę. Martwe zwierzęta też wyglądały na martwe, a nie na pluszowe miśki. Ogólnie wszystko było bardzo dobrze wypracowane.


Widownia: Sądziłam, że na taki film wybiorą się 15-18 latki, ale gdy zobaczyłam ojca z może dziesięcioletnim synem, to byłam w lekkim szoku. Po pierwsze ten film jest od dwunastu lat, po drugie czy ten człowiek nie czytał opisu, albo nie oglądał zwiastuna ? Kurdę, ale mimo wszystko były tam sceny nie dla dzieci. A i tak najśmieszniejsze było to, jak przed filmem była reklama dla dorosłych, a tam sobie siedzi małe dziecko i ogląda taką oto reklamę. Ja rozumiem, że teraz szybko się dojrzewa, film mógł się niektórym wydawać interesującym, no i ja sama byłam w kinie na Zmierzchu jak miałam czternaście lat, ale jak słyszałam dziecięce śmiechy na całą salę, a one śmiały się nie wiadomo z czego i nawet nie rozumiały o co chodzi i tak na prawdę śmiały się z rzeczy, które nie były śmieszne (no bo co jest śmiesznego, jak dwoje ludzi niemal uprawia seks). Nieraz nosiło mnie w tym kinie, ale jakoś udało mi się opanować emocję haha

Ogólnie: Film mi się spodobał, dostałam to, co oczekiwałam i nie żałuję, że wybrałam się na niego do kina. Lekki, zabawny, fajny i odmóżdżający. Zachęcam do obejrzenia sobie Akademię Wampirów. Może nie w kinie, bo może ktoś z wielkimi oczekiwaniami wyjdzie z kina załamany i niezadowolony, ale w domu na pewno tak. Warto sobie obejrzeć najnowszy film o wampirach.



środa, 26 marca 2014

High Five!-Czekam na polskie wydanie


HIGH FIVE! to nowa akcja, w związku z którą na blogu pojawiać się będą rankingi ulubionych, najlepszych, najbardziej interesujących, bądź najgorszych książek, filmów, gier, postaci, itp...

Dzięki temu zarówno czytelnicy mogą poznać bliżej blogerów, jak i blogerzy czytelników, jeśli ci będą chętni na podzielenie się swoimi przemyśleniami i opiniami. 

Dołączyć do akcji można TUTA



1.Through the Zombie Glass-Gena Showalter
Alicja w krainie Zombie pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie oczekiwałam tak fajnej, luźnej i dobrej książki, dlatego jak ją przeczytałam chciałam więcej. Nie wiedziałam, czy będzie drugi tom, więc zaczęłam szukać jakiś informacji. Ku mojemu zadowoleniu dowiedziałam się, że będzie druga część o Alicji, więc teraz z niecierpliwieniem czekam, aż ukaże się ona w Polsce.



Miasto Niebiańskiego Ognia - Cassandra Clare
2.City of Heavenly Fire-Cassandra Clare
Wiem, że już niedługo. Wiem, że już coraz bliżej niż dalej, no ale ile jeszcze?! Chcę ją teraz, natychmiast. Jednak wiem, że mimo że czekam z niecierpliwością na ostatnią książkę mojej ukochanej serii, to będzie mi ją ciężko czytać. Pożegnania są zawsze ciężkie, a pożegnanie z moim ukochanym Jace będzie jeszcze cięższe.
Klucz - Mats Strandberg


3.Nyckeln-Mats Strandberg & Sara Bergmark Elfgren
Krąg niesamowicie mnie zaskoczył, jednak Ogień zrobił na mnie wielkie wrażenie. Mimo że była to cegła i czytałam ją trochę, to książka niesamowicie mi się spodobała i stała się jednocześnie moją ulubioną, więc czekam z niecierpliwością na kolejną część. Długo jeszcze ?
Into the Still Blue - Veronica Rossi


4.Into the Still Blue-Veronica Rossi
Pierwsza część niesamowicie mi się spodobała, gorzej było z drugą, która nie zrobiła na mnie wrażenia, jednak i tak z niecierpliwością czekam na ostatnią część trylogii, bo mam do niej wielkie oczekiwania i pewien sentyment, więc czekam i doczekać się nie mogę.


Tiger
5.Tiger's dream-Colleen Houck
I jak by mogło zabraknąć tu mojej ukochanej Klątwy tygrysa. Mimo że cała saga ma różne opinie, to ja należę do grupy osób, które pokochały książki o przygodach Kelsey, Rena i Kishana. I po prostu nie mogę się doczekać kiedy wyjdzie piąty tom serii (jeśli oczywiście wyjdzie). Ja z niecierpliwością czekam, aż po raz kolejny będę mogła zagłębić się w lekturę Colleen Houck.




To by było na tyle. To jest moje pięć must have na które czekam z wielką niecierpliwością. A jakie są wasze typy ?

piątek, 21 marca 2014

98.Czas Żniw-Samantha Shannon

Czas Żniw - Samantha ShannonTytuł: Czas żniw
Autor: Samantha Shannon
Liczba stron: 520
Seria: The Bone Season I
Wydawnictwo: SQN

"Nadzieja to jedyna rzecz, która może jeszcze wszystkich ocalić."

Jakiś czas temu było głośno o nowej książce, a mianowicie Czas Żniw. Powieść Samanthy Shannon zbierała prawie same pozytywne opinie, a opis również wydawał się interesujący. Stwierdziłam, że książka jest idealna dla mnie, więc musiałam jak najszybciej się z nią zapoznać. Miałam co do niej wielkie oczekiwania, jednak niestety znowu się przeliczyłam.


Jest rok 2059. Mimo nie wielkiej odległości czasu w naszym świecie wiele się zmieniło. Przede wszystkim największą zmianą jest pojawienie się jasnowidzów. Jest to pewnego rodzaju choroba, a ludzie którzy są jasnowidzami, traktuje się jak odmieńców. Ludzie chcąc powstrzymać plagę jasnowidzów, wybudowali w miastach cytadele. Jedno takie miejsce znajduję się w Londynie, czyli Sajon. Nie jest to bezpieczne miejsce dla jasnowidzów, a jednym z nich jest Paige Mahoney.

Dziewiętnastoletnia Paige jest sennym wędrowcem. Takich osób rzadko spotyka się w świecie, jednak dziewczyna nie czuje się w żadem sposób wyjątkowa. Pracuje ona w kryminalnym podziemiu Sajonu Londyn. Na polecenia swojego szefa Jaxona Halla, Paige włamuję się do ludzkich umysłów, aby uzyskać określone informację. Jednak pewnego dnia jej życie się zmienia. Podczas powrotu do domu zabija dwóch podstrażników, a nawet nie wie, jak tego dokonała. Obawia się, że władze Sajonu po nią przyjdą i będą chciały ją zabić, jednak ludzie którzy po nią przychodzą, mają inne zamiary co do dziewczyny.

Paige zostaje przetransportowana do Oxfordu, który jest tajną kolonią dla jasnowidzów. W koloni rządzi rasa Refeitów, którzy pilnie strzegą wszystkich zasad. Dziewczyna trafia pod protektorat tajemniczego Naczelnika, który staję się od razu jej panem i trenerem. Paige, aby przetrwać, musi podporządkować się nowym zasadą. 

"Sprowadziłem cię z powrotem, ponieważ bez ciebie nie potrafiłbym znaleźć siły do walki."

Przyznam szczerze, że książka mi się nie spodobała. Miałam wielkie oczekiwania co do tej książki. Sam opis wydał się interesujący, a opinie przypieczętowały to wszystko. Z wielką ochotą, oczekiwaniem i ekscytacją zabrałam się za Czas Żniw, jednak gdy tylko otworzyłam i przeczytałam pierwsze rozdziały, mój entuzjazm spadł do minimum. Ta książka ma coś w sobie, że mnie od niej odpycha. Kilka razy podchodziłam do lektury, jednak z takim samym skutkiem, aż w końcu jako tako udało mi się skończyć Czas Żniw, ale niestety z negatywną reakcją i opinią.

Czas Żniw to książka, która spodobała się wielu czytelnikom. Ma ona duży potencjał. Mi trochę przypominała książkę Delirium. Jednak czy książka się komuś spodoba, to już indywidualna sprawa. Po opiniach można stwierdzić, że pierwsza część The Bone Season ma rzesze fanów, jednak każdy musi się przekonać na własnej skórze, czy książka jest dla niego. Ja z wielką chęcią i ciekawością zabierałam się za książkę, niestety mi nie przypadła do gustu. 

Tak na prawdę nie mam nic więcej do dodania. Książka mi się nie spodobała i jest po prostu nie dla mnie, mimo że ma ciekawy pomysł i wydaje się interesująca. Uważam, że tak na prawdę każdy powinien dać jej szansę, bo może o dziwo książka wam się spodoba i będzie to wasze odkrycie roku. To że moja opinia do najwyższych nie należy, to nie znaczy, że Czas Żniw nie jest dobre, po prostu ta książka jest nie dla mnie.

Ocena: 2/10

 Książkę otrzymałam od wydawnictwa Sine Qua Non,
za co bardzo serdecznie dziękuje!

czwartek, 20 marca 2014

Zapowiedź wydawnictwa Feeria-Jennifer, Liam i Josh Nieautoryzowana biografia gwiazd serii Igrzyska śmierci


Premiera 02 kwietna 2014 roku



Tytuł: Jennifer, Liam i Josh Nieautoryzowana biografia gwiazd serii Igrzyska śmierci
Autor: Danny White
Wydawnictwo Feeria
Liczba stron: 220


Jennifer, Liam i Josh. Nieautoryzowana biografia gwiazd „Igrzysk śmierci” to opowieść o trzech gwiazdach najgorętszej serii filmowej Hollywood. Intrygująca biografia tej niezwykłej trójki opisuje ich relacje na ekranie i poza nim, ich fascynacje, dziecięce marzenia, historię karier, role filmowe i telewizyjne, związki i nadzieje na przyszłość. Przede wszystkim zaś stara się odpowiedzieć na pytanie, jak to jest dostać szansę zagrania jednej z trzech najbardziej pożądanych ról filmowych świata.



Osobiście jestem bardzo ciekawa tej książki. Nigdy szczególnie nie interesowałam się takimi bibliografiami, ale jako że uwielbiam serię Igrzyska Śmierci i jestem wielką fanką aktorów, a w szczególności Jennifer, to z tą książką muszę zapoznać się jak najszybciej.

A wy skusicie się na Nieautoryzowaną bibliografię gwiazd Igrzysk Śmierci?

sobota, 15 marca 2014

97.Morze spokoju-Katja Millay [Przedpremierowo]


Morze spokoju - Katja Millay
Tytuł: Morze spokoju
Autor: Katja Millay
Liczba stron: 457
 
Tytuł oryginału: The Sea of Tranquility
Wydawnictwo: Jaguar

                       Premiera 19 marca 2014 roku

"Czasami zapominam, jak się oddycha."

Wspaniałe książki dzielą się na dwie grupy. Jedna grupa, to taka, gdzie książka doskonała jest pod każdym względem: od wykreowanych bohaterów po rewelacyjną fabułę. W drugiej grupie znajdują się książki, które mimo że nie są doskonałe, łapią czytelnika za serce i myśli się o nich dniami i nocami, trudno od nich odejść i nie spocznie się, aż nie przeczyta się ostatniego zdania. Takie właśnie jest Morze spokoju.

Jeden dzień zmieniło życie Nastyi na zawsze. Tego popołudnia nie utraciła tylko zdrowia, utraciła wszystko co kochała i utraciła siebie. Dziewczyna, która przez nieszczęście straciła wszystko co kochała, co miało być jej przyszłością, postanawia przeprowadzić się do ciotki na Florydę. Jest nową uczennicą Liceum, w którym na wszystkich zwraca uwagę. Poprzez wulgarny makijaż, skąpe ciuchy i wysokie szpilki chce zwrócić na wszystkich uwagę, aby mówili o jej stroju i sposobie życia, niż o tym, że dziewczyna nie mówi. Z własnego wyboru postanawia zamilczeć, aby ukryć to, co wydarzyło się w momencie, które zmieniło jej życie na zawsze.

Josh to młody chłopak, który stracił wiele bliskich osób. Najpierw w tragicznym wypadku ginie jego matka z siostrą, potem ojciec, później babcia, a na końcu umiera dziadek. Jedyną bliską mu osobą jest jego przyjaciel Drew, który jest niezłym flirciarzem. Chłopak nie spodziewa się, że pewnego dnia jego życie zmieni się na zawsze i ocali on dziewczynę, która i jego ocaliła. Są całkowicie różni, ale oboje mają skomplikowaną przeszłość. Najpierw jako przyjaciele muszą na nowo nauczyć się ufać i wierzyć, później połączy ich miłość, która wiąże ze sobą wiele komplikacji, jednak czy nauczą się wybaczać i pozwolą sobie na miłość ?

"Nie jestem żadnym ocaleniem. Nawet siebie samego nie umiem ocalić."

Ta książka po prostu jest piękna. Nie mogłam się od niej oderwać choćby na chwilę. Jednak gdy musiałam już książkę zostawić na kilka godzin to i tak zaprzątała moje myśli przez cały czas, a jak miałam na nowo usiąść przy lekturze, to wiedziałam, że spędzę w fotelu wiele godzin. Dawno książka nie wzbudziła we mnie tyle emocji, poprzez uśmiech i śmiech, po rozpacz i płacz. Po raz pierwszy po przeczytaniu książki, nie wiedziałam, czy będę umiała napisać jakąkolwiek recenzję, gdyż Morze spokoju jest niesamowite. I jest to obowiązkowa lektura dla wszystkich.

Na początku miałam obawy, czy książka mi się spodoba, gdyż opis nie zachwyca od razu, jednak po przeczytaniu pierwszego zdania, kartki, rozdziału nie mogłam się od niej oderwać. Książka wciąga od samego początku i chce się z nią zapoznać jak najszybciej. Mimo że na początku budzi ona mieszane uczucia, to później w stu procentach przekonuje się do tej książki i widzi się niesamowitość tej historii. Autorka całkowicie mnie do siebie przekonała i czekam na więcej takich pięknych książek.

Relacja między Nastya i Josh'em jest stopniowo budowana. Nie ma miłości od pierwszego wejrzenia, a może i jest, bo tych dwoje ciągnie do siebie jak dwa magnezy, mimo że próbują się bronić i uciekać, gdzie pieprz rośnie. Ta historia pokazuje, że miłości się nie wybiera i przychodzi ona w najmniej oczekiwanym momencie. Jednak w Morzu spokoju dla Nastyi i Josha to idealny moment na miłość i ocalenie, mimo że jeszcze tego nie wiedzą.

"-Nie przypominam sobie, żebym umawiał się na coś takiego.-Nie przypominam sobie, żebym dawała ci możliwość wyboru."
Narracja jest napisana z dwóch punktów widzenia. Gdzieś przeczytałam, że książka była napisana w języku luzackim i to jest dobre określenie. Przekleństwa i walenie prosto z mostu idealnie tu pasują. Autorka nie owijała w bawełnę tylko pisze w taki sposób, w jakim teraz ludzie się odnoszą. Dobrze się to czytało, jednak momentami trochę irytowało.

Jednym z wątków, który jest dość ciekawy i nieustannie ciekawiło czytelnika jest to, co przydarzyło się głównej bohaterce. Jest to przede wszystkim przyczyna tego wszystkiego, dlaczego Nastya taka jest, jakie marzenia te wydarzenie zrujnowało i dlaczego zniszczyło to życie bohaterki. Jednak odpowiedź dopiero znajdzie się pod koniec książki, więc czytelnika będzie ciągle nurtowało te pytanie. 

Morze spokoju to książka, która całkowicie mnie urzekła i mimo swojej nie idealności jest idealna. To przepiękna historia o miłości, walce, przebaczeniu i ocaleniu. Historia, która na długo pozostanie w myślach czytelnika. Ta książka złamała mi serce i skleiła na nowo. Uważam, że każdy powinien dać jej szansę. 

Ocena:9/10


Za możliwość zapoznania się z tą przepiękną powieścią, 
dziękuje wydawnictwu Jaguar!






środa, 12 marca 2014

English Matters 8/2013

Język angielski nie jest już nikomu obcy. Na każdym kroku można spotkać się z tym językiem. Zna go większość ludzi, a w sklepach, w kawiarni czy w innych miejscach publicznych można spotkać napisy po angielsku. W galeriach handlowych nie widnieje już napis wyprzedaż tylko wielkie Sale. W jakim celu to wszystko służy ? 

Jednak nie o tym chcę wam dzisiaj powiedzieć, tylko o wydaniu specjalnym magazynu English Matters. Z językiem angielskim mam do czynienia od dziecka. Znam go już na jakimś poziomie, lecz trzeba go gdzieś używać, a w szkole nie mamy wielkiego pola do popisu, tym bardziej, że ja w kwietniu kończę szkołę. Jednak na tym etapie moja nauka języka angielskiego się nie kończy i chciałabym bardziej rozwijać się w tym języku. Jedną alternatywą są magazyny wydawnictwa ColorFull Media. Te magazyny są świetnym rozwiązaniem dla osób znający jakiś język i chęci dokształcania się lub po prostu sprawdzenia siebie.

Londyn podobał mi się już od dawna, ale nie miałam jakieś większej potrzeby zwiedzić tego miasta. Owszem, chciałam wybrać się w bliskiej lub dalekiej przyszłości, ale stawiałam bardziej na Paryż. Jednak pod wpływem pewnego serialu, który oglądali już niemal wszyscy, a chodzi mi oczywiście o Sherlocka, zapragnęłam pojechać do Londynu i to najlepiej jak najszybciej. Te miasto wydaje się magiczne, tajemnicze i klimatyczne, więc jest to moje must have. 

Wydania specjalne magazynu English Matters bliżej przedstawiają kulturę, zwyczaje, obyczaje i tradycję Wielkiej Brytanii. W tym numerze możemy poczytać o hymnie, królewskiej etykiecie, Oxfordzie, angielskim sporcie i innych ciekawych, wartych uwagi temacie. Te magazyny mają wielki wachlarz tematów, że każdy czytelnik znajdzie coś interesującego dla siebie. Wydawnictwo nie klepie w nieskończoność tego samego tematu, tylko zawsze zaskakuje czytelnika jakimś ciekawym artykułem.

Za co lubię magazyny English Matters? Za to, że uczą w ciekawy sposób. Uczenie poprzez przyjemność to wielki sukces, a numery specjalne stały się moimi ulubionymi. Nie dość, że mogę przeczytać o kraju, który zawsze mnie ciekawił, to dodatkowo mogę się nauczyć nieznanych słówek, czy zwrotów, jak to się mówi 2in1. Przyjemne z pożytecznym.

Zachęcam każdego do zapoznania się z jakimś magazynem wydawnictwa ColorFull Media, bo są po prostu genialne. Wydane w bardzo ciekawy sposób, mają multum ciekawych tematów, w każdym artykule są przetłumaczone słówka, które mogą sprawiać problemy i są na prawdę skuteczne. Ja poprzez takie czytanie, nauczyłam się sporo słówek, które myślałam, że do niczego nie będą mi potrzebne, a dodatkowo poczytałam kilka, ciekawych artukułów. Więc czego chcieć więcej ? Więcej magazynów !


Tytuł: English Matters
Seria: Wydanie specjalne
Numer:8/2013
Liczba stron: 42
Wydawnictwo: ColorFul Media
Cena: 11,50 zł 





Za możliwość zapoznania się z English Matters 
dziękuje wydawnictwuColorFul Media!

piątek, 7 marca 2014

96.Pretty Little Liars. Sekrety-Sara Shepard

Pretty Little Liars. Sekrety - Sara ShepardTytuł: Pretty Little Liars. Sekrety
Autor: Sara Shepard
Liczba stron: 450
Seria: Pretty Little Liars 
Wydawnictwo: Otwarte


"Cóż mogę powiedzieć? Po prostu uwielbiam pikantne sekrety."


Jeśli uwielbiasz papierową wersję Pretty Little Liars, to tak książka jest dla Ciebie ! Pretty Little Liars. Sekrety to dodatek do serii, który można czytać niezależnie od tego, na jakiej części się skończyło. Ta książka przedstawia nowe, pikantne sekrety kłamczuch. Jesteście ciekawi, co porabiały Hanna, Aria, Emily i Spencer podczas przerwy świątecznej ?

Zacznijmy od Hanny, która jako pierwsza została przedstawiona w książce. Chłopak Hanny wyjechał, a ojciec z nową rodziną wprowadza się właśnie do jej domu. Mimo że Hanna nie obchodzi świąt Bożego Narodzenia, to i  tak zostaje na ten okres sama, bo kto by chciał spędzać czas w towarzystwie Kate. Kłamczucha poznaje nowego chłopaka, a z tym pojawiają się nowe pokusy. Dziewczyna zapisuje się na zajęcia sportowe, aby... no właśnie aby narodziły się nowe kłamstwa. Jednak Hanna myśli, że nic się nie wyda, no bo przecież A. już nie ma. Prawda?

Mama Emily postanawia zabawić się w detektywa i wysyła córkę do pracy, aby ta przynosiła jej nowe wieści. W miasteczku znikają świąteczne ozdoby, a Emily ma złapać na gorącym uczynku osoby, które za tym stoją. Praca jako Święty Mikołaj jest na początku trudna, jednak po pewnym czasie Emily polubiła tę prace i zaprzyjaźnia się z Elfami-przestępczyniami. Kłamczucha nawet nie wie kiedy, zmienia się. Ale spokojnie, wszystko jest pod kontrolą, przecież to było jej zadanie. Jednak, czy na pewno na wszystko Emily ma usprawiedliwienie ? 

Aria wycofuje się z wyjazdu rodzinnego i zostaje sama w domu. Jednak nie spodziewanie dziewczynę odwiedza pewien gość. Jednak nie byle jaki, tylko jej stara miłość. Aria pod wpływem impulsu postanawia wziąć ślub, jednak nie wie, że wychodzi za mąż za przestępce. Niby wszystko wraca do normy, bo przecież Aria jest nie pełnoletnia i podrobiła podpis rodziców. Nic się nie wyda, że jej wybranek jest za kratkami. A co, jeśli ktoś ją śledził i doniesie, że Aria wyszła za mąż za kryminalistę ?

Spencer razem z rodziną wyjeżdża na Florydę. Wierzy, że jej rodzina znowu będzie normalna. Poprawiły się jej stosunki z Melissą, a jej rodzice znowu zaczęli ją akceptować. Ale jeśli w grę wchodzi chłopak, który podoba się również jej siostrze, rozpoczyna się na nowo wojna. Gra się rozpoczyna o to, kto zdobędzie tenisistę. Jednak dziewczyny nie wiedzą, że stanie się coś, co może na zawsze zmienić ich życie. Niby wszystko mają pod kontrolą, ale jeśli coś się wyda, może to być największy skandal ich rodziny.

"Kim jestem? Wkrótce się tego dowiecie. Ale na razie będę tylko cieniem w oknie, szeptem niesionym przez wiatr, dojmującym uczuciem, że ktoś czai się w ciemności".

Moim zdaniem najlepszym sekretem jest sekret Arii. Zdecydowanie ona ma najpikantniejszą tajemnicę. Mimo że tę bohaterkę lubię najmniej, to jednak ona narozrabiała w czasie przerwy świątecznej najbardziej. Zaraz potem jest Spencer, która również nie była aniołkiem w czasie wolnego. Zdecydowanie najpłytszy sekret ma Hanna, która ukrywa swoją tajemnicę tylko przed tym, aby nie stracić swojej popularności.  

Bardzo spodobał mi się pomysł na podzielenie książki na cztery części. Każda część przedstawiała sekret każdej z dziewczyn. Zaprezentowanie książki w ten sposób jest miłą odskocznią od normalnych książek serii Pretty Little Liars. Dzięki takiemu podziałowi mogłam bardziej wczuć się w jedną sytuację i szybciej poznać zakończenie historii kłamczuch. Tym bardziej, że dziewczyny trochę narozrabiały i każda z nich miała coraz lepsze i pikantniejsze sekrety.

Jak już wiecie, lubię czytać klimatyczne książki. Pretty Little Liars. Sekrety ma akcję w czasie przerwy świątecznej i specjalnie zostawiłam sobie książkę na wolne, aby czytać w klimacie, w jakim jest książka. I to był strzał w dziesiątkę, gdyż myślę, że o wiele bardziej wczułam się w dodatek do serii. Książka ma świetny styl, czyta się ją lekko, co sprawia, że również bardzo szybko. Sara Shepard pisze bardzo fajnie, dzięki czemu chce się ciągle powracać do jej książek. Dobrze, że ma ich dużo.

Pretty Little Liars. Sekrety to obowiązkowa książka dla fanów serii. Bardzo fajnie, że książkę można czytać niezależnie od tego, na jakim tomie się skończyło. Niby powinno się za nią zabrać po czwartym tomie, ale nie trzeba dopiero po tym, gdyż dodatek do serii nie zdradza wprawdzie nic szczególnego, co by się nie chciało wiedzieć przed powrotem do serii. Ja przeczytałam dopiero dwie części Pretty Little Liars i nie żałuję, że sięgnęłam po tą część, gdyż nic szczególnego się nie dowiedziałam, co by mi za spoilerowało, więc śmiało można się wziąć za tą książkę niezależnie od tego, na jakim tomie się skończyło. Oczywiście polecam zapoznać się z tą książką, jak i całą serią Pretty Little Liars.

Ocena:8/10

sobota, 1 marca 2014

Stosik na koniec ferii

Witajcie,
ferie się kończą i czas powrócić do szkoły. Ten okres będzie dla mnie niezmiernie ciężki. Zostało mi sześć tygodni do wystawienia ocen, z tego pewnie pięć tygodni nauki i koniec roku, a przede mną dopiero najgorsze, bo wielkimi krokami zbliża się matura. Książki będę starała się czytać regularnie, jednak przez te trzy miesiące będziecie musieli mi wybaczyć, jeśli zaniedbam bloga.
Jednak to nie o tym chciałam mówić, cieszmy się póki możemy. Teraz chciałabym wam pokazać mój najnowszy stosik :)


1."Millennium" Steg Larsson-trzy pierwsze części. Niestety każda książka jest rozbita na dwie części i z trylogii zrobi się sześć książek. Serię kupuję co dwa tygodnie z gazetą.
2."Wystrzałowa dziewiątka" Janet Evanowitch-przedpremierowy egzemplarz od wydawnictwa Fabryka Słów RECENZJA
3."Urodzona o północy" C.C.Hunter-egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Feeria RECENZJA
4."Hobbit" J.R.R.Tolkien-W końcu ta książka i u mnie. Z finty
5."Gwiazd naszych wina"John Green-długo zastanawiałam się, czy chcę przeczytać tę książkę, ale powoli zaczyna się szał na film, więc zdecydowałam, że książkę muszę przeczytać przed filmem. Z finty
7."Dotyk" Jus Accardo-z finty
8."Hades" Alexandra Adornetto-zakup okazyjny w hipermarkecie 
9."Duma i uprzedzenie" Jane Austen-i u mnie klasyk w domu, j.w.
10."Wichrowe wzgórza" Emily Brone-wielka okazja w znaku
11."Piąta fala" Rick Yancey-j.w.
12" Jutro 3" John Marsden-j.w.
13."Poradnik pozytywnego myślenia" Matthew Quick-j.w.
14"Niezbędnik obserwatorów gwiazd" Matthew Quick-efekt wymiany


Tak oto prezentuje się mój najnowszy stosik.
Znaleźliście coś dla siebie ?