poniedziałek, 10 listopada 2014

128.Wielki błękit-Veronica Rossi


Wielki błękit, Veronica Rossi, Otwarte, s.365

Przez burze ognia to książka, którą długo zapamiętam. Veronica Rossi pokazała mi nowy świat, a historia bardzo mi się spodobała. Po zakończeniu lektury z niecierpliwością wyczekiwałam drugiej części. W końcu po kilku miesiącach w Polsce pojawiła się kolejna część, czyli Przez bezmiar nocy, która spodobała mi się, ale nie miała tego czegoś, co pierwsza część, jednak mimo wszystko zaczęłam wyczekiwać Wielkiego błękitu. Gdy książka była już u mnie w domu to zaraz potem rozpoczęłam czytać. Miałam lekkie obawy i nie chciałam żegnać się z Arią, Perrym i eterowym światem, jednakże na zakończenie każdej historii jest czas i właśnie niedawno pożegnałam się trylogią Veronicy Rossi.

Każdy dzień pod eterowym niebem staje się coraz bardziej niebezpieczny. Plemię Fal musi jak najszybciej udać się do miejsca zwanym Wielkim Błękitem, gdzie niebo jest czyste i nie unosi się żaden eter. Jednak, aby mogli wyruszyć, będą potrzebne im dwie rzeczy. Hovery, które przetransportują ludzi oraz Cindera, który jako jedyny może kontrolować eter. Niestety to wszystko znajduję się u Osadników, którzy połączyli siły z wrogami plemienia Fal, więc nie ma szans do współpracy. Aria, Perry i Roar decydują się na uwolnienie swojego przyjaciela i wyruszają w niebezpieczną podróż.

Oj jak ja się zawiodłam i to bardzo. Niestety z książki na książki cała historia, mimo że miała sens, to coraz bardziej mi się nie podobała. Przez burze ognia było takie wspaniałe, a cała trylogia zapowiadała się tak świetnie, Przez bezmiar nocy był fajny, jednak nie aż tak, ale głęboko wierzyłam, że to tylko słaba część, a ja miałam za duże oczekiwania, jednak dopiero Wielki błękit okazał się totalnym nie wypałem i na prawdę ciężko było mi przebrnąć przez tą książkę. Jestem bardzo rozczarowana. Pierwsza i trzecia część trylogii jest nie do porównania, a szkoda. Wielki błękit był nudny. Mimo że w książce akcja działa się niemalże nom stop to wszystko ciągnęło się i ciągnęło, a ja książkę czytałam chyba trzy tygodnie. Brakowała mi relacji Arii z Perrym, Arii z Roarem i Roara i Perrego. Ogólnie to autorka pominęła pokazania przyjaźni bohaterów z Roarem, co w pierwszej i trochę w drugiej części było dość głęboko opisywane. Zabrakło mi pokazania, jak toczy się życie plemienia Fal, relacji Perrego z bratankiem, ogólnie wszystkiego. Veronica Rossi skupiła się tylko i wyłącznie na jednym wątku i niestety wyszło, jak wyszło, czyli źle.

Szczerze mówiąc nie wiem czy polecam wam trylogię. Bo po co macie czytać jedną dobrą książkę, aby później przeczytać te gorsze i się zawieść ? Ja jestem zawiedziona i to bardzo i jak na razie chciałabym zapomnieć o tej książce jak najszybciej. Jestem zła na autorkę, bo zepsuła mi ona tak świetną historię i chyba wolałabym pozostać tylko na pierwszej części. Nie wiem, podejmijcie decyzję sami czy chcecie czytać i czy będziecie kontynuować, ale pamiętajcie, żebyście nie byli zdziwieni, że się zawiedziecie. Ja o tym wspominałam i dalej nie mogę uwierzyć, że historia do której czułam sentyment, okazała się tak nie udana. 

Ocena: 5/10

Trylogia:
Przez burze ognia  • Przez bezmiar nocyWielki błękit


10 komentarzy:

  1. Czytałam pierwszą część całkiem niedawno i miałam w planach następne, ale po tej recenzji... sama nie wiem, co zrobię...

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam za sobą. Ot, miłe czytadło ;) nie powala

    OdpowiedzUsuń
  3. Trylogię mam dopiero w planach, ale nie mam pojęcia kiedy uda mi się za nią zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się nie zgadzam :) Fakt, że pierwsza część była genialna, a z każdym tomem było słabiej ale nie na tyle, żebym jej nie polubiła. Mi ona przypadła do gustu- chociaż nie ukrywajmy, do wybitnych nie należy. Jednakże całkiem przyjemna trylogia, którą na pewno polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, wiem :) Sprzeczne są nasze opinie :D

      Usuń
  5. Czytałam całą trylogię i miło wspominam. Drugi tom podobał mi się najbardziej. Trzeci może był odrobinę słabszy, ale ja nie czuję się zawiedziona. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja się nie zawiodłam i pokochałam tę trylogię całym sercem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię całą trylogię i przepraszam, ale czy przypadkiem nie był to Roar zamiast Roana? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mi się książka podobała (choć nie tak jak pierwsza, ale nie byłam zawiedziona).

    OdpowiedzUsuń