piątek, 6 czerwca 2014

Premierowo: Gwiazd Naszych Wina

Gwiazd Naszych Wina

Od kilku miesięcy fani Johna Greena czekają na ekranizację jego książki Gwiazd Naszych Wina. Ja, nieczytająca jeszcze wtedy książki, wiedziałam, że również będę musiała się na niego wybrać. Czekając, aż do filmu będzie kilkanaście dni, zabrałam się za książkę. Po skończeniu Gwiazd Naszych Wina, wiedziałam, że nie tylko muszę iść do kina, ale że muszę iść na premierę i to o jak najszybszej godzinie !

Bohaterowie: Shailene Woodley jest niesamowitą aktorką. Wiedziałam to już po ekranizacji Niezgodnej, ale w Gwiazd Naszych Wina nieziemsko zagrała Hazel. Idealnie wczuła się w role i świetnie oddawała emocje. Ansel Elgort jako Augustus był mega słodki. Nie przekonał mnie do siebie w Niezgodnej, ale tu idealnie zagrał i ta rola była dla niego stworzona. Wszyscy bohaterowie świetnie zagrali, wczuli się w akcję i idealnie zagrali emocje. Jestem pozytywnie zaskoczona. 

Emocje: Film wzbudził we mnie wielkie emocje. W jednym momencie śmiałam się z żartów Gusa, a za chwilę w ręku trzymałam chusteczkę i się nią wycierałam(na film kupiłam wielką paczkę chusteczek i przydała się). Ogólnie film wywarł niesamowite emocje, które nie można opisać słowami. Po prostu trzeba obejrzeć i tego doświadczyć.Takich filmów, jak Gwiazd Naszych Wina nie można opisać słowami, a ekranizacja powieści Johna Greena była niesamowita.

Książka vs. Film: Książka bardzo mi się spodobała, ale nie wywarła na mnie tyle emocji co film. Przede wszystkim jest to spowodowane tym, że nie rozumiałam fenomenu książki. Spodobała mi się, ale nie była nadzwyczajna. Dodatkowo nie wzbudzała we mnie równocześnie tak sprzecznych emocji i uczuć co film. Papierowa wersja była dobra, ale film był rewelacyjny. I według mojej opinii w tym przypadku film jest lepszy od książki. 

Ogólnie: Film mi się bardzo spodobał i jestem pod wrażeniem. Tak jak wspominałam, film mi się bardziej podobał od książki. W ekranizacji wszystko było doskonale przemyślane. Od muzyki, która była grana w idealnych momentach i świetnie wpasowała się w klimat, po grę aktorską, bez której film nie byłby tak piękny i nie wzbudzałby tylu emocji. Jestem pod wrażeniem i uważam, że każdy musi obejrzeć Gwiazd Naszych Wina !



12 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze książki, ale mam ją w planach. Dopiero po zapoznaniu się z powieścią obejrzę film. A po twojej recenzji chcę to zrobić jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam chęć na książkę ale i na film również :3
    Pozdrawiam ciepło :*:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytalam jeszcze, ale mialam niedawno kupic, tylko nie bylo, bo zamawialam prze neta :/ Ogladajac juz sam zwiastumn zachcialo mi sie plakac, lecz ja takie filmy lubie ogladac w nocy sama, a nie w kinie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odniosłam podobne wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Film lepszy od książki? Ooo, tego się nie spodziewałam. W takim razie koniecznie MUSZĘ obejrzeć!
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja rozumiem fenomen tej książki. Jest cudowna i wyjątkowa. :) Film też chciałabym obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem pod wrażeniem ekranizacji

    OdpowiedzUsuń
  8. Mówisz, że film jest lepszy od książki?! Och! Z taką opinią się jeszcze nie spotkałam! I... powiem szczerze: dopiero TERAZ czuję się przekonana do ekranizacji. Spodziewałam się, że film będzie się podobał tylko tym, którzy tak strasznie kochają książkę i uważają Greena za bóstwo wcielone, niemniej... skoro podobała się tobie, która myślę - ma opinię o książce, zupełnie taką jak ja... Zdecydowanie postaram się obejrzeć, ale chyba już po tym szalonym okresie, kiedy prawdopodobnie na blogach będą tylko i wyłącznie recenzje GNW. :D
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  9. Musze koniecznie zobaczyć ten film .
    Zapraszam do mnie .;) Nowa recenzja xd

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja podobnie, chyba czuję, że film był lepszy. Trochę wstyd, że ekranizacja lepsza od pierwowzoru, ale chyba rzeczywiście tak było. Muszę jeszcze raz przeczytać książkę i zdecydować, bo zdążyłam już nieco zapomnieć. Ale może to też być trochę wina tłumaczenia. U nas pisze "w porzo", a tam zapewne "alright".

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku, bardzo chciałabym obejrzeć film i porównać z książką :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książkę czytałam, ale szału z nią nie było, dlatego jestem ciekawa filmu i tego, jak wypada na tle "Gwiazd naszych wina" w wersji papierowej.

    OdpowiedzUsuń