piątek, 2 sierpnia 2013

Czas na Filmowe emocje

Hej. 
Miałam dodawać dziś recenzję książki Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy, ale jednak nie dodam, bo nie wiem kiedy ukaże się kolejna recenzja, a nie chcę dużej przerwy. Ostatnio mam jakiś zastój książkowy. Nie czytam, albo czytam w małych ilościach :( Muszę to szybko zmienić, ale to po weekendzie, bo przez ten weekend mam dni pełne emocji. Jutro w moim mieście jest Eska Music Award  oczywiście się wybieram, a na dodatek do wtorku są różne imprezy, dni morza, spotkania z gwiazdami, jachty, koncerty itp., więc wyruszam na całe dni w miasto i nie będę miała czasu czytać. 
Ale za to dziś dodaje kolejną odsłonę Filmowych emocji. Nawet nie zauważyłam, że już mamy Sierpień, więc czas aby podsumować cały miesiąc :) W Lipcu obejrzałam wiele, ciekawy filmów, ale jak co miesiąc dodaje tylko trzy, o których trzeba wspomnieć!

Czerwień rubinu
Tytuł oryginału: Rubinrot
Reżyseria: Felix Fuchssteiner
Gatunek: Fantasy
Premiera: 14 marca 2013

Ocena: 4/6

"Gwendolyn ma szesnaście lat, dwoje rodzeństwa, oddana przyjaciółkę w klasie i lekko dziwaczna rodzinę. Z dnia na dzień dowiaduje się, że jest obdarzona genem podróży w czasie. Drugim podróżnikiem jest niejaki Gideon – bezczelny, arogancki, choć bosko przystojny młodzian, który tajną misję najchętniej zachowałby wyłącznie dla siebie. Ale bez Gwendolyn nie uda mu się misji wypełnić...
Podróże w czasie, niebezpieczeństwa czyhające w najmniej spodziewanym momencie, miłość, która nie zna granic czasu..."

Ten film był bardzo dziwny. Trylogia czasu jest jedną z moich ulubionych trylogii, a film nie oddaje tego, co książka. Pomieszali tam trzy części w jednym filmie i nic nie trzyma się kupy! Aktorzy w ogóle mi nie pasowali do roli. A ten cały Gideon był obleśny i ten jego pijacki głos, co to ma być. Na dodatek nie wyglądało to smacznie, gdy (przynajmniej u mnie) były napisy wytwórni i napis 16 lat później po rosyjsku, bohaterowie mówili po niemiecku, a pisali smsy po angielsku. Co to ma być ! Ale film nie był aż tak straszny. Warto go obejrzeć i porównać. Ja pamiętam jeden, śmieszny moment gdy Gideon walczył z lokajem niczym ninja i ten jego wielki tyłek na całym ekranie hahaha. Razem z Alicją oglądałyśmy ten moment z sześć razy. Polecam, ale zachwytu nie ma.

Spring Breakers

Reżyseria: Harmony Korine
Gatunek: Dramat, Komedia
Premiera: 5 marca 2013

Ocena: 1/6

"Wyobraź sobie tydzień, w którym nie obowiązują żadne zasady. Gdy bez hamulców możesz w końcu robić wszystko, co pragniesz. Tydzień, podczas którego złamiesz istniejące reguły nie przejmując się zupełnie konsekwencjami. "Spring Breakers" to opowieść o wyzwolonych i szalonych dziewczynach, dla których głównym mottem życiowym jest dobra zabawa. Ciąg imprez, niewiarygodnych pomysłów i nieposkromionej fantazji sprowadzi cztery ślicznotki w bikini i w kominiarkach, na drogę bezprawia i totalnej rozpusty. Wraz z Jamesem Franco, który gra tu życiową rolę, Seleną Gomez i Vanessą Hudgens przeżyjesz najlepszy melanż w życiu! Kultowy amerykański reżyser Harmony Korine porywa zawrotnym tempem i obrazem, od którego nie można oderwać wzroku. "Spring Breakers" było objawieniem Festiwalu w Wenecji."

Obejrzałam ten film z ciekawości. Gra tam jedna z moich ulubionych aktorek-Ashley Benson i dwie gwiazdki Disneya. O filmie było dość głośno, więc musiałam się przekonać co to jest za film.
Bardzo się zawiodłam. Spring Breakers to totalna klapa. Jest to komedia czy porno ? Bo zdecydowanie był nasilony seksem. Mało tego, to był jeden z głównych tematów ! Był tak naciągany, a spokojnie wiele momentów można by było ominąć. Nie, nie i jeszcze raz nie. Zdecydowanie nie polecam.

Królewna śnieżka 
Tytuł oryginału: Mirror Mirror
Reżyseria: Tarsem Singh
Gatunek: Fantasy, Komedia
Premiera: 15 marca 2012

Ocena: 4/6

"Komedia jak z bajki z baśniową obsadą - Julia Roberts jako Zła Królowa oraz Lily Collins – córka muzyka Phila Collinsa - w roli ślicznej królewny Śnieżki! Dawno, dawno temu w zaczarowanym królestwie żyła sobie piękna królewna. Na imię miała Śnieżka. Jej skóra była czysta jak śnieg, a włosy czarne jak noc. Pewnego dnia władzę nad krainą przejęła podstępem zła królowa (Julia Roberts). Zazdrosna o urodę i wdzięk dziewczyny rozkazała wygnać ją z królestwa. Teraz jej celem będzie wyjść bogato za mąż i pozbyć się problemów finansowych. Idealnym kandydatem będzie bardzo przystojny i niezwykle majętny książę. Niestety sprawy się nieco skomplikują, kiedy Śnieżka powróci, aby walczyć o swoje racje na czele bandy siedmiu krasnali-rabusiów. Zła królowa popadnie w nie lada tarapaty. Dzielna Śnieżka zamierza jej odebrać nie tylko władzę, ale także kandydata na męża, bo przystojny książę już dawno wpadł jej w oko. Lustereczko powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie…"

Nie wiem, co mogę powiedzieć o tym filmie. Obejrzałam go spontanicznie i nie spodziewałam się niczego wielkiego. I taki właśnie był. Film o którym szybko się zapomina. Nic wielkiego, nic ciekawego, przeróbka Królewny śnieżki w średnim wydaniu. Można obejrzeć, ale czy warto ? 


A więc to tyle. Oglądaliście coś ? A może polecacie, jakiś ciekawy film ?

14 komentarzy:

  1. Z podanych przez Ciebie muszę obejrzeć "Czerwień rubinu", bo jestem fanka serii, ale nie wiem, czy warto. Okropne, że tak nie wykorzystali potencjału... :(

    Pozdrawiam.

    PS. Zapraszam do mnie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam dwa filmy z Twojej listy. Pierwszy : Spring Breakers- jak dla mnie (jak i dla Ciebie) totalna klapa. Dla mnie te film był tak zły, że wyłączyłam go po niespełna połowie. A "Królewna Śnieżka" to dla mnie słodka bajka i tyle :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam tylko "Czerwień rubinu". Szału nie było, ale Gideon mi pasował całkiem nieźle. Mimo, że pomieszane z poplątanym, to mi się nawet podobało. Jakoś nie ciągnie mnie do "Spring breakers", a "Królewnę śnieżkę" może kiedyś sobie obejrzę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam pierwszy i ostatni, takie trochę dla dzieci, ale spodobały mi się w sumie :) a więc Rubinrot to ekranizacja książki? Hmm, a co to za tytuł tej ksiązki? Może byłaby lepsza niż film, chętnie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  5. Drugi film mialam w planach obejrzec, ale jak widac wiele nie stracilam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie oglądałam żadnego z wymienionych przez Ciebie filmów, ale mam w niedalekich planach "Czerwień rubinu", bo czytałam całą serię i uwielbiam ją;) Choć po filmie nie spodziewam się nie wiadomo czego. Zazdroszczę Ci, że zobaczysz Eska Music Award na żywo, ja niestety mieszkam na drugim końcu Polski i zobaczę sobie tylko w tv:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam pierwsze dwa (o dziwo, wszystkie je oglądałam z Tobą! XD) i mam bardzo podobne zdanie do Ciebie. Tyłek Gideona najlepszy. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak szczerze zabrałam się do Spring Breakes ale nie minęło 20 minut jak sobie odpuściłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rubinrot tylko łebkami oglądałam, nie podoba mi się fakt, że dużo szczegółów książkowych pominęli. "Spring breakers" to totalne nieporozumienie, wytrwałam przy nim tylko 30 minut, a "Królewnę Śnieżkę" w kinie oglądałam, bardzo przyjemny film.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba sobię odpuszczę Spring Breakers ; D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie oglądałam żadnego z tych filmów, ale chyba najprędzej skusiłabym się na Królewnę Śnieżkę.
    Pozdrawiam serdecznie
    P.s. Zapraszam do mojego konkursu

    OdpowiedzUsuń
  12. ja na Spring Breakers byłam w kinie i muszę powiedzieć, że było to najgorzej wydane 20zł w moim życiu. No i gorszego filmu też nie widziałam. Po prostu tani pornos bez sensownej fabuły i większego sensu.
    Dodatkowo film był od 15 lat (uważam, że powinien być raczej od 18) a na sali widziałam mnóstwo 12letnich dziewczynek, które przyszły obejrzeć swoje ukochane gwiazdki disneya. Masakra...

    www.miedzy-stronnicami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Rubinrot oglądam po trochu od dwóch dni, z racji tego, że po niemiecku, a nie mogę słuchać tego języka dłużej niż pół godziny, bo robię się strasznie nerwowa. Jak na razie jest całkiem całkiem :) Królewnę Śnieżkę mam w planach ze względu na Lily Collins :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Spring Breakers już po zobaczeniu zapowiedzi wydawał mi się strasznym dnem. Nie mam ochoty go oglądać nawet z ciekawości. ;)

    OdpowiedzUsuń